Kotrola
Idziemy, 17-V-09.
Na komiksowym rysunku Kowalski rozmawia z Nowakiem. Pierwszy to pracownik działu inwestycyjnego, drugi działu obsługi klienta. Kowalski: - Jeśli weźmiemy od was maszyny w leasing, skąd pewność, że wasza firma będzie nadal istnieć i zapewni serwisowanie? Nowak: - A skąd my mamy wiedzieć, że będziecie mieli dość pieniędzy na spłatę leasingu? Kowalski: - Możecie sprawdzić naszą sytuację finansową. Nowak: - Jestem pewien, że wasza księgowość jest tak samo lipna jak i nasza. Kowalski: - Słusznie... Nowak: - Może poprosić kogoś trzeciego, by udzielił gwarancji? Kowalski: - Darzy Pan zaufaniem kogoś trzeciego? Nowak: - Nie, od czasu, gdy mój doradca finansowy zainwestował mój fundusz emerytalny w oszukańczą piramidę finansową, a następnie uwiódł moją żonę... Cała historia została opatrzona pesymistycznym tytułem „I nadszedł koniec kapitalizmu”.
Na szczęści realny świat nie jest tak mroczny. Wiele ludzi zasługuje na zaufanie. Inaczej świat nie mógłby się rozwijać i prosperować. Trąbienie na prawo i lewo o powszechnej korupcji może stać się usprawiedliwieniem, a nawet zachętą, by w niej uczestniczyć. Niemniej jednak historyjka trafnie pokazuje szkodliwość krętactwa. Jeżeli brak uczciwości, każdy system się rozpada. Najbardziej wyrafinowane kontrolne procedury nie zaradzą na brak dobrej woli. Łacińskie przysłowie tak to wyrażało: „inventa lege, inventa fraude”. Ma on swój odpowiednik po polsku: „prawo jest po to, aby je omijać” lub „zasady są po to, by je łamać”. Kłamstwo może się wcisnąć do każdej ludzkiej działalności – handel, nauka, sport… I tak mamy wykładowców, którzy niby prowadzą zajęcia. Studentów, którzy niby się uczą. Potem odbywają się niby poważne egzaminy. I sędziów sportowych, którzy potrafią tak ocenić, by rezultat meczu był taki, jaki „być musiał”.
„Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi” –uczy Jezus. Jest to też zasada dla życia zawodowego. Złożoność dzisiejszego świata sprawia, że często na tym obszarze trudno rozeznać, jakie rozwiązania są w pełni sprawiedliwe. Uczciwość zawodowa wymaga wiele więcej niż mglistego pragnienia etycznego zachowania. Aby dobrze działała, trzeba dogłębnie studiować sprawy, zbierać doświadczenie, radzić się. A potem odważnie realizować „tak” lub „nie”. Zgodnie z osądem sumieniem. Zdrowie społeczeństwa opiera się bardziej na „samokontroli” sprawowanej przez sumienie niż na przeróżnych, choćby i najwyższych izbach kontroli.
Na komiksowym rysunku Kowalski rozmawia z Nowakiem. Pierwszy to pracownik działu inwestycyjnego, drugi działu obsługi klienta. Kowalski: - Jeśli weźmiemy od was maszyny w leasing, skąd pewność, że wasza firma będzie nadal istnieć i zapewni serwisowanie? Nowak: - A skąd my mamy wiedzieć, że będziecie mieli dość pieniędzy na spłatę leasingu? Kowalski: - Możecie sprawdzić naszą sytuację finansową. Nowak: - Jestem pewien, że wasza księgowość jest tak samo lipna jak i nasza. Kowalski: - Słusznie... Nowak: - Może poprosić kogoś trzeciego, by udzielił gwarancji? Kowalski: - Darzy Pan zaufaniem kogoś trzeciego? Nowak: - Nie, od czasu, gdy mój doradca finansowy zainwestował mój fundusz emerytalny w oszukańczą piramidę finansową, a następnie uwiódł moją żonę... Cała historia została opatrzona pesymistycznym tytułem „I nadszedł koniec kapitalizmu”.
Na szczęści realny świat nie jest tak mroczny. Wiele ludzi zasługuje na zaufanie. Inaczej świat nie mógłby się rozwijać i prosperować. Trąbienie na prawo i lewo o powszechnej korupcji może stać się usprawiedliwieniem, a nawet zachętą, by w niej uczestniczyć. Niemniej jednak historyjka trafnie pokazuje szkodliwość krętactwa. Jeżeli brak uczciwości, każdy system się rozpada. Najbardziej wyrafinowane kontrolne procedury nie zaradzą na brak dobrej woli. Łacińskie przysłowie tak to wyrażało: „inventa lege, inventa fraude”. Ma on swój odpowiednik po polsku: „prawo jest po to, aby je omijać” lub „zasady są po to, by je łamać”. Kłamstwo może się wcisnąć do każdej ludzkiej działalności – handel, nauka, sport… I tak mamy wykładowców, którzy niby prowadzą zajęcia. Studentów, którzy niby się uczą. Potem odbywają się niby poważne egzaminy. I sędziów sportowych, którzy potrafią tak ocenić, by rezultat meczu był taki, jaki „być musiał”.
„Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi” –uczy Jezus. Jest to też zasada dla życia zawodowego. Złożoność dzisiejszego świata sprawia, że często na tym obszarze trudno rozeznać, jakie rozwiązania są w pełni sprawiedliwe. Uczciwość zawodowa wymaga wiele więcej niż mglistego pragnienia etycznego zachowania. Aby dobrze działała, trzeba dogłębnie studiować sprawy, zbierać doświadczenie, radzić się. A potem odważnie realizować „tak” lub „nie”. Zgodnie z osądem sumieniem. Zdrowie społeczeństwa opiera się bardziej na „samokontroli” sprawowanej przez sumienie niż na przeróżnych, choćby i najwyższych izbach kontroli.
| < Poprzednia | Następna > |
|---|






