Multitasking
Idziemy, 3-7-2011
Od czego dziś zacząć? Już wiem, sprawdzę skrzynkę i co nowego w necie... Jak idzie aukcja na Allegro, co ciekawego na ulubionych kanałach YouTube... Zaktualizuję błoga, przy okazji wyślę e-maile, SMS-y... Odpowiem na nieodebrane wczoraj telefony. Wiele adrenaliny, zaczyna się prawdziwe życie!
Nowe technologie zerwały lańcuchowość czasu: jedno zajęcie za drugim. Multitasking - z angielskiego wieloza-daniowość - to termin informatyków. Określa organizację systemu operacyjnego, która pozwala na wykonywanie wielu zadań w ramach podziału czasu. Dziś oznacza coś więcej: organizację życia. Mobilny sprzęt wyprowadził multitasking na ulice. Jadąc autem, można nie tylko słuchać radia, ale także komunikatów GPS. Na jednym czerwonym świetle sprawdzić w komórce e-mail, na następnym wysłać SMS, a na jeszcze następnym - opublikować wpis na Twitterze o tym, że w mieście znowu korki. A po drodze porozmawiać przez telefon.
Non stop czeka na nas dużo potencjalnych informacji, doznań, przeżyć. Żal cokolwiek stracić. Włącza
się imperatyw medialnego czuwania. Zdolność do podzielności uwagi rośnie, ale rośnie też niemożność jej skupienia na jednej czynności. Im młodsi ludzie, tym mają mniejszy potencjał koncentracji. A w sytuacji, gdy wszystko wydaje się ciekawe i ważne, dochodzi do zakłócenia umiejętności wartościowania.
Monitorowanie kilkudziesięciu wskaźników i podejmowanie wielu decyzji nie stanowi szczególnego stresu dla pilota. Podobna jest sytuacja analityka czy brokera, który ze słuchawkami na uszach śledzi ekran komputera, wykonuje obliczenia, co jakiś czas powraca do dokumentu, nad którym pracuje, odbiera telefony, rozmawia z kolegami, z którymi równocześnie realizuje ważne projekty w korporacji... Jeśli jest dobrze wytrenowany, to nie cierpi na tym ani on, ani efektywność pracy.
Problem powstaje wtedy, gdy „symultanka" obejmuje nie tylko kontakt z technologią, lecz również z ludźmi. Na jednoczesnym załatwianiu spraw z kilkoma osobami cierpi jakość relacji. Jest rzeczą oczywistą, że lekarz lub ksiądz, gdy przyjmuje petentów, nie powinien równocześnie sprawdzać poczty lub odpisywać na SMS-y.
Jednak te zasady nie dotyczą tylko lekarzy ciał lub dusz. Każdy człowiek musi czuwać, by nie odgradzać się od bliźniego „technologicznym murem". Musi nabierać odporności i dystansu wobec rozpraszających bodźców, aby sercem być obecnym tam, gdzie na prawdę warto być: przy Bogu i bliźnim!
Od czego dziś zacząć? Już wiem, sprawdzę skrzynkę i co nowego w necie... Jak idzie aukcja na Allegro, co ciekawego na ulubionych kanałach YouTube... Zaktualizuję błoga, przy okazji wyślę e-maile, SMS-y... Odpowiem na nieodebrane wczoraj telefony. Wiele adrenaliny, zaczyna się prawdziwe życie!
Nowe technologie zerwały lańcuchowość czasu: jedno zajęcie za drugim. Multitasking - z angielskiego wieloza-daniowość - to termin informatyków. Określa organizację systemu operacyjnego, która pozwala na wykonywanie wielu zadań w ramach podziału czasu. Dziś oznacza coś więcej: organizację życia. Mobilny sprzęt wyprowadził multitasking na ulice. Jadąc autem, można nie tylko słuchać radia, ale także komunikatów GPS. Na jednym czerwonym świetle sprawdzić w komórce e-mail, na następnym wysłać SMS, a na jeszcze następnym - opublikować wpis na Twitterze o tym, że w mieście znowu korki. A po drodze porozmawiać przez telefon.
Non stop czeka na nas dużo potencjalnych informacji, doznań, przeżyć. Żal cokolwiek stracić. Włącza
się imperatyw medialnego czuwania. Zdolność do podzielności uwagi rośnie, ale rośnie też niemożność jej skupienia na jednej czynności. Im młodsi ludzie, tym mają mniejszy potencjał koncentracji. A w sytuacji, gdy wszystko wydaje się ciekawe i ważne, dochodzi do zakłócenia umiejętności wartościowania.
Monitorowanie kilkudziesięciu wskaźników i podejmowanie wielu decyzji nie stanowi szczególnego stresu dla pilota. Podobna jest sytuacja analityka czy brokera, który ze słuchawkami na uszach śledzi ekran komputera, wykonuje obliczenia, co jakiś czas powraca do dokumentu, nad którym pracuje, odbiera telefony, rozmawia z kolegami, z którymi równocześnie realizuje ważne projekty w korporacji... Jeśli jest dobrze wytrenowany, to nie cierpi na tym ani on, ani efektywność pracy.
Problem powstaje wtedy, gdy „symultanka" obejmuje nie tylko kontakt z technologią, lecz również z ludźmi. Na jednoczesnym załatwianiu spraw z kilkoma osobami cierpi jakość relacji. Jest rzeczą oczywistą, że lekarz lub ksiądz, gdy przyjmuje petentów, nie powinien równocześnie sprawdzać poczty lub odpisywać na SMS-y.
Jednak te zasady nie dotyczą tylko lekarzy ciał lub dusz. Każdy człowiek musi czuwać, by nie odgradzać się od bliźniego „technologicznym murem". Musi nabierać odporności i dystansu wobec rozpraszających bodźców, aby sercem być obecnym tam, gdzie na prawdę warto być: przy Bogu i bliźnim!
| < Poprzednia | Następna > |
|---|







