Emotikony
Komputer pokonał barierę językową. Dysponujemy dziś całą gamą programów do tłumaczenia, czytników, syntetyzatorów mowy. Tekst, pisany lub mówiony, łatwo można przełożyć z dowolnego języka na inny dowolny. Postęp techniczny przyczynił się do okazania bogactwa międzyludzkiej komunikacji. Dla dobrej komunikacji nie wystarczy sama treść przekazu. Psychologia, ze swej strony, zanalizowała wielość sposobów przekazu, wypracowała techniki doskonalenia komunikacyjnych umiejętności. Po silnym racjonalizmie, w którym wszystko sprowadzało się do suchych danych, zwróciliśmy ponownie uwagę na niewerbalne aspekty przekazu. Odpowiednia forma wpływa na odbiorcy, nastawia go pozytywnie i w ten sposób przekaz jest bardziej udany.
Forma przekazu jest ściśle związana z emocjonalnym kontekstem wypowiedzi. W niej wyrażają się też oczekiwania wobec odbiorcy. Ten kontekst jest kluczem do poprawnego zrozumienia samego komunikatu. Kiedyś większość rozmów było bezpośrednio – twarzą w twarz. Poprzez język ciała łatwo można uchwycić emocje rozmówcy. Ton głosu, przy rozmowach telefonicznych, też niesie ładunek emocjonalny. Natomiast pisany tekst, szczególnie gdy jest bardzo krótki, jest absolutnie wyprany z emocji. Zrozumiały, że zrodziły się znaki, by wyrazić te brakujące emocje – są to emotikony. Nie wynikają one tylko z młodzieńczej fantazji. Piszący wyraża w nich swój stan ducha i daje klucz do zrozumienia napisanego tekstu. Czy np. chodzi o zarzut, czy o żart. Emotikony, przeszły swoistą ewolucje, od niewielu i bardzo prostych do kilkadziesięciu. W praktyce starczy ich kilka. Są tym, czym dorzucone do rozmowy: słowa cieszę się, przepraszam, bardzo mi przykro.
Dobry Samarytanin złagodził oliwą rany cierpiącego człowieka. Przykazanie miłości zachęca do łagodzenia ostre i wymagające wypowiedzi. Warto więc stawiać pozytywne emotikony bez obaw. W ten sposób unikniemy wiele nieporozumień i ulżymy bliźnim. Święty Josemaria Escriva lubił zwracać uwagę na ten aspekt nowego przykazania: „Nie zapominaj, że człowiek często potrzebuje mieć przy sobie uśmiechnięte twarze”. „Znużona twarz (…) antypatyczna mina. Czy w ten sposób zamierzasz zachęcić innych, aby poszli za Chrystusem?” Mawiał też, że mogą być takie sytuacje w których „uśmiech jest najtrudniejszym, a zarazem najmilszy Panu Bogu, umartwieniem”. Im więcej „uśmiechniętych buziek”, tym lepiej!
21-06-09
| < Poprzednia | Następna > |
|---|







