Polecam

ekai.pl/blogi/ksignacy

Blog księdza z Opus Dei z Poznania

Ks. Ignacy Soler

Ks. dr Ignacy Soler, urodzony w Alcañiz, w Hiszpanii (1955). Na Uniwersytecie Complutense w Madrycie ukończył studia matematyczne (1977). Stopień naukowy doktora nauk teologicznych uzyskał w 1983 na Uniwersytecie Navarry w Pamplonie. W 1981 został wyświęcony na kapłana prałatury personalnej Opus Dei. Od 1994 mieszka w Polsce.

Na OpusDei.pl
Opus Dei - Szukając Boga w życiu codziennym
Opus Dei jest prałaturą personalną Kościoła katolickiego. Założył je w 1928 r. św. Josemaría Escrivá. Jej zadanie polega na przekazywaniu innym, że praca i zwykłe okoliczności są okazją do spotkania z Bogiem, do służenia innym i do poprawy społeczeństwa.
Opus Dei - Szukając Boga w życiu codziennym
Szuflada Nasze Westerplatte Gifty i gifciki
REKLAMA

PostHeaderIcon Gifty i gifciki

Idziemy   25-X-09

          Na szalenie konkurencyjnym rynku jakość towaru nie wystarczy do sukcesu. Niełatwo przebić się przez wielość podobnych ofert, dlatego producenci nie szczędzą pieniędzy na marketing. Zazwyczaj ostateczny wybór konsumenta wcale nie wynika z samego towaru. Specjaliści od sprzedaży wiedzą o tym dobrze i dlatego pracują na wszystkich możliwych frontach. Z jednej strony odpowiednia reklama działającej na uczucia, pamięć i skojarzenia. Potem opakowania produktu: sprytne rozwiązania, przemyślane kształty, zadbana fantazyjna grafika. Można powiedzieć, że w ostatnich dziesięcioleciach dokonała się w tej dziedzinie cicha rewolucja. Sztuki już nie trzeba poszukiwać wyłącznie na wernisażach i wystawach, jest w zasięgu ręki w pięknych i estetycznych opakowaniach towaru codziennego użytku. Do tego dochodzą różne gratisy, bonusy, promocje - po prostu zniżki. Konsument nie wie, dlaczego akurat producent ofiaruje mu 50% gratis za tę samą cenę. Zazwyczaj niewiele nad tym się już zastanawia skoro konkurencyjny towar ma podwójne opakowanie za podobną cenę. Zwykłą są już rzeczą przeróżne dodatki: prezenty, gifty lub gifciki. Często są one cenniejsze niż poszukiwany towar, który nieraz kupuje się właśnie dla tego dodatku. Jest to rodzaj świecidełek, niczym przynęta, aby wziąć tę towar bez refleksji czy akurat jest on nam konieczny. Przodują pod tym względem gazety i czasopisma. Wydaje się, że niektóre tylko z tego powodu jeszcze się trzymają na rynku. Gdyby nie te wszystkie dodatki z dynozauriami, instrukcjami o Excelu, egzaminem do prawy jazdy lub nagraniami z Gorzkimi Żalami, to pewno dawno te periodyki by upadły. W ostateczności dokonał się pewien przerost marketingu nad treścią. Opakowanie i dodatki stały się ważniejszy niż sam produkt.
       Również Dobra Nowina dociera do nas w opakowaniu ludzkiego przekazu. W pewnym sensie powinniśmy się cieszyć, gdy dostrzegamy słabości tego opakowania. Ograniczenia ludzi Kościoła odsyłają nas do tego, co naprawdę istotne. Zatrzymywanie się na „przekazującym” świadczą o niezrozumieniu, co wchodzi w grę w tym „przekazie”. A chodzi, ni mniej ni więcej, o dostęp do samego Boga Żywego. Można parafrazować Blaise’a Pascala i powiedzieć, że „Boży marketing” polega na tym, by na tyle się okazywać w opakowaniu, abyśmy mogli do niego dotrzeć - i na tyle się ukrywa pod tym opakowaniem byśmy nie zatrzymali się na pozorach i szukali Jego samego. A nie jakiś nieistotnych dodatków.