Polecam

ekai.pl/blogi/ksignacy

Blog księdza z Opus Dei z Poznania

Ks. Ignacy Soler

Ks. dr Ignacy Soler, urodzony w Alcañiz, w Hiszpanii (1955). Na Uniwersytecie Complutense w Madrycie ukończył studia matematyczne (1977). Stopień naukowy doktora nauk teologicznych uzyskał w 1983 na Uniwersytecie Navarry w Pamplonie. W 1981 został wyświęcony na kapłana prałatury personalnej Opus Dei. Od 1994 mieszka w Polsce.

Na OpusDei.pl
Opus Dei - Szukając Boga w życiu codziennym
Opus Dei jest prałaturą personalną Kościoła katolickiego. Założył je w 1928 r. św. Josemaría Escrivá. Jej zadanie polega na przekazywaniu innym, że praca i zwykłe okoliczności są okazją do spotkania z Bogiem, do służenia innym i do poprawy społeczeństwa.
Opus Dei - Szukając Boga w życiu codziennym
Szuflada Nasze Westerplatte Humor
REKLAMA
Reklama

PostHeaderIcon Humor

Idziemy, 17-V-2011 Internet zdemokratyzował humor. W sieci można znaleźć dowcip na dowolny temat: kawały z brodą, klasykę o prawnikach lub hity z ostatnimi wpadkami jakiegoś polityka. Można trafić na pomysłową rymowankę lub amatorski filmik. Nie brak kultowych zdań z PRL-owskiego kina lub fragmentów hollywoodzkich produkcji ze zmienionymi napisami. Słowem - co dusza zapragnie, aby samemu się cieszyć lub zaprezentować bliźniemu na konkretną okazję.
Choć komputer dostarcza różnych śmiesznych rzeczy, maszyna sama z siebie nie ma poczucia humoru. Może przypominać wiele zabawnych spraw, nawet je kojarzyć z danym dniem, zajęciem lub tematem. Niemniej jednak, pomimo postępu technicznego, śmiech i poczucie humoru pozostają nadal sprawą czysto ludzką. W pewnym sensie są zagadką duchowej natury człowieka. Tak naprawdę: dlaczego niektóre rzeczy nas śmieszą? Gdzie tkwi sekret humoru?
Mówi się, że śmiech to zbawienie. Zdrowy humor ocala naszą odporność psychiczną i sprawia ulgę w natłoku
codziennych trudów. „Dzięki humorowi dostrzegamy ir-racjonalność w tym, co wydaje się racjonalne; dostrzegamy to, co mało ważne w tym, co wydaje się niezwykle ważne. Humor przewraca poczucie proporcji i pokazuje, że za przesadą powagi ukrywa się absurdalność" - pisał Charlie Chaplin. Zazwyczaj mistrzami dobrego humoru byli święci, bo potrafili dystansować się od powagi własnego „ja" i dzielić się tym z innymi.
Poprawianie sobie samopoczucia za pomocą kolejnych śmiesznych stron internetowych może prowadzić do przeciwnego efektu: przesytu i znudzenia. Mówiąc językiem komputerowym: zamulenia mózgu. Do tego dochodzi sztuczność środków technicznych: wirtualny śmiech jest bardziej fałszywy niż wymuszony śmiech komika. Gdzie nie ma żywego człowieka, trudno mówić o autentycznym humorze. Miny osób długo zasiadających przed monitorem zwykle są śmiertelnie ponure. Oderwaniu od klawiatury często towarzyszy wielki psychiczny dyskomfort, czasami nawet awantury wobec otoczenia przywołującego z „wirtualu" do „realu". Zabawa wirtualna tylko wirtualnie cieszy.
Humor jest zbawienny tylko jeżeli jest autentyczny, czyli mocno osadzony w rzeczywistym świecie i związany z żywym człowiekiem. Wtedy może być wyrazem miłości i da się zaliczyć do spraw premiowanych przez Jezusa. Parafrazując przypowieść Mateusza o Sądzie Ostatecznym: „Byłem smutny, a przyszedłeś i podniosłeś Mnie na duchu, opowiadając dowcip. Wejdź do radości twego Pana!".