Laickość państwa ma pochodzenie chrześcijańskie
Tłumaczenie z "La Gazeta de los Negocios" Madryt, 20-11-2007.
Ks. prof. Martin Rhonhemimer urodził się w 1950 r.w Zurychu (Szwajcaria). Wykłada etykę i filozofię na Papieskim Uniwersytecie Św. Krzyża w Rzymie.
Jak ocenia ksiądz Hiszpanię, kraj, w którym często ksiądz bywa?
Jest tu wiele napięć, ponieważ kraj ten znajduje się w epoce przejściowej. Niektórzy myślą, że Hiszpania jest krajem katolickim, ale tak już nie jest. Każdy kryzys stwarza pewną szansę, jak kryzys okresu dojrzewania u człowieka. Dziś Hiszpania jest krajem normalnym, ale normalność zawiera zjawiska problematyczne.
Czy jest możliwe stworzenie społeczeństwa chrześcijańskiego?
Musi być ono do pogodzenia ze społeczeństwem świeckim, z kulturą polityczną, która szanuje wolność, a także – przede wszystkim – wolność religijną. Takie społeczeństwo musi zachować współczesne osiągnięcia zachodniej demokracji, którą nazywamy „nieplebiscytową”, demokracji ograniczonej, opartej na prawach konstytucyjnych, ponieważ prawa człowieka ograniczają niezależność ludu, mają standardy prawa naturalnego i wskazują, że większość nie jest ostatecznym kryterium. Demokracja nie polega jedynie na możliwości oddania głosu, to złożona kultura polityczna, która zakłada wolność, konkurencję, partie, prawa, niezależność przed sądem. Taka demokracja jest wartością, której należy bronić również przed kulturą islamską, nie uznającą niezależności i separacji.
Jakie są więc aspekty problematyczne?
Jest pewien włoski autor, który niczym celu laicyzmu broni zasady, by działać „jakby Bóg nie istniał”. Oto credo laickie, które przeciwstawia się słowom Jana Pawła II, że pewne prawa – jak prawo do aborcji – były niesłuszne i pozbawione siły wiążącej. Ratzinger wyjaśniał to mówiąc, że nie zawsze prawem jest to, o czym decyduje większość. Dla laickiego autora taka postawa jest równa fundamentalizmowi. Ale można powiedzieć na dwa sposoby, że takie prawa są pozbawione sensu. W pierwszym ten, który sprzeciwia się aborcji, szuka nowej większości i prosi ją o ponowne głosowanie, uznając w ten sposób struktury demokratyczne: mimo że pewne prawo obowiązuje, może być niesprawiedliwe i godzi się z nim walczyć. Do tego służy demokracja, to nie jest fundamentalizm. Ale można też mówić, że kultura polityczna tworząca takie prawo – np. uznając prawo do aborcji – jest niesprawiedliwa, i że wydając je sama pozbawiła się legitymizowanego mandatu. Jan Paweł II tego nie mówił: uważał natomiast, że prawo jest pozbawione wartości wówczas, kiedy nie spełnia obiektywnych standardów prawa naturalnego.
Czy chrześcijanin może czuć się wygodnie w laickim kraju?
Chrześcijaństwo jest pierwszą religią, która jest projektem jedynie religijnym. Wszystkie pozostałe, także grecka, były zarazem projektami politycznymi i prawnymi. Kościół katolicki jest pierwszym, który nie uważą, że porządek społeczno-politycznego powinien być podporządkowany całkowicie religii i księgom świętym. Laickość państwa ma pochodzenie chrześcijańskie. Oceniam współczesność jako wielką szansę na spotkanie Kościoła z samym sobą jako z religią. Nie oznacza to, że Kościół nie może się wypowiadać w kwestiach moralnych, musi to jednak czynić bez odrzucania legitymizacji, bez sprawiania wrażenia, że Kościół chce sobie podporządkować władzę doczesną osądzająć ją.
Czy istnieje fundamentalizm demokratyczny?
Tak, fundamentalizm Rousseau, który mówił, że wola zbiorowa jest prawdziwa i że dlatego opinia mniejszości jest pozbawiona słuszności. To nie jest tak bo opinia mniejszości jest tak samo uprawniona jak inne i może być prawdziwa. Zasady gry mówią, że jeśli chcesz, żeby twoja opinia stała się prawem, musisz przekonać do tego większość.
