Praca przez stawiennictwo Josemarii Escrivy
| Wysłuchana modlitwa |
Szanowni Panstwo,
piszę w sprawie łask otrzymanych przez wstawiennictwo św. Josemarii Escrivy.
Mój Mąż stracił wieloletnią pracę 2 lata temu. Po półrocznym poszukiwaniu dostal się do korporacji na świetne stanowisko. Niestety, po niecałych 5 miesiącach odszedł statąd, gdyż przedstawiał sobą wrak człowieka. W pracy siedział do 22:00, oczekiwano od niego rzeczy nimożliwych, ponadto nie miał tam żadnych przyjaciół / znajmomych. Praca wykańczała go psychicznie i fizycznie.
Po rezygnacji otrzymał ofertę od znajomych na półroczny kontrakt. Musieliśmy sie rozstać, gdyż praca była na drugim koncu Polski, zakładała dyspozycyjność 24h/dobę. Szykowaliśmy wówczas swoje wesele i założyliśmy, że pieniądze tam zarobione przeznaczymy właśnie na ten cel.
Konrakt zakończył sie w pazdzierniku. Już od sierpnia Mąż rozpoczął poszukiwania pracy w Warszawie. Dodam, ze w tym czasie kończył drugi rok MBA. Niestety - do marca 2011 nie było żadnych ofert, żadnych telefonów. Mąż ma juz 36 lat, brak stabilizacji zawodowej i finansowej zaczął powodowac u niego frustrację. Dużą pomocą okazały się wspomniane wcześniej studia, którym poświęcał czas i uwagę. To zajęcie pomogło przetrwać najtrudniejsze chwile.
Od marca rozdzwoniły sie telefony. Mąż zaczął chodzić na rozmowy kwalifikacyjne. Nie były to jednak zwyczajne procesy rekrutacyjne, tylko żmudne sprawdzanie umiejętności, dochodzilo nawet do 6 spotkań w sprawie jednego stanowiska, po czym okazywało się, że posada nie zostanie mu przyznana. Wówczas na szczęście pracowałam ja i mogłam nas utrzymać.
Sytuacja stawała sie i dla mnie nie do zniesienia. Wydawało mi sie to skrajnie niestprawiedliwe, poza tym brzydził mnie styl prowadzenia rozmów kwalifikacyjnych i robienie z człowieka robota. Z aktu desperacji rozpoczęłam w internecie poszukiwania jakiejs modlitwy w sprawie pracy, którą mogłabym odmawiać w intencji Męża. Znalazłam Nowennę św. Jsemarii w sprawie pracy. Ponieważ zbliżał sie akurat Wielki Post, postanowiłam, ze codziennie będę odmawiać całą nowennę. Było to trudne zadanie, zwlaszcza, ze często robiłam to wieczorem, kiedy marzyłam tylko o spaniu. Miałam też chwile zwątpienia - kilkakrotnie wydawało mi sie, ze jestesmy juz bardzo blisko celu i w końcu firma przedstawi nam ofertę, niestety zawsze kończylo sie to fiaskiem. Przyznaję, ze czasem odmawiałam nowennę niedbale luz w złości. Często traciłam wiarę.
Az w kwietniu, po 3 spotkaniach Mąż otrzymał propozycję pracy. Początkowo wydawała nam sie ona malo atrakcyjna - wymgała założenia własnej działalności, nie dawała tylu przywilejów ile umowa o pracę w standardowej formie. Jednak miała i swoje plusy - Mąż pokonał jak sie później okazało wielu kandydatów startujących w procesie do tej rekrutacji, stanowisko jest w firmie prywatnej, ale za to od razu po prezesem. No i płaca jest taka o jakiej Mąż myslał.
Obecnie, patrząc na te wszystkie przeżycia z szerszej perspektywy czasowej, myślę, ze Josemaria bardzo nam pomógł. Praktcznie nigdy nie posunęłam sie tak daleko - nie poświadczyłam w żadnym miejscu pomocy jaką otrzymałam, często nie chce sie w to po prostu uwierzyć, tłumaczy sie to innymi czynnikami czy zbiegami okoliczności. Proszę jednak wykorzystać moją historię, bo wierzę, ze jest ona szczęśliwie zakończona między innymi dzięki codziennej modlitwie.
Dziękuję Josemarii i cieszę sie, ze ktos zamieścił ten tekst w internecie.
Z serdecznymi pozdowieniami,
Iza R.
| < Poprzednia | Następna > |
|---|







