Polecam

ekai.pl/blogi/ksignacy

Blog księdza z Opus Dei z Poznania

Ks. Ignacy Soler

Ks. dr Ignacy Soler, urodzony w Alcañiz, w Hiszpanii (1955). Na Uniwersytecie Complutense w Madrycie ukończył studia matematyczne (1977). Stopień naukowy doktora nauk teologicznych uzyskał w 1983 na Uniwersytecie Navarry w Pamplonie. W 1981 został wyświęcony na kapłana prałatury personalnej Opus Dei. Od 1994 mieszka w Polsce.

Na OpusDei.pl
Opus Dei - Szukając Boga w życiu codziennym
Opus Dei jest prałaturą personalną Kościoła katolickiego. Założył je w 1928 r. św. Josemaría Escrivá. Jej zadanie polega na przekazywaniu innym, że praca i zwykłe okoliczności są okazją do spotkania z Bogiem, do służenia innym i do poprawy społeczeństwa.
Opus Dei - Szukając Boga w życiu codziennym
Szuflada Nasze Westerplatte Sierota
REKLAMA

PostHeaderIcon Sierota

Idziemy, 27-VI-10

Każdy kto biega po murawie, czuje się zdobywcą bramki. Jeden - bo bezpośrednio asystował, inny - bo ściągnął na siebie uwagę obrońców, jeszcze inny - bo kilkanaście minut wcześniej wrzucił piłkę z autu. Kibic również jest głęboko przekonany o swoim niezastąpionym wkładzie, który polegał na pisaniu dyrdymałów na forach internetowych. Blask sukcesu działa tak mocno, że nawet ten, kto ogląda retransmisję meczu, czuje, że przyczynił się do zdobycia bramki. Sukces zawsze miał wielu rodziców. A w obecnym świecie, gdzie sieć wszystko z wszystkim połączyła, każdy może zostać ojcem lub matką światowych wydarzeń. Wystarczy wysłać SMS, dopisać coś na forum, kliknąć na ankietę: „nie zgadzam się!” .

W ostatnich dekadach świat stał się bardziej złożony. Nie oznacza to jednak, że zasada przyczynowości przestała działać. Nadal są przyczyny realne i pozorne. Nadal pozostają przyczyny sine qua non, bez których niemożliwe byłyby pewne wydarzenia. Gdy wchodzą w grę ludzkie decyzje trzeba równie mówić o odpowiedzialności ludzi. Jej realność nie zależy od tego, jak ją postrzegają ci ludzie lub ich otoczenie. Na przykład trener ponosi większą odpowiedzialność od tak zwanych działaczy. Po sromotnej porażce trener odchodzi, działaczy pozostają. Porażka jednak mogła być wynikiem imprezowania piłkarzy, którzy dalej pobierają astronomiczne pensje, jakby nigdy nic. I oczywiście dalej balują.

Porażki zwykle zostają osierocone. Dosłownie - gdy winą za nie obarcza się osoby nieżyjące. Mogą też zostać „poruczone”, gdy się rozmywa odpowiedzialność za nie: nikt nic nie miał z tym do czynienia! Faktem jest, że są wydarzenia niezależne od człowieka. Jednak wiele nieudanych spraw wynika z zaniedbań konkretnych osób.

Jezus zwraca nam na to uwagę: „Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł nieprzyjaciel i zasiał chwastu”. Nie chodzi o to, by się obwiniać za zaniedbania innych, „adoptując” ich porażki. Chodzi o to, by nie pozwalać sobie na bezczynność, gdy na świecie jest tyle do zrobienia. Szerzące się zeświecczenie, obojętność wielkich rzeszy ludzi, nie jest koniecznością ślepych praw historii. Niestety często jest prostą konsekwencją braku gorliwości apostolskiej pasterzy i wiernych. Dlatego przed zbliżającymi się wakacjami warto sobie zadać pytanie: jaką treść apostolską nadam temu okresowi?