Żółta kartka
Sportowe umiłowania Jana Pawła II są powszechnie znane: wycieczki w górach, narty, kajaki, a w młodych latach piłka nożna. Mniej znane są wypowiedzi Ratzingera co do niechęci do WF w szkole i na studiach. Niezależnie od nastawienia ostatnich papieży sport wymaga pewnych cech niezbędnych w życiu duchowym: wytrwałości, cierpliwości, pokory by po porażce podnieść się i rozpocząć na nowo. Natomiast gry zespołowe pomagają w zauważeniu innych osób i liczeniu się z nimi, posłuszeństwie wobec trenera, etc. Z tej przyczyny w tradycji katechetycznej obfite są porównania wzięte ze świata sportu. Wiele z nich nawiązuje do nauczania św. Pawła, który w swych listach używa obrazów z atletyki.
Do tych tradycyjnych porównań można wprowadzić współczesne wątki. W wielu sportach „żółta kartka” to sposób upomnienia lub ukarania zawodnika, niekiedy innych osób, za poważne naruszenie zasad gry. W piłce nożnej pokazywana jest też za dyskusje z arbitrem, grę na czas, niesportowe zachowanie. Podczas turniejów piłkarskich obowiązuje zasada, że gdy zawodnik zdobędzie określoną ilość żółtych kartek, jest automatycznie odsuwany od następnego spotkania. Ferwor gry czasami nie pozwala zawodnikowi dostrzec upomnienia, zreflektować się i zmienić styl gry. Skutkiem tego będzie kolejna kartka, która usuwa go z boiska i turnieju. Emocje mogą również ponieść sędziego i spowodować brak umiarkowania w sięganiu po kartki. Mundialowy rekord w pokazywaniu żółtych kartek - aż szesnaście na jednym meczu - pobił rosyjski arbiter Walentin Iwanow w meczu Portugalia-Holandia na ostatnich mistrzostwach świata w 2006 r.
Z języka sportowego „żółty kartonik” przeszedł do innych życiowych sytuacji i stał się synonimem upomnienia. I tak małżonkowie wystawiają sobie żółte kartki, szef wystawia podwładnym a proboszcz wikaremu. Też mówi się o tym, że sportowa kontuzja po pięćdziesiątce, drobna stłuczka, osłabienie zdrowotne, pełnią funkcje „żółtej kartki” od Pana Boga, by zwolnić tempo, zadbać o zdrowie i być bardziej roztropnym. Niestety, w życiu nie zawsze idziemy najlepszą drogą, a do tego nikt nie może być sędzią we własnych sprawach. Dochodzi jeszcze ferwor „życiowej gry”, który jeszcze bardziej utrudnia przyjmowanie ostrzeżeń. Głupotą jest niezauważanie lub zapominanie o już zaliczonych żółtych kartkach. Taki brak rozsądku i zaślepienie wystawia nieodwracalny rachunek - zejście z boiska, czyli „czerwoną kartkę”.
9-08-09
| < Poprzednia | Następna > |
|---|







