Kiepski interes
Idziemy 18-X-09
Zamienił stryjek siekierkę na kijek. Trzeba pamiętać, że przysłowiowy stryjek żył dawno temu, w ubiegłym tysiącleciu. Wtedy głupota nie dysponowała taką paletą ekspresji jak dziś. Kontynuując rodzinną tradycję, bratanek stryjka, lub jego syn, zamienia prawdziwy majątek na zakup wirtualnego miecza do gry „Metina”, na stację bojową z „Star Wars”, lub na kruszywo do „Ogame”. Nie brakowało bratankowi pola do popisu, czego fantazja zapragnęła mógł natychmiast dokonać w wirtualnym świecie. Jego stryjek mocno pracował w „realu” i zapisał bogaty CV. Bratanek skoncentrował swój wysiłek na wirtualnej karierze. W Gimnazjum większość czasu poświęcił na grę MotoGP05. Zaczął od bycia nieznanym kierowcą, wtedy mógł jeździć tylko w najniższej klasie. Za wygrane wyścigi zdobywał punkty, które umożliwiały mu udoskonalenia maszyny i dostęp do nowych torów i rozgrywki w wyższej klasie. Tak doszedł do samego szczytu wyścigów motocyklowych. Został mistrzem świata! Zajęło mu to ponad 500 godzin. W Liceum przerzucił się na FIFA07, gdzie został sławnym trenerem, dzięki doświadczeniu zajęło mu to tylko 400 godzin. Studia nieco mu się przedłużają. Musiał podjąć pracę. Tam nie może się doczekać powrotu do domu, by dalej spokojnie grać online bez obawy wykrycia przez szefa. Zamienił bratanek „real” na „online” - prawdziwe życie, na sztuczną cyberprzestrzeń.
Benedykt w „Caritas in Veritate” ostrzega przed mentalnością technicystyczą prowadzącą do utożsamiania prawdy z rzeczą możliwą do zrobienia. Czyli nikt nie powinien nikomu zabraniać realizacji i pożądania tego, co wykonywalne. Pokolenie e-człowieka wydaje się iść jeszcze dalej. To, co możliwe w wirtualnym świecie, staje się dominującą przestrzenią życia. Tam można dostarczać sobie przeżyć, które w rzeczywistym świecie są nieosiągalne. Tam można naprawdę być „kimś”. Nałogowy gracz często próbuje wirtualne doświadczenia przełożyć na szary realny świat, wymaga od niego podobnych intensywnych doznań. Jednocześnie zaczyna doświadczać „bólu świata realnego” i jeszcze bardziej ucieka w cyberprzestrzeń. Paradoksalnie ma poczucie, że sam ma bogate życie społeczne - oczywiście jedynie na poziomie wirtualny, bo łącza internetowy są mało kompatybilne z tradycyjnym otoczeniem: rodziną, środowiskiem pracy, przyjaciółmi. Ojciec Święty w Encyklice wzywa do „odzyskania prawdziwego sensu wolności”. Trzeba uwolnić się od „wirtualnego cielca”, a jeżeli to konieczne, zastosować drastyczną metodę Mojżesza, który „porwawszy cielca, spalił w ogniu, starł na proch, rozsypał w wodzie i kazał ją pić Izraelitom”.
| < Poprzednia | Następna > |
|---|






