Balon
Idziemy, 6-XI-2011
Ich kolorowa sylwetka przykuwa wzrok. Zawieszone nad ziemią majestatycznie płyną z wiatrem... Mowa o załogowych balonach, na które coraz łatwiej natrafić. Ich techniczna nazwa to aerostaty bez silnikowego napędu. Wypracowana w XVIII wieku konstrukcja zasadniczo nic się nie zmieniła: lekka powłoka z nieprzepuszczalnej tkaniny, o dużej wytrzymałości, i zawieszona gondola. Do tego palnik do podgrzewania powietrza. Stare ryciny uwieczniły pierwszą załogę takiego lotu: baran, kogut i kaczka wpisały się w historię światowego baloniarstwa.
Balony nie sprawdziły się w transporcie. Przez jakiś czas były wykorzystane do potrzeb wojskowych. Pododdziały balonowe miały wtedy swoje pięć minut. Balony stosowano do obserwacji i do kierowania ogniem artylerii. Oczywiście szybko stały się celem nieprzyjacielskiego ognia. W miarę rozwoju lotnictwa bombowego zaczęto stosować balony zaporowe. Prócz bezzałogowych naukowych sond dziś znajdują zastosowanie jako powierzchnia reklamowa lub w celach rekreacyjnych.
Mnożą się oferty turystycznych lotów balonami. Godzina kosztuje ponad tysiąc złotych. Stawki zależą od wielkości grupy, temperatury dnia, wagi pasażerów. Koszt się również zmienia, jeżeli pasażer przekracza ustaloną wagę. Po wylądowaniu dostaje się dyplom „asa przestworzy" oraz lampkę szampana dla uczczenia wydarzenia. Okazji do lotu jest wiele. Można nawet zawrzeć ślub w balonie. „Nie można sobie wyobrazić bardziej romantycznego miejsca, aby przeżyć te wspaniałe chwile. W chmurach, wysoko ponad ziemią, przy zachodzie słońca... Urzędnika USC zabieramy do balonu gratisowo" - czytamy w reklamie.
Prasa nie informowała o wypadkach. Co do realnego ryzyka, można zbadać, jakie są stawki ubezpieczeniowe dla takich imprez. Wydaje się, że przy rozeznanym terenie, bez linii wysokiego napięcia, wiatraków lub ruchu samolotowego i przy dobrych warunkach atmosferycznych nie ma większego zagrożenia. Niebezpieczne natomiast są połączenia wynikające z ułańskiej fantazji, na przykład grillowanie w chmurach z udziałem alkoholu.
Balony pozostają ekstrawagancką rozrywką. Ich coraz częsta obecność może przypominać o uwodzicielskiej mocy pozorów. Życiowa pielgrzymka dziecka Bożego wymaga mocnego stąpania po ziemi. Praca ewangelizacyjna na burzliwe czasy neopogaństwa nie może ograniczać się do „dmuchania balonu" widowiskowych akcji. Balony są piękne, ale daleko na nich nie zajdziemy. Balon może łatwo pęknąć.
| < Poprzednia | Następna > |
|---|