A jeśli laicyzm jest antyklerykalny?
To właśnie zdarzyło się na koniec XIX w. we Francji w III Republice. Należy pamiętać, że Kościół francuski był antyrepublikański. Kiedy Papież zaproponował im współpracę z Republiką, francuscy katolicy odrzucili tę możliwość. Rewolucja francuska nie wybuchła przeciw monarchii, ale przeciw arystokracji, jej hasłem było: „Precz z przywilejami”.
Czy antyklerykalizm hiszpański jest czymś przestarzałym?
Do pewnego stopnia jest anachronizmem. Ale nie można reagować na ten stan chcąc bronić Hiszpanii katolickiej (co brzmi trochę jak państwo wyznaniowe), ponieważ Hiszpania nie jest krajem katolickim, jest krajem z wieloma katolikami, być może z niektórymi z najlepszych katolików na świecie, krajem który ma korzenie katolickie. To prawda, że społeczeństwo to się dechrystianizuje, to jest problem, ale powrót do przeszłości nie stanowi rozwiązania.
Czy posiadanie jasnych przekonań utrudnia dialog?
Wręcz przeciwnie, nie mogę odbyć ciekawej rozmowy z kimś, kto nie ma przekonań. Dialog jest możliwy jedynie wtedy, kiedy używa się argumentów. A Kościół posiada argumenty. Dokumenty Magisterium są dziś fantastyczne, ponieważ są poparte argumentami. Na przykład dokument o związkach homoseksualnych rozważa argumenty świeckie, akceptowalne politycznie, nie używa wniosków zaczerpniętych z Biblii: wszystko w nim jest zdroworąsądkowe. Można tam przeczytać, że małżeństwo posiada szczególny status, ponieważ jest odpowiedzialne za przyszłe pokolenia: za narodziny, wychowanie, kulturę czy nawet przekazanie bogactwa i wiedzy. Związki homoseksualne nie dają nic z tych rzeczy. Mogą być związkami uczuciowymi, przyjacielskimi: kwestia nie polega na tym, że Kościół woli miłość mężczyzny i kobiety.
Co robić wobec aborcji?
Kościół rozumie dramat kobiety, bo zło aborcji nie sprowadza się jedynie do zabicia człowieka; jest to również boleść kobiety. Temu problemowi winni są mężczyźni, a kobieta zawsze jest ofiarą, również ta, która dokonuje aborcji, chociaż czyni źle. Jeśli katolicy będą mówić jedynie, że to przestępstwo, nie zauważając problemu w głębi, nie znajdziemy nigdy dobrego rozwiązania. Świadomość grzechu jest ważna, ale należy też pomagać kobietom. Problemy nie rozwiążą się przez zmianę prawa.
Czy nie da się stworzyć doskonałej ustawy?
Trzymając się tego samego przykładu ważne jest, by istniała społeczna sieć pomocy kobietom, które zaszły w ciążę wbrew ich woli. Do tej pory zrobiono już dużo w walce na rzecz życia. Wcześniej tak nie było, kobieta z nieślubnym dzieckiem przynosiła wstyd całej rodzinie. Zabijanie niewinnych dzieci jest tragedią, ale należy rozumieć, że kobieta poddana takiej presji widzi przed sobą jedynie zrujnowane życie i z tym problemem musimy się uporać.
Kiedy Jan Paweł II napisał encyklikę Evangelium Vitae, pewna dziennikarka wiadomości telewizyjnych ze Szwajcarii, zwykle wypowiadająca się o Papieżu bardzo negatywnie, była pełna entuzjazmu z powodu punktu 99, który zwracał się do kobiet po aborcji: „Nie ulegajcie zniechęceniu i nie traćcie nadziei”.
Co dzieje się po kryzysie?
Hiszpania wciąż eksperymentuje wolność, ale w innych krajach, np. w USA, młodzi nie chcą już żyć w społeczeństwie przesiąkniętym seksem i odkrywają takie wartości, jak czystość i wierność. Może wydawać się łątwiej zmienić prawo niż rozwiązywać problemy, ale to pierwsze jest niemożliwe bez posiadania większości, a jeśli akceptujemy demokrację, musimy być cierpliwi. Trzeba być świadkami prawdy, wykazując się miłością i zrozumieniem, tak, ale bez pozwalania na szerzenie się niegodnych stylów życia, jak niektóre kampanie przeciwko AIDS, które w rzeczywistości są zachętą do homoseksualizmu.
