Wysłuchana modlitwa
----- Original Message ----- From: Małgorzata To:
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
Sent: Monday, July 04, 2011 1:58 PM chcialam sie podzielic nowina o otrzymanych laskach, przez modlitwe do sw.Josemarii Od roku szukalam pracy, w koncu postanowilam zalozyc swoja wlasna dzialalnosc,ale bylam troszke przerazona poczatkiem, ktory zazwyczaj jest trudny. Dostalam modlitwe do sw.Josemarii od mojej siostry.Modlilam sie kazdego dnia.Na trzeci lub czwarty dzien modlitwy otrzymalam telefon od firmy u ktorej bylam pare miesiecy temu na rozmowie o prace. Wlascicielka zaproponowalam mi wspolprace. Bylo to dla mnie wielkie szczescie i blogoslawienstwo, mogac wspolpracowac, w poczatkowych krokach mojej dzialalnosci z jakas firma, ktora da mi mala stabilizacje finansowa. Nie moglam w to uwierzyc, ze juz po paru dniach,moja modlitwa zostala wysluchana :) Coraz czesciej utwierdzam sie w przekonaniu, iz zawierzajac nasze zycie i problemy Jezusowi, zostaniemy wysluchani. On nas nigdy nie opusci. Pozdrawiam serdecznie Gosia
|
| Wysłuchana modlitwa |
> Od półtora roku byłam bezrobotną. Po raz pierwszy nowennę odmówiłam w listopadzie, rok, odkąd byłam bez pracy. Już po trzech dniach zadzwonił telefon z firmy, gdzie wcześniej starałam się o miejsce, pracując jako wolontariuszka. Ale nawet nie odebrałam, nie chciałam tam wracać. Postępowała u mnie nerwica lękowa. Praktycznie nie wysyłałam nigdzie cv, nie starałam się znaleźć dla siebie jakiejkolwiek pracy. Za to odezwali się znajomi z propozycjami, ot tak, po prostu zadzwonili, a to prośba o korepetycje, a to zastępstwo na miesiąc w sklepie - odmawiałam, nie czułam się dobrze... Chciałam czegoś więcej.
> Po pół roku po raz drugi odmówiłam nowennę. Tym razem cv rozsyłałam często. Po trzech dniach odezwano się z firmy, gdzie wcześniej złożyłam podanie - praca dorywcza, ale w moim zawodzie. Rekrutacja nadal trwa, jeszcze nie wiem jak się zakończy, ale jestem dobrej myśli. Jakiś czas później znów telefon od znajomej, z którą nie miałam dawno kontaktu z propozycją zastępstwa, ale nie byłam zainteresowana, bo wiedziałam, że prawdopodobnie wyjadę na kilka miesięcy do pracy w inne miejsce. I tak się
> stanie, właśnie pakuję walizkę i zaczynam od lipca.
> Nie jest to coś, co chcę robić stale w życiu, nie jest to praca zgodna z moim wykształceniem, ale postanowiłam spróbować, niech będzie to początek zmian ku lepszemu.
>
> Sylwia, Polska
Dostałem pracę po 9 miesiącach
| Wysłuchana modlitwa |
Piszę żeby opowiedzieć o łasce jaka mnie spotkała dzięki modlitwom do św. Josemarii Escrivy.
Mam 30 lat. ostatnie. 9 miesięcy byłem bez pracy. Wcześniej miałem dobrą pracę, na wysokim stanowisku i za bardzo dobre pieniądze, zaoszczędziłem sporo na chude czasy i one mnie dotknęły.
Szukałem pracy wszędzie, wysyłałem dziesiątki "cefałek", chodziłem na rozmowy ale nic. po kilku miesiącach dopadł mnie marazm i zniechęcenie, zwłaszcza że oszczędności się kurczyły,
w domu małe dziecko, a drugie w drodze. Modliłem się cały czas do św. Józefa bo on wcześniej mi pomagał w takich sprawach i zawdzięczałem całą moją karierę-ale nic się nie działo.
Któregoś dnia wpisałem w wyszukiwarkę hasło "nowenna o pracę" - wyskoczyła mi lista, a większość dotyczyła Josemarii Escrivy. o samym Josemarii słyszałem wcześniej, choćby przez epizod z opus dei, ale o nowennie nie. Postanowiłem spróbować.
