Kontekst
Ile razy taka historia się wydarzyła na naszych oczach? Dziennikarz dobrze się przygotował na poranna audycję przy kawie. Zaproszony gość powiedział do mikrofonu o jedno zdanie za dużo. W pełnej wersji zostało ono szybko umieszczone na internetowej stronie radia. Na tej samej stronie zawieszono wersję okrojoną w formacie mp3 łatwa do rozpowszechniania w sieci wśród znajomych. Zdanie nabrało własnego życia poza śniadaniowym kontekstem. Na tej samej radiowej stronie pojawił się zgrabny komentarz z kilkoma cytatami z rozmowy i chwytliwym tytułem. Już tego poranka dziennikarzy na swych blogach testowali temat. Zadziałało, a konsultowani eksperci chętnie się wypowiadali. Od razu stacje telewizyjne informujące non-stop nakręcają kilka newsów w tak istotnej sprawie. Wypowiadają się znane osoby. Specjalistom, których jeszcze nie konsultowano, co sądzą o całej aferze, „pęka wątroba” z zazdrości wobec tych, którzy już są w mediach. Robią wszystko, by ich wypowiedź przynajmniej trafiła do gazet następnego dnia. Sprawa dojrzewa, by dzienniki oceniły sprawę jako poważny spór. Następnego dnia przy porannych programach radiowych już dyskusja toczy się na wiele głosów. Redakcje tygodników zastanawiają się, czy dać temat na okładkę. Być może „bezcenne wypowiedź” ukierunkuje publiczną dyskusję na cały miesiąc lub kwartał.
Dziś w świecie mediów można zastosować teorią chaosu, według której machnięcie skrzydełkami motylka na jednej półkuli ziemi może sprowokować tajfun na drugim końcu świata. Opisany obraz charakteryzuje czasy postmodernistyczne. Bunt wobec mitów nowoczesności - racjonalizmu, postępu, wielkich narracji ideologicznych - doprowadził do wątłej myśli i wyczerpanego dyskursu. Mówi się o post-metafizyce: ważne to, co różne, rozproszony, niepowtarzalne. Wobec klasycznego sposobu myślenia pojawia się zarzut dwu-członowości: przedmiot-podmiot; rzeczywistość-obraz; rozum-natura, prawda-fałsz. Są one tylko systemami gier lingwistycznych tworzący zhierarchizowany świat opresji. W sposób szczególny trzeba porzucić religijną metanarrację świata.
Postmodernistyczny sposób myślenia swoim zachwytem wobec różności nie jest w stanie naprawdę nikogo zafascynować. Bezsens męczy i przygnębia. Człowiek szuka swego metakontekstu - jest nim Bóg jako Stwórca i cel życia. Szczęście tylko odnajduje się na drodze powrotu do domu Ojca. Dobra nowina to taka, że ta Droga ma na imię - Jezus Chrystus.
20-IX-09
| < Poprzednia | Następna > |
|---|