Ks. prof. Martin Rhonhemimer urodził się w 1950 r.w Zurychu (Szwajcaria). Wykłada etykę i filozofię na Papieskim Uniwersytecie Św. Krzyża w Rzymie.
Jest tu wiele napięć, ponieważ kraj ten znajduje się w epoce przejściowej. Niektórzy myślą, że Hiszpania jest krajem katolickim, ale tak już nie jest. Każdy kryzys stwarza pewną szansę, jak kryzys okresu dojrzewania u człowieka. Dziś Hiszpania jest krajem normalnym, ale normalność zawiera zjawiska problematyczne.
Czy jest możliwe stworzenie społeczeństwa chrześcijańskiego?
Musi być ono do pogodzenia ze społeczeństwem świeckim, z kulturą polityczną, która szanuje wolność, a także – przede wszystkim – wolność religijną. Takie społeczeństwo musi zachować współczesne osiągnięcia zachodniej demokracji, którą nazywamy „nieplebiscytową”, demokracji ograniczonej, opartej na prawach konstytucyjnych, ponieważ prawa człowieka ograniczają niezależność ludu, mają standardy prawa naturalnego i wskazują, że większość nie jest ostatecznym kryterium. Demokracja nie polega jedynie na możliwości oddania głosu, to złożona kultura polityczna, która zakłada wolność, konkurencję, partie, prawa, niezależność przed sądem. Taka demokracja jest wartością, której należy bronić również przed kulturą islamską, nie uznającą niezależności i separacji.
Jakie są więc aspekty problematyczne?
Jest pewien włoski autor, który niczym celu laicyzmu broni zasady, by działać „jakby Bóg nie istniał”. Oto credo laickie, które przeciwstawia się słowom Jana Pawła II, że pewne prawa – jak prawo do aborcji – były niesłuszne i pozbawione siły wiążącej. Ratzinger wyjaśniał to mówiąc, że nie zawsze prawem jest to, o czym decyduje większość. Dla laickiego autora taka postawa jest równa fundamentalizmowi. Ale można powiedzieć na dwa sposoby, że takie prawa są pozbawione sensu. W pierwszym ten, który sprzeciwia się aborcji, szuka nowej większości i prosi ją o ponowne głosowanie, uznając w ten sposób struktury demokratyczne: mimo że pewne prawo obowiązuje, może być niesprawiedliwe i godzi się z nim walczyć. Do tego służy demokracja, to nie jest fundamentalizm. Ale można też mówić, że kultura polityczna tworząca takie prawo – np. uznając prawo do aborcji – jest niesprawiedliwa, i że wydając je sama pozbawiła się legitymizowanego mandatu. Jan Paweł II tego nie mówił: uważał natomiast, że prawo jest pozbawione wartości wówczas, kiedy nie spełnia obiektywnych standardów prawa naturalnego.
Czy chrześcijanin może czuć się wygodnie w laickim kraju?
Chrześcijaństwo jest pierwszą religią, która jest projektem jedynie religijnym. Wszystkie pozostałe, także grecka, były zarazem projektami politycznymi i prawnymi. Kościół katolicki jest pierwszym, który nie uważą, że porządek społeczno-politycznego powinien być podporządkowany całkowicie religii i księgom świętym. Laickość państwa ma pochodzenie chrześcijańskie. Oceniam współczesność jako wielką szansę na spotkanie Kościoła z samym sobą jako z religią. Nie oznacza to, że Kościół nie może się wypowiadać w kwestiach moralnych, musi to jednak czynić bez odrzucania legitymizacji, bez sprawiania wrażenia, że Kościół chce sobie podporządkować władzę doczesną osądzająć ją.
Czy istnieje fundamentalizm demokratyczny?
Tak, fundamentalizm Rousseau, który mówił, że wola zbiorowa jest prawdziwa i że dlatego opinia mniejszości jest pozbawiona słuszności. To nie jest tak bo opinia mniejszości jest tak samo uprawniona jak inne i może być prawdziwa. Zasady gry mówią, że jeśli chcesz, żeby twoja opinia stała się prawem, musisz przekonać do tego większość.
A jeśli laicyzm jest antyklerykalny?