Po trzech dniach odmawiania nowenny zadzwonił znajomy, że być może uda mu się załatwić mi pracę, ale żebym był cierpliwy. Odmówiłem nowennę do końca i potem jeszcze trzy razy. Przez cały ten czas trwało organizowanie pracy dla mnie i po tym czasie rozpocząłem pracę. Jest ona na niższym stanowisku niż poprzednia i za wiele niższą kasę, ale dziękuję za nią Josemarii. Złożyłem też podczas odmawiania nowennę, że jeżeli się uda znaleźć pracę to wrócę do opus dei - no i byłem już na pierwszym spotkaniu.
Tych 9 miesięcy bez pracy nie uważam też za zmarnowane czy zmarnowane do końca. Czas spędziłem z małą córeczką i z żoną. Zbudowaliśmy niesamowitą więź. we wrześniu urodzi się synek. Wiem, że to był i jest Boży Plan- dopięty do każdego szczegółu, więc nie było się czym martwić.
Pozdrawiam
marcin
Na drugi dzień przyjęto mnie do pracy
| Wysłuchana modlitwa |
Zostałam przyjęta!
| Wysłuchana modlitwa |
Pragnę się podzielić niezwykle radosną nowiną. Od pewnego czasu, tzn od około miesiąca poszukiwałam pracy. Było wiele telefonów z zaproszeniami na rozmowy kwalifikacyjne, niepotwierdzone jednak informacjami zwrotnymi o przyjęciu mnie do pracy. Zaczęłam odmawiać nowennę do św. Jose Marii Escrivy o znalezienie takiej pracy jaką zaplanował dla mnie Pan Bóg. W drugim cyklu regularnej i szczerej modlitwy dostałam telefon z zaproszeniem na rozmowę, po której wyszłam bardzo zadowolona. Po upływie dwóch dni otrzymałam wiadomość,że zostałam przyjęta! Razem ze mną zostało przyjętych 5 innych osób, spośród których docelowo zostaną na stałe zatrudnione dwie. Modlę się teraz, abym i ja otrzymała łaskę stałej pracy i została zatrudniona w tej firmie na stałe, gdyż bardzo ten rodzaj pracy mi odpowiada.
Z całego serca dziękuję Ci Matko Nieustającej Pomocy, a także Tobie św. Jose Mario Escriva za wstawiennictwo w mojej modliwtwie i błagam o dalsze łaski.
Chwała Panu!
Anna z Łodzi
Zaproponowano mi pracę
| Wysłuchana modlitwa |
>
> Od kilku mięsięcy bezskutecznie poszukiwałam pracy. W internecie znalazłam nowennę do Josemarii Escriva, którą odmawiałam z głęboką wiarą i nadzieją. W dziewiątym dniu odmawiania nowenny zaproszono mnie na rozmowę kwalifikacyjną, po tygodniu zaproponowano pracę. Dziś był w niej mój pierwszy dzień.
>
> Bogu niech będą dzięki, Najświętszej Panience i świętemu Josemarii Escriva.
>
> Pozdrawiam,
> Anna z Warszawy
>
>
Dostałam pracę
| Wysłuchana modlitwa |
Dzień dobry,
Zdecydowałam się napisać e-maila, ponieważ otrzymałam łaskę od św. Josemaríi Escrivy. Modląc sie systematycznie 9 dnia ostatniego dostałam pracę na której mi bardzo zależało. Jestem przeszcześliwa i wierze że łaska jaka została mi dana nie zostanie zmarnotrawiona i bede ja pielegnować!
pozdrawiam,
Karolina
Dostałam stałą pracę
| Wysłuchana modlitwa |
| Szczęść Boże, Jestem Ukrainką, mieszkam w Warszawie od kilku lat. Ostatnio bardzo potrzebowałam stałej pracy. Pewnego dnia trafiła do mnie modlitwa do św. Josemarii Escrivy w intencji pracy. Modliłam się dwukrotnie z przerwa miesięczną i po jakimś krótkim czasie znalazłam odpowiednie ogłoszenie o pracę. Wysłałam tam swoje CV i od razu następnego dnia otrzymałam telefon z zaproszeniem na rozmowę kwalifikacyjną. Proces rekrutacji nie wyglądał łatwo, otrzymałam najpierw odmowę, ale po kilku dniach ten sam pracodawca zgłosił się do mnie i zaprosił do pracy. Uważam, ze otrzymanie pracy było skutkiem mojej modlitwy do św. Josemarii Escrivy, ponieważ nigdy bym nie otrzymała takiej pracy tylko o własnych siłach. W związku z tym, chciałabym zgłosić otrzymanie łaski pracy za pośrednictwem św. Josemarii Escrivy, ostatnio modliłam się też nowenną o dobre wykonywanie pracy. Wierzę w skuteczność mojej modlitwy. Pozdrawiam, Olena |
Uzyskałam etat
| Wysłuchana modlitwa |
Dziekuje
Praca przez stawiennictwo Josemarii Escrivy
| Wysłuchana modlitwa |
Szanowni Panstwo,
piszę w sprawie łask otrzymanych przez wstawiennictwo św. Josemarii Escrivy.
