Klocki
idziemy, 14-VIII-2011
Chirurdzy na ostrym dyżurze, nie zawsze tak ostrym, jak nazwa wskazuje, dzielą się doświadczeniem: Wiesz, kiedyś operowałem starego księgowego. Otwieram, a tu wszystko uporządkowane jak na obrazku z podręcznika anatomii. Miejsca chore byłe zaznaczone na czerwono. Wycięcie guza było superczyste. - To nic w porównaniu z operacją elektryka - mówi drugi. - Połączenia pomiędzy organami są w różnych kolorach. Bardzo łatwo wszystko znaleźć. - No, ja kiedyś miałem okazję operować informatyka - stwierdza trzeci. - Każdy organ można było wymieniać jak klocki lego!
Na razie jednak z człowiekiem nie jest tak jak z większością urządzeń. Chociaż nawet zwykłej wymiany żarówki w niektórych modelach samochodów lepiej nie próbować samemu... Bywa to najkrótsza droga do tygodniowej frustracji. Szczególnie, jeżeli potem trzeba iść do warsztatu z różnymi luźnymi częściami, które zostały zepsute przez kierowcę, który chciał dostać się do nieszczęsnej żarówki.
Wymienne części spełniają bardzo konkretną funkcję i posiadają odpowiednie parametry. Nawet technik, ba, inżynier dokładnie nie wiedzą, jak one działają. Być może sam producent również nie zna się na ich konstrukcji. Spełniają odpowiednie wymogi i to wystarczy. Gdy nie działają, wymienia się je na nowe i basta.
Wbrew materializmowi atomistycznemu czyli temu, który tłumaczy rzeczywistość jako wielką maszynę opartą na prostych częściach, klocki w miarę postępu technicznego nie stają się prostsze. Technika obniża koszt ich produkcji, ale ich parametry stają się coraz bardziej sprecyzowane i wymagające. Prosty rozrusznik serca nie może być wszczepiony do ucha. Wymienna pamięć z USG nie służy do samochodu. Części są elementami jakiejś konkretnej całości. Za nią stoi myśl człowieka, który nadał im celowość. Ciekawe, że ta myśl nie pracowała w próżni, lecz wpisała się w pewną istniejącą rzeczywistość, mającą matematyczną logikę, która odsyła do Logosu. Bóg ukrywa się za swoim stworzeniem, podobnie jak twórca-producent ukrywa się za swymi kostkami. Bez niego wymienne klocki nie miałyby sensu.
Rozmowa lekarzy kończy się na prawnikach: - Słuchaj, kiedyś otwieram takiego gościa, a tu, proszę ja ciebie, szukam, szukam... i nie znajduję serca. Nie miał serca! Ale na tym się nie kończy. Bo nie miał też kręgosłupa... Na szczęście tak nie jest. Prawnicy są potrzebni w społeczeństwie. Wielu z nich ma dobre serce i moralny kręgosłup. Oni też są powołani do świętości.
| < Poprzednia | Następna > |
|---|







