Rekord
Późnym wieczorem zapracowany trzydziestolatek dzwoni, by zamówić pizzę. Ekspedientka wita go imiennie: - „Dobry wieczór, panie Zbyszku. W czym mogę służyć?” Klient wyraża zdziwienie. Sprzedawczyni tłumaczy, że wie, kto dzwoni, bo telefon jest w bazie danych. „No dobrze, zamówię barbados”. „Och, tego pan dawno nie zamawiał, ale niestety, dziś takiej nie dostarczamy”. „No to capriciosę”. „Może być, ale ona ma pieczarki, a pan jest na grzyby uczulony. Nie powinien pan tego jeść”. „Więc poproszę Rimini”. „A jaki życzy pan sobie sos? Ostatnio wysłaliśmy czosnkowy… Ale nie polecam go panu, bo dużo pan pracuje po nocach, a on jest trochę ciężkostrawny. Czy zamówienie wysyłać na jedenaste piętro nowego biurowca przy rondzie Jazdy Polskiej, do którego się przeprowadziła pańska firma?
Opisana rozmowa pokazuje rzeczywistość w której już żyjemy. Każda instytucja, firma, lub stowarzyszenie gromadzą bazy danych o odbiorcach swych usług. Nawet domowy komputer sprawnie obsługuje programy do analizy danych, jak np. Microsoft Access. Ten zwykły program pozwala na bardzo wiele. Baza danych w ostateczności to zbiór tabel, w których wierszy, nazywane rekordami, mają konkretne odniesienie, a kolumny, nazywany polami, to informacja na określony temat. Połączenia różnych tabel i odpowiednie kwerendy pozawalają na wyciąganie wiele wniosków. Gdy chodzi o konkretnego człowieka - klienta, pacjenta, parafianina - można się o nim dowiedzieć takich rzeczy, których prawdopodobnie on sam nie jest świadomy.
Zamówienia pizzy można skorelować z porą roku i wnioskować, że barbados schodzi lepiej na wiosnę. Inne analizy doprowadzą do wniosku, że kobiety lubią bardzie pizzę capriciosa lub że cena nie wpływa na zamówienia ludzi pracujących w korporacjach. Podany przykład jest całkiem niewinny. Obawy wzbudza połączenie informacji o dziedzictwie genetyczny danej osoby ze stawką ubezpieczeniową lub ocena jego religijnych przekonań.
Obecne możliwości przetwarzania informacji dają potężne narzędzia, by majstrować w społeczeństwie. Pozostawione logice pragmatyzmu prowadzą do świata, w którym nie pozostaje miejsca dla ducha. Poprzez sam postęp coraz jaśniej „ideologia postępu” okazuje swe nieludzkie oblicze. Nie wszystko, co jest technicznie możliwe, jest dobre. Człowieka, istotę posiadającą duszę, nie można zamykać w zimnych liczbach. Jego serce wyczuwa, że Bóg jest Miłością. To znaczy, że człowiek dla Boga nie jest anonimowym rekordem.
| < Poprzednia | Następna > |
|---|







