Japońska cierpliwość
Idziemy, 8 VIII 2010
Człowiek ma dziś na wyciągnięcie ręki wszystko, również wiele okazji do fatalnych błędów. „Pokręcone życiorysy” to uboczny efekt nowoczesności. Sytuacje rodzinne niebywale skomplikowane, różnego typu uzależnienia, nie należą dziś do rzadkościi jest ich coraz więcej. Łaska Boża ma moc, aby wszystko nagle uzdrowić. Jednak po radości nawrócenia nadchodzi zawsze czas wytrwania. Wtedy pojawia się pokusa takiej logiki zero-jedynkowej: „albo wszystko, albo nic”. Skoro mi trudno pójść na całość, to chyba zrezygnuję ze wszystkiego. Morze się zdarzyć powrót do dawnego życia, nawet gorszego niż przed nawróceniem. Przykre przypadki typu „od zera do bohatera - tam i z powrotem”.
Bóg buduje na ludzkiej naturze, a ta nie lubi gwałtownych zmian. Japończycy w trudnym powojennym okresie odkryli, że szybkie osiągnięcie celu nie gwarantuje stabilnego sukcesu. Wypracowali metodę wprowadzania zmian małymi krokami. Nazwali ją „kaizen” (kai – zmiana, zen – dobry). Zmiany powinny uwzględniać wyniki poprzednich etapów. Jak ta metoda działa w praktyce, pokazuje historia pewnej samotnej matki wychowującej dwoje dzieci. Była ciągłe zmęczona, otyła, miała wysokie ciśnienie i lekką depresję. Jedynym momentem wytchnienia to pół godziny oglądania telewizji przed zaśnięciem. Lekarze zalecili jej godzinę ruchu dziennie. Niemożliwość realizacji polecenia jeszcze wzmacniała frustrację. Specjalista od strategii „kaizen”, zamiast godziny ćwiczeń polecił spacer w miejscu podczas oglądania telewizji. Nie więcej jednak niż 1–2 minuty, za to codziennie! Tydzień później plan pacjentki rozszerzono o kolejną minutę. I tak z tygodnia na tydzień powracało poczucie kontroli i sprawczości. Skończyło się na godzinie ćwiczeń dziennie, wykonywanych z przyjemnością. Choć terapia trwała prawie pół roku, okazała się skuteczna.
W naszym apostolstwie natrafimy na skomplikowane życiorysy marnotrawnych dzieci XXI wieku. Powrót do domu Ojca wymaga uporządkowania wielu spraw i wypracowanie nowego stylu życia. Trzeba się też oswoić z myślą, że dawne życie porzuca się na zawsze. Z „japońską cierpliwością” zachęcajmy ich do stosowania metody małych kroczków: niech odmawiają codziennie „zdrowaśkę”, niech raz na tydzień zaglądają do Kościoła, niech zaczną się leczyć z uzależnień. Przypominajmy im o Boży miłosierdziu i o sensie ćwiczeń, by osiągnąć małe cele. Umacniajmy ich w nadziei na zmianę. Reszta w rękach Boga, który wciąż czyni cuda!
| < Poprzednia | Następna > |
|---|