To właśnie zdarzyło się na koniec XIX w. we Francji w III Republice. Należy pamiętać, że Kościół francuski był antyrepublikański. Kiedy Papież zaproponował im współpracę z Republiką, francuscy katolicy odrzucili tę możliwość. Rewolucja francuska nie wybuchła przeciw monarchii, ale przeciw arystokracji, jej hasłem było: „Precz z przywilejami”.
Czy antyklerykalizm hiszpański jest czymś przestarzałym?
Do pewnego stopnia jest anachronizmem. Ale nie można reagować na ten stan chcąc bronić Hiszpanii katolickiej (co brzmi trochę jak państwo wyznaniowe), ponieważ Hiszpania nie jest krajem katolickim, jest krajem z wieloma katolikami, być może z niektórymi z najlepszych katolików na świecie, krajem który ma korzenie katolickie. To prawda, że społeczeństwo to się dechrystianizuje, to jest problem, ale powrót do przeszłości nie stanowi rozwiązania.
Czy posiadanie jasnych przekonań utrudnia dialog?
Wręcz przeciwnie, nie mogę odbyć ciekawej rozmowy z kimś, kto nie ma przekonań. Dialog jest możliwy jedynie wtedy, kiedy używa się argumentów. A Kościół posiada argumenty. Dokumenty Magisterium są dziś fantastyczne, ponieważ są poparte argumentami. Na przykład dokument o związkach homoseksualnych rozważa argumenty świeckie, akceptowalne politycznie, nie używa wniosków zaczerpniętych z Biblii: wszystko w nim jest zdroworąsądkowe. Można tam przeczytać, że małżeństwo posiada szczególny status, ponieważ jest odpowiedzialne za przyszłe pokolenia: za narodziny, wychowanie, kulturę czy nawet przekazanie bogactwa i wiedzy. Związki homoseksualne nie dają nic z tych rzeczy. Mogą być związkami uczuciowymi, przyjacielskimi: kwestia nie polega na tym, że Kościół woli miłość mężczyzny i kobiety.
Co robić wobec aborcji?
Kościół rozumie dramat kobiety, bo zło aborcji nie sprowadza się jedynie do zabicia człowieka; jest to również boleść kobiety. Temu problemowi winni są mężczyźni, a kobieta zawsze jest ofiarą, również ta, która dokonuje aborcji, chociaż czyni źle. Jeśli katolicy będą mówić jedynie, że to przestępstwo, nie zauważając problemu w głębi, nie znajdziemy nigdy dobrego rozwiązania. Świadomość grzechu jest ważna, ale należy też pomagać kobietom. Problemy nie rozwiążą się przez zmianę prawa.
Czy nie da się stworzyć doskonałej ustawy?
Trzymając się tego samego przykładu ważne jest, by istniała społeczna sieć pomocy kobietom, które zaszły w ciążę wbrew ich woli. Do tej pory zrobiono już dużo w walce na rzecz życia. Wcześniej tak nie było, kobieta z nieślubnym dzieckiem przynosiła wstyd całej rodzinie. Zabijanie niewinnych dzieci jest tragedią, ale należy rozumieć, że kobieta poddana takiej presji widzi przed sobą jedynie zrujnowane życie i z tym problemem musimy się uporać.
Kiedy Jan Paweł II napisał encyklikę Evangelium Vitae, pewna dziennikarka wiadomości telewizyjnych ze Szwajcarii, zwykle wypowiadająca się o Papieżu bardzo negatywnie, była pełna entuzjazmu z powodu punktu 99, który zwracał się do kobiet po aborcji: „Nie ulegajcie zniechęceniu i nie traćcie nadziei”.
Co dzieje się po kryzysie?
Hiszpania wciąż eksperymentuje wolność, ale w innych krajach, np. w USA, młodzi nie chcą już żyć w społeczeństwie przesiąkniętym seksem i odkrywają takie wartości, jak czystość i wierność. Może wydawać się łątwiej zmienić prawo niż rozwiązywać problemy, ale to pierwsze jest niemożliwe bez posiadania większości, a jeśli akceptujemy demokrację, musimy być cierpliwi. Trzeba być świadkami prawdy, wykazując się miłością i zrozumieniem, tak, ale bez pozwalania na szerzenie się niegodnych stylów życia, jak niektóre kampanie przeciwko AIDS, które w rzeczywistości są zachętą do homoseksualizmu.
| < Poprzednia | Następna > |
|---|







