Omega
Idziemy, 2-I-2012.
Każda ideologia redukuje świat do wybranej idei. Materializm sprowadza wszystko do materii, chociaż nie potrafi objaśnić, czym dokładnie ta materia jest. Dziś na jego miejsce wchodzi konsumpcjonizm. Ma ułatwione zadanie, bo nikt nie oczekuje wyjaśnienia racji samej konsumpcji. Po co zadawać sobie pytanie, dlaczego człowiek ma jakieś potrzeby, które musi zaspokoić? A jeżeli takich potrzeb nie odczuwa, to można je przecież sztucznie stworzyć... i świat dalej się kręci: „konsumujmy póki czas, bo za sto lat nie będzie nas!".
Hasto „czas to pieniądz" przemieniło się w „czas to zabawa". Tabuny singli i wszelkich maści „globalnych sierot" świętują, jak świat długi i szeroki, nową porcję czasu, jaką przynosi Nowy Rok. Dlaczego się tak cieszą? Wygląda na to, że są głęboko przekonani co do tego, że wszelkie „łzy i trudy na zawsze przeminęły". „Nowy" dostarczy kolejną dawkę wspaniałej zabawy. Przecież przyszłość z definicji jest lepsza. Postęp techniczny zapewnia, że wszystko rozwija się ku lepszemu. A skoro będzie lepiej, cieszmy się aż do granic trzeźwości!
Niestety, nie wszystkim się udaje. Kryzys, wypalenie, zmęczenie każdego może dopaść. Medycyna nie radzi sobie z biologią i na razie starość nie radość. Jeżeli brak ci sił na dalszą zabawę, możesz wycofać się z gry. Poszukać sobie jakieś dalekowschodniej nihilistycznej filozofii lub zakończyć żywot. Eutanazja to uboczny produkt pankonsumpcjonizmu (nieznane jeszcze słowo: wszechkonsumpcjonizm).
Taki schemat jest sprzeczny z Ewangelią. Dla ucznia Chrystusa czas to przestrzeń miłości. Liczymy go od Jego przyjścia na ten świat. Oczywiście, można sobie ustalać inną cezurę czasową: np. od Rewolucji Francuskiej, od wprowadzenia waluty euro, od zwycięstwa Legii w Lidze Europejskiej... Problem z takim datowaniem to bezsens tego czasu. Chrześcijanie liczą od przyjścia Chrystusa, ale oczekując na Jego powtórne przyjście. „Jam jest Alfa i Omega, Początek i Koniec" - trzy razy w księdze Apokalipsy pojawia się ten zwrot wskazujący na kres, na sens czasu.
Nowy Rok sam z siebie nic nie zmieni. Nawet nie zmienia się sposób świętowania: te same sceny, te same aktorskie twarze, te same maski. Czas ma sens, jeżeli jest w nim Boże błogosławieństwo. Dlatego drugie czytanie mszalne pierwszego dnia roku o tym mówi. Cały pierwszy dzień jest poświęcony „Pierwszej Błogosławionej". Z tym ładunkiem nadziei możemy odważnie wejść w Nowy Rok. Damy sobie rady z Anno Domini 20t2!
| < Poprzednia | Następna > |
|---|







