Polecam

ekai.pl/blogi/ksignacy

Blog księdza z Opus Dei z Poznania

Ks. Ignacy Soler

Ks. dr Ignacy Soler, urodzony w Alcañiz, w Hiszpanii (1955). Na Uniwersytecie Complutense w Madrycie ukończył studia matematyczne (1977). Stopień naukowy doktora nauk teologicznych uzyskał w 1983 na Uniwersytecie Navarry w Pamplonie. W 1981 został wyświęcony na kapłana prałatury personalnej Opus Dei. Od 1994 mieszka w Polsce.

Na OpusDei.pl
Opus Dei - Szukając Boga w życiu codziennym
Opus Dei jest prałaturą personalną Kościoła katolickiego. Założył je w 1928 r. św. Josemaría Escrivá. Jej zadanie polega na przekazywaniu innym, że praca i zwykłe okoliczności są okazją do spotkania z Bogiem, do służenia innym i do poprawy społeczeństwa.
Opus Dei - Szukając Boga w życiu codziennym
Szuflada Nasze Westerplatte Rehabilitacja
REKLAMA

PostHeaderIcon Rehabilitacja

Idziemy, 13-VI-2010

Sport to zdrowie. Pesymista przypomni, że gdyby „kózka nie skakała” byłoby mniej kontuzji. Niemniej w XXI wieku powrót do pełnej sprawności wygląda inaczej niż za czasów naszych dziadów. Uciążliwe gipsy zastąpiły lekkie i „wygodne” ortezy (od ORT-opedycznej pro-TEZY) oraz fikuśne stabilizatory z pokrętłami i paskami mocowanymi na rzepy. Człowiek wygląda z nimi jak bohater z filmów o androidach. Różnica w tym, że te twory wykazują się nadsprawnością, czego raczej nie odczuwa się po poważnej kontuzji. Z tego, co laik może pojąć, wynika że współczesna ortopedia unika jak ognia długich okresów unieruchomiania. Ryzyko wynikające z zaniku mięśni jest poważniejsze niż ryzyko ponownej kontuzji przy racjonalnym i kontrolowanym ruchu.

Istotną rolę odgrywają dziś wszelkie ćwiczenia rehabilitacyjne. Od początku pacjent słyszy jak ważna jest regularność w ich stosowaniu. Straszy się go nieszczęśnikami, którzy zaniedbali się i żałują bardzo, gdy już jest za późno. Pacjent doświadcza, że terapeuta stara się wpłynąć na jego psychikę. Roztacza przed nim wizję szybkiego powrotu do ulubionego sportu, w formie - o dziwo - lepszej niż przed kontuzją. Terapeuta korzysta z wypracowanych form przekazu: zamiast mówić o miesiącach używa miary czterech tygodni, zamiast o kontuzji mówi o pauzowaniu, itp. Prostym ćwiczeniom towarzyszy pewna magia liczb: trzeba powtarzać ćwiczenie pięć razy po dziesięć lub siedem po osiem. Uległe posłuszeństwo przynosi dobre skutki. Po pewnym czasie uzyskuje się „habilitację”, czyli pełne uprawnienia do powrotu na boiska lub korty.

Mistrzowie duchowości chętnie porównują zmagania życia wewnętrznego ze sprawnością fizyczną. W życiu duchowym również mogą być kontuzje, okresy w których dusza nie jest się w stanie poruszać się o własnych siłach. Potrzeba wtedy rodzaj „duchowych kul”. W takich okresach, aby ożywiać kontakt z Bogiem, warto pokornie i wytrwale stosować wypróbowane ćwiczenia. Na przykład, kojarzyć konkretną czynności z aktami miłości: gdy otwieram drzwi - odmawiam akty strzelisty, gdy idę schodami - zdrowaśkę, gdy spotykam coś nieodpowiedniego - czynię zadośćuczynienie. Trzeba jednak pamiętać, że gdy się jest całkiem sprawnym, kule odkładam na bok, bo już nie są potrzebne. Życie duchowy cechuje się giętkością. Nie jest rodzajem jakiejś sformalizowanej musztry. Inicjatywa zawsze jest w rękach dobrego Boga. On równocześnie jest naszym Rehabilitantem i Zdrowiem.