Polecam

ekai.pl/blogi/ksignacy

Blog księdza z Opus Dei z Poznania

Ks. Ignacy Soler

Ks. dr Ignacy Soler, urodzony w Alcañiz, w Hiszpanii (1955). Na Uniwersytecie Complutense w Madrycie ukończył studia matematyczne (1977). Stopień naukowy doktora nauk teologicznych uzyskał w 1983 na Uniwersytecie Navarry w Pamplonie. W 1981 został wyświęcony na kapłana prałatury personalnej Opus Dei. Od 1994 mieszka w Polsce.

Na OpusDei.pl
Opus Dei - Szukając Boga w życiu codziennym
Opus Dei jest prałaturą personalną Kościoła katolickiego. Założył je w 1928 r. św. Josemaría Escrivá. Jej zadanie polega na przekazywaniu innym, że praca i zwykłe okoliczności są okazją do spotkania z Bogiem, do służenia innym i do poprawy społeczeństwa.
Opus Dei - Szukając Boga w życiu codziennym
Szuflada Nasze Westerplatte Klon
REKLAMA
Reklama

PostHeaderIcon Klon

Idziemy, 7-II-2010

Mężczyzna, w średnim wieku, zanurzony po uszy w pracy na nic nie miał czasu. Kupił więc kilka poradników o gospodarowaniu czasem. Z trudem znalazł czas, aby je przestudiować. Zastosował mądre rady, ale paradoksalnie czasu mu ubyło! Ani elektroniczne kalendarze, ani telefon zintegrowany z notesem i inne obiecujące gadżety mu nie pomogły. W końcu podjął desperacki krok: zdecydował poddać się klonowaniu. Myślał, że zajęcia podzieli z klonem i będzie mu lżej. Wstępnie sprawy działały, klon był niezmiernie pracowity. Wkrótce zaczęli między sobą konkurować. Nie minęło wiele czasu,  a on i jego klon ponownie cierpieli na brak czasu. Poważne kłopoty zaczęły się, gdy jego klon samodzielnie podjął decyzję sklonowania się. Wówczas sprawa uciekła mu całkowicie spod kontroli. Kolejne klony też zaczęły się mnożyć. Na dodatek wiele z nich nie płaciło rachunków, podejmowało nieodpowiedzialnie kredyty, dostawało mandaty za szybką jazdę. „Oryginał” musiał za wszystko płacić. Po mieście zaczęły krążyć plotki, że widzieli jego żonę z jednym z klonów. Takich stresów jego serce już nie było w stanie znieść. W sile wieku zakończył swój żywot.

Zmyślona fabuła to scenariusz do filmu s.f. opisujący dramat człowieka XXI wieku. Co roku z zadowoleniem przyjmujemy dziesiątki nowych wynalazków mających oszczędzić nam pracy. Każdy z nich jest w stanie przeciągać nasz dzień pracy na czas spędzony w samochodzie i godziny w domu, odciągając od rodziny i przyjaciół. Utknęliśmy w szóstym dniu stworzenia, niezdolni patrzeć na życie z dystansu. Podporządkowaliśmy się materializmowi Bestii, o której czytamy w Apokalipisie „I sprawia, że wszyscy: mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło i że nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia - imienia Bestii lub liczby jej imienia. Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy: sześćset sześćdziesiąt sześć”, trzy razy sześć. Sześć dni pracy - bez siódmego dnia odpoczynku.

Praca musi mieć należyty kres. Nie chodzi tylko o punk, w którym trzeba się zatrzymać, ale powód i sens dla którego się działa. Rolę tę może pełnić tyko Bóg. Siódmy dzień oddany Bogu nadaje sens y wartość pozostałym sześciu dniom pracy. Równocześnie zabezpiecz od szaleństwa aktywizmu. Odnalezienia czasu dla Boga pozwoli zdobyć harmonię i pokój, a to pozwoli nam również skuteczniej pracować.