Mój Mąż stracił wieloletnią pracę 2 lata temu. Po półrocznym poszukiwaniu dostal się do korporacji na świetne stanowisko. Niestety, po niecałych 5 miesiącach odszedł statąd, gdyż przedstawiał sobą wrak człowieka. W pracy siedział do 22:00, oczekiwano od niego rzeczy nimożliwych, ponadto nie miał tam żadnych przyjaciół / znajmomych. Praca wykańczała go psychicznie i fizycznie.
Po rezygnacji otrzymał ofertę od znajomych na półroczny kontrakt. Musieliśmy sie rozstać, gdyż praca była na drugim koncu Polski, zakładała dyspozycyjność 24h/dobę. Szykowaliśmy wówczas swoje wesele i założyliśmy, że pieniądze tam zarobione przeznaczymy właśnie na ten cel.
Konrakt zakończył sie w pazdzierniku. Już od sierpnia Mąż rozpoczął poszukiwania pracy w Warszawie. Dodam, ze w tym czasie kończył drugi rok MBA. Niestety - do marca 2011 nie było żadnych ofert, żadnych telefonów. Mąż ma juz 36 lat, brak stabilizacji zawodowej i finansowej zaczął powodowac u niego frustrację. Dużą pomocą okazały się wspomniane wcześniej studia, którym poświęcał czas i uwagę. To zajęcie pomogło przetrwać najtrudniejsze chwile.
Od marca rozdzwoniły sie telefony. Mąż zaczął chodzić na rozmowy kwalifikacyjne. Nie były to jednak zwyczajne procesy rekrutacyjne, tylko żmudne sprawdzanie umiejętności, dochodzilo nawet do 6 spotkań w sprawie jednego stanowiska, po czym okazywało się, że posada nie zostanie mu przyznana. Wówczas na szczęście pracowałam ja i mogłam nas utrzymać.
Sytuacja stawała sie i dla mnie nie do zniesienia. Wydawało mi sie to skrajnie niestprawiedliwe, poza tym brzydził mnie styl prowadzenia rozmów kwalifikacyjnych i robienie z człowieka robota. Z aktu desperacji rozpoczęłam w internecie poszukiwania jakiejs modlitwy w sprawie pracy, którą mogłabym odmawiać w intencji Męża. Znalazłam Nowennę św. Jsemarii w sprawie pracy. Ponieważ zbliżał sie akurat Wielki Post, postanowiłam, ze codziennie będę odmawiać całą nowennę. Było to trudne zadanie, zwlaszcza, ze często robiłam to wieczorem, kiedy marzyłam tylko o spaniu. Miałam też chwile zwątpienia - kilkakrotnie wydawało mi sie, ze jestesmy juz bardzo blisko celu i w końcu firma przedstawi nam ofertę, niestety zawsze kończylo sie to fiaskiem. Przyznaję, ze czasem odmawiałam nowennę niedbale luz w złości. Często traciłam wiarę.
Az w kwietniu, po 3 spotkaniach Mąż otrzymał propozycję pracy. Początkowo wydawała nam sie ona malo atrakcyjna - wymgała założenia własnej działalności, nie dawała tylu przywilejów ile umowa o pracę w standardowej formie. Jednak miała i swoje plusy - Mąż pokonał jak sie później okazało wielu kandydatów startujących w procesie do tej rekrutacji, stanowisko jest w firmie prywatnej, ale za to od razu po prezesem. No i płaca jest taka o jakiej Mąż myslał.
Obecnie, patrząc na te wszystkie przeżycia z szerszej perspektywy czasowej, myślę, ze Josemaria bardzo nam pomógł. Praktcznie nigdy nie posunęłam sie tak daleko - nie poświadczyłam w żadnym miejscu pomocy jaką otrzymałam, często nie chce sie w to po prostu uwierzyć, tłumaczy sie to innymi czynnikami czy zbiegami okoliczności. Proszę jednak wykorzystać moją historię, bo wierzę, ze jest ona szczęśliwie zakończona między innymi dzięki codziennej modlitwie.
Dziękuję Josemarii i cieszę sie, ze ktos zamieścił ten tekst w internecie.
Z serdecznymi pozdowieniami,
Iza R.







