Polecam

ekai.pl/blogi/ksignacy

Blog księdza z Opus Dei z Poznania

Ks. Ignacy Soler

Ks. dr Ignacy Soler, urodzony w Alcañiz, w Hiszpanii (1955). Na Uniwersytecie Complutense w Madrycie ukończył studia matematyczne (1977). Stopień naukowy doktora nauk teologicznych uzyskał w 1983 na Uniwersytecie Navarry w Pamplonie. W 1981 został wyświęcony na kapłana prałatury personalnej Opus Dei. Od 1994 mieszka w Polsce.

Na OpusDei.pl
Opus Dei - Szukając Boga w życiu codziennym
Opus Dei jest prałaturą personalną Kościoła katolickiego. Założył je w 1928 r. św. Josemaría Escrivá. Jej zadanie polega na przekazywaniu innym, że praca i zwykłe okoliczności są okazją do spotkania z Bogiem, do służenia innym i do poprawy społeczeństwa.
Opus Dei - Szukając Boga w życiu codziennym
Szuflada Nasze Westerplatte e-mocje
REKLAMA
Reklama

PostHeaderIcon e-mocje

Idziemy, 21-III-2010

Kochanie, zastanawiałem się nad tym długo. Jeżeli zobaczyć, że chudnę, tracę siły witalne, przestaję kontaktować się z otoczeniem, to… doszedłem do wniosku, że w takich warunkach nie chcę już żyć. Mam być całkiem uzależniony od aparatury, otoczony ekranami, na łasce różnych płynów? Gdyby tak się stało, proszę cię, błagam, wyłącz to wszystko - to już będzie mój koniec! Odetnij mnie od tych maszyn, nie chcę żyć jak roślinka!

Po wysłuchaniu tych zwierzeń, żona - ku przerażeniu męża - wyrywa kabel Internetu, wyrzuca przez okno jego telefon, wylewa piwo ze szklanki i usuwa inne flaszki.

Nowe technologie posiadają zaborczą moc. Stopniowo prowadzą swe ofiary do „życia in vitro” - w szklanym, niewidocznym więzieniu. Ofiary to ci, co ulegają presji nieustannego sprawdzania internetowej poczty, stałego poszerzenia profilu na Fecebooku lub poszukiwania innych e-wartości. Niepokój, by zdobyć wirtualną łączność, paradoksalnie prowadzi ich do izolacji wobec naturalnego otoczenia. Ich emocje przekształcają się w e-mocje. Stają się emocjonalnymi analfabetami, może nawet gburami.

Narzędzia są dla człowieka i trzeba rozumnie je używać. Roztropność w korzystaniu z nowych technologii można rozpisać na cztery praktyczne zasady. 1. Autonomia. Osoba przed maszyną. To „ja użytkownik” decyduję kiedy sprawdzam pocztę, odbieram telefon lub pracuję na komputerze. 2. Selekcja. Zasada autonomia prowadzi do posiadania własnego filtru. Rezygnuję z wielu „wirtualnych świecidełek”. 3. Bezpośredniość. Relacje twarzą w twarz stawiam wyżej niż wirtualne kontakty. Mowa ciała jest bogatsza od klepania w klawiaturę lub machania myszką! 4. Krytycyzm - nigdy nie wyłączać rozumu. Często pytam siebie: czy nie cierpię na „internetowy głód”?

W wielu rodzinach komputer odgrywa rolę domowego ołtarzyka. Do niego są kierowane pierwsze i ostatni myśli dnia, wszelkie westchnienia i prośby. Można zaryzykować tezę, że im większa obecność „bożka Netu”, tym mniej radości i pokoju. On odpowiada za utratę zdolności empatii, współczucia. To on blokuje rozwój międzyludzkich więzi. Albo są źródłem konfliktów, albo wygaszają w obojętności. Święty Paweł nie miał pojęcia o nowych technologiach. Pod natchnieniem Duch Święty pisał o niebezpieczeństwie braku umiaru i rozsądku. Dlatego jego słowa będą zawsze aktualne: „Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę”.