Polecam

ekai.pl/blogi/ksignacy

Blog księdza z Opus Dei z Poznania

Ks. Ignacy Soler

Ks. dr Ignacy Soler, urodzony w Alcañiz, w Hiszpanii (1955). Na Uniwersytecie Complutense w Madrycie ukończył studia matematyczne (1977). Stopień naukowy doktora nauk teologicznych uzyskał w 1983 na Uniwersytecie Navarry w Pamplonie. W 1981 został wyświęcony na kapłana prałatury personalnej Opus Dei. Od 1994 mieszka w Polsce.

Na OpusDei.pl
Opus Dei - Szukając Boga w życiu codziennym
Opus Dei jest prałaturą personalną Kościoła katolickiego. Założył je w 1928 r. św. Josemaría Escrivá. Jej zadanie polega na przekazywaniu innym, że praca i zwykłe okoliczności są okazją do spotkania z Bogiem, do służenia innym i do poprawy społeczeństwa.
Opus Dei - Szukając Boga w życiu codziennym
Szuflada Nasze Westerplatte Kogut
REKLAMA
Reklama

PostHeaderIcon Kogut

Idziemy, 6-06-2010

Dobro się nie narzuca. Człowiek sam musi zdecydować, jak żyć. Od dawna wielu rezygnowało z osobistej refleksji i po prosto żyło tak, jak ich otoczenie. W pluralistycznym społeczeństwie otoczenie jest bardziej niż przedtem zróżnicowane. Dostosować się - ale do kogo?

Zazwyczaj środowisko pracy różni się od rodzinnego. Również w rodzinach zdarzają się kontrasty. Praca w wielkich korporacjach jest zaznaczona wielością kultur. Koledzy z własnego kraju mogą mieć podobną wizję świata, natomiast ci z zagranicy całkiem odmienną. Dla świętego spokoju wielu dostosowuje się do środowiska, w którym akurat musi się poruszać. W rodzinie przyjmują etykę dobra, ofiarności i współczucia. Wychodząc na ulicę przerzucają się na etykę Nietschego, czyli prawo najmocniejszego. W pracy przyjmują nowoczesną etykę konsensusu, wedle której dobro jest wynikiem pertraktacji. Po dogadaniu się przechodzą na wariant pragmatyczny, gdzie liczą się tylko rezultaty. Podczas odpoczynku pozwalają, by zawładnęła nimi etyka hedonistyczna, maksymalne używanie i całkowity brak umiarkowania. Przy wyjazdach również wszystko jest dozwolone: nikt nie zna, nikt nie widzi.

Człowiek posiada pewną plastyczność. Dlatego pozornie może łączyć różne style życia. Niemniej ciągła i częsta zmiana jest bardzo niebezpieczna. Różne sposoby myślenia walczą o przestrzeń wpływów. Czemu nie stosować siły zawsze i wszędzie? Czemu nie być pragmatykiem aż do bólu? Jeżeli współmałżonek jest trudny, czemu go nie zostawić? A może w pracy pozwolić sobie na jakiś ekscesy? Dlaczego brutalnie nie pozbyć się konkurencji? Na dłuższą metę stały napięcia prowadzą do zmęczenia materiału. W rezultacie pojawiają się  stresy nie do zniesienia i pęka osobowość. W niektórych przypadkach dochodzi do chorób psychicznych.

Człowiek jest sobą dzięki moralnej tożsamość. Nie da się jej stworzyć na zasadzie składanki odmiennych odcinków. To duch poprzez sumienie buduje od wewnątrz ciągłość życiorysu. Częste lekceważenie głosu sumienia prowadzi do jego zaniku. A bez sumienia życiorys staje się odbiciem starego dowcipu o milicjantach. Podczas samochodowego patrolu mówi kierowca do kolegi: „Słuchaj, wychyl się i popatrz czy kogut jeszcze działa”. Milicjant się wychyla i wrzeszczy: „Teraz Tak! Teraz nie! Teraz tak! No, teraz już nie!” Teraz jestem wierzący, a teraz już nie. Teraz jestem lojalny, a teraz szachruję. Teraz mam sumienie, a teraz jest rasowym krętaczem.