Przebajerowanie
Kiedyś dobry scyzoryk był marzeniem każdego nastolatka. Z czasem powiększał się wybór. Decydujący stał się nie tylko wygląd, ale i dodatki: korkociąg, szpikulec, otwieracz butelek lub konserw. Potem nadeszła inflacja akcesoriów: nożyczki, przeróżne pilniki, ostrze do ścinania szkła… Tak aż do kilkunastu „niezbędnych” narzędzi, które warto mieć pod ręką na wszelki wypadek.
Dziś inżynierowie nie potrafią oprzeć się pokusi wyposażania sprzętu elektronicznego w coraz to nowe funkcje. Jest to swoisty „wyścig zbrojeń”, mający na celu eskalację funkcjonalności urządzeń, które służyły jednemu zadaniu.
Nikogo już nie dziwi, że telefon komórkowy pełni również funkcje kalkulatora, urządzenia do wysyłania wiadomości tekstowych, notesu elektronicznego, konsoli do gier, bezprzewodowego połączenia z internetem, PDA, kamery cyfrowej, odtwarzacza MP3 oraz GPS. Na ryku można spotkać dziwaczne oferty, jak lodówkę z wbudowanym telewizorem lub budzik z kominkiem do aromaterapii.
Specjaliści żartują o tym zjawisko mnożenia funkcji, określając je „wielofunkcjozą” (featuritis) lub „przebajerowaniem”. Jest to współczesna wersja starego przysłowia: co za dużo to niezdrowo. Nawet jeśli dodatkowe urządzenia nie stanowią całkowicie nowego obszaru funkcjonalności, jak w przypadku telefonów z aparatami fotograficznymi, to jednak komplikują obsługę na tyle, że użytkownik często czuje się zagubiony. Jednak, na ogół firmy nie eliminują w zarodku tendencje do zwiększania zestawu funkcji, ponieważ producenci i pierwsi klienci nie dostrzegają w tym żadnego problemu.
W praktyce użytkownik przechodzi od zachwytu do wściekłości. Każda dodatkowa funkcja oznacza jeszcze jedną rzecz, której trzeba się nauczyć, jeszcze jedną rzecz, której można potencjalnie nie zrozumieć, jeszcze jedną rzecz, którą trzeba odszukać. Badania wskazują, że długofalowo zwyciężają rozwiązania prostsze. Wielofunkcyjność powinna być dostosowywana do realnych potrzeb.
Skłonność do komplikowania może dotknąć również przestrzeń religijną. Na przykład w osobistej pobożności można popaść w pogoń za nowinkami. Wzrost duchowy nie polega na gromadzeniu duchowych akcesoriów. „Proste jest prawdziwe, a prawdziwe proste” - czytamy w wywiadzie „Światło świata” Benedykta XVI. Dla zdrowego rozwoju życia wewnętrznego niezbędna jest prostota, bo jak nauczał Jezus: „Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego”.
| < Poprzednia | Następna > |
|---|







