Polecam

ekai.pl/blogi/ksignacy

Blog księdza z Opus Dei z Poznania

Ks. Ignacy Soler

Ks. dr Ignacy Soler, urodzony w Alcañiz, w Hiszpanii (1955). Na Uniwersytecie Complutense w Madrycie ukończył studia matematyczne (1977). Stopień naukowy doktora nauk teologicznych uzyskał w 1983 na Uniwersytecie Navarry w Pamplonie. W 1981 został wyświęcony na kapłana prałatury personalnej Opus Dei. Od 1994 mieszka w Polsce.

Na OpusDei.pl
Opus Dei - Szukając Boga w życiu codziennym
Opus Dei jest prałaturą personalną Kościoła katolickiego. Założył je w 1928 r. św. Josemaría Escrivá. Jej zadanie polega na przekazywaniu innym, że praca i zwykłe okoliczności są okazją do spotkania z Bogiem, do służenia innym i do poprawy społeczeństwa.
Opus Dei - Szukając Boga w życiu codziennym
Szuflada Nasze Westerplatte Dwie łzy
REKLAMA
Reklama

PostHeaderIcon Dwie łzy

           Pieśni króla Alfonsa X Mądrego należą do klasyków literatury hiszpańskiej. Jedna z nich mówi o pewnym przewrotnym człowieku - niebywały szubrawcu, rabusiu i bandycie. Na jego duszy ciążyły liczne przestępstwa i ogromne zbrodnie. Kiedy nadeszła starość, przemyślał całe swoje złe życie. W obliczu sądu przeraził się. Ten, który nigdy nikogo nie bał się, a był postrachem dla wielu, poczuł niepokój. Skierował się do świątobliwego pustelnika żyjącego w górach i błagał go o rozgrzeszenie. Pustelnik zadał mu ostrą pokutę - odbyć pielgrzymkę do Ziemi Świętej, surowy post, poważną jałmużnę. Rabuś odpowiedział tysiącem wymówek: nie był w stanie odbyć tak długiej podróży ani nie miał pieniędzy, żeby rozdawać innym. Święty mąż, przyjąwszy wymówki postanowił zmienić mu pokutę. - Przynieś mi tę beczułkę pełną wody, a twoje winy zostaną odpuszczone.  Nową pokutę szubrawiec ochotnie przyjął. Wyruszył w drogę z beczułką zadowolony, że może odpokutować za tak niską cenę. Rozpromieniony dotarł do pierwszego źródła, ale szczęście zmieniło się w niepokój, kiedy stwierdził, że woda z beczułki ucieka przez malutkie szczeliny. Nie mogąc zaczerpnąć ani jednej kropli, sto razy napełniał naczynie i sto razy woda uciekała. Porzuciwszy źródło dotarł do rzeki. Ale i tutaj woda uciekała z beczułki.
       Legenda zawarta w pieśni mówi, że tak minęły dwa lata. Ani rzeki, ani źródła, ani jeziora, ani morze, nie mogły powierzyć swoich wód dziurawej beczułce. Im szybciej pokutnik biegł po górach, tym szybciej woda wyciekała z naczynia. Przygnębiony i zmartwiony, nie znalazłszy rozwiązania, postanowił w końcu wrócić na szczyt góry i przedstawić pustelnikowi swoje strapienie. Może Bóg nie chce przebaczyć mu jego grzechów? Pieśń opowiada, że grzesznik z całego serca błagał Najświętszą Maryję Pannę, by wstawiła się za nim. Kiedy tak się modlił, kilka łez szczerego żalu spłynęło po jego policzkach. Dwie wpadły do beczułki i zdarzył się cud, ponieważ napełniła się po brzegi.
       Adaptacja tego średniowiecznego opowiadanie do naszych warunków unaocznia, że skrucha nie należy do mocnych stron pewnego siebie człowieka XXI w. Jesteśmy w stanie podjąć pielgrzymkę do Ziemi Świętej, sprawnie i z rozmachem zorganizować kwestę na rzecz potrzebujących, uda się podjąć post w formie wymagającej diety. Stać nas nawet na to, by radykalnie zmienić styl życie, bo się nam znudziło. Ale czy potrafimy szczerze żałować za grzechy?
       2-08-09