Okulary
Idzie gość do okulisty. Ten wysłuchuje jego skarg, a następnie zdejmuje swoje okulary i wręcza pacjentowi ze słowami: „Proszę włożyć te okulary. Nosze je już ponad dziesięć lat i naprawdę mi pomagają. W domu mam drugą parę. Daje je panu, może pan wziąć je do domu”. Pacjent nakłada okulary, ale zamiast lepiej, widzi jeszcze gorzej. „To straszne!” - woła. - Teraz nic już nie widzę!”. „Dlaczego?” - pyta lekarz. - Mnie pomagają. Niech pan spróbuje raz jeszcze i postara się dobrze widzieć”. „Staram się przecież” – woła pacjent. – ale wszystko widzę rozmazane”. „Coś z panem niedobrze. Proszę myśleć pozytywnie”- przekonuje lekarz. – „Myślę w taki sposób, ale z całą pewnością mi to nie pomaga”. „Ależ pan jest niewdzięcznikiem! - oburza się okulista. - I to po tym wszystkim, co dla pana zrobiłem, oddając moje własne okulary” – dodaje rozgoryczony.
Stephen Covey, guru szkoleniowców, podaje ten przykład w książce „Siedem nawyków skutecznego działania”. Chce wykazać absurdalność oceniania wszystkiego poprzez paradygmat własnych doświadczeń. Skoro mnie te okulary od tylu lat pomagają, to tak musi być i dla innych. Autor promuje zasadę „staraj najpierw zrozumieć innych, a dopiero potem o to, by być przez nich zrozumiany”. Jest to zasada dla wszystkich profesjonalistów. Poświęcaj więcej czasu na diagnozę, zanim zaczniesz pisać receptę. Nie ufaj środkom naprawczym, jeżeli nie jesteś przekonany, że diagnoza jest słuszna. Lepsza będzie diagnoza, im bardziej przezwyciężymy ograniczenia subiektywizmu.
Podana zasada ma wiele wspólnego z tradycyjną cnota pokory. Według klasyków pokora pozwala trafnie osądzać siebie samego i własne poczynania. Ogranicza zniekształcenia wynikające z chorego własnego „ja”. Być zbyt pewny własnych osądów jest szalenie niebezpieczne. „Wszyscy ludzie, którzy naprawdę uwierzyli w siebie, przebywają w zakładach dla umysłowo chorych” - mawiał Gilbert Chesterton. Własnego osądu nie można traktować jako najświętszą wyrocznię.
Panująca kultura promują hiperkrytyczne patrzenie na wszystko, co ogranicza moją wolność. Ten duch krytyki szczególnie okazuje się w demaskowanie braków każdej instytucji: rodzina, państwo, Kościół. Ciekawy, że wyjątkiem dla tej krytycznej postawy to własne poczynania - zero zdolności do dystansu wobec siebie samego. Zachowanie takie przypomina okulistę z cytowanej opowiastki. Takiego lekarza może polubimy, ale na pewno nie będziemy się u niego leczyć.
| < Poprzednia | Następna > |
|---|







