Polecam

ekai.pl/blogi/ksignacy

Blog księdza z Opus Dei z Poznania

Ks. Ignacy Soler

Ks. dr Ignacy Soler, urodzony w Alcañiz, w Hiszpanii (1955). Na Uniwersytecie Complutense w Madrycie ukończył studia matematyczne (1977). Stopień naukowy doktora nauk teologicznych uzyskał w 1983 na Uniwersytecie Navarry w Pamplonie. W 1981 został wyświęcony na kapłana prałatury personalnej Opus Dei. Od 1994 mieszka w Polsce.

Na OpusDei.pl
Opus Dei - Szukając Boga w życiu codziennym
Opus Dei jest prałaturą personalną Kościoła katolickiego. Założył je w 1928 r. św. Josemaría Escrivá. Jej zadanie polega na przekazywaniu innym, że praca i zwykłe okoliczności są okazją do spotkania z Bogiem, do służenia innym i do poprawy społeczeństwa.
Opus Dei - Szukając Boga w życiu codziennym
Szuflada
REKLAMA
Reklama

PostHeaderIcon Ludmiła Maria Dąbrowska

ukryty2
WSPOMNIENIA
1939-1945
Opowieść o wojnie i prześladowaniach, o obozach koncentracyjnych (w tym Oświęcimiu) i o bolesnym zakończeniu II wojny światowej

Rozdział I
WYBUCH WOJNY
       Były ostatnie dni sierpnia 1939 roku, kiedy wracałam do Lwowa po wakacjach w górach. Pociąg był pełen ludzi nieco podnieconych niepokojącymi plotkami o wojnie. Od kilku miesięcy pojawiały się sprzeczne opinie: z jednej strony optymizm tych, którzy dawali wiarę obowiązywaniu układów o nieagresji, a z drugiej strony opinie wybitnych ludzi nauki i kultury. Również opinie uczciwych polityków, którzy informowali o rzeczywistych wydarzeniach.
      1 września 1939 roku rano spadły pierwsze bomby na cały kraj, włącznie ze Lwowem. Pamiętam śmierć koleżanki z podstawówki, córki rodziny zaprzyjaźnionej z moimi rodzicami, która mieszkała bardzo blisko mnie. Wyszła na balkon, żeby zobaczyć co się dzieje. Podmuch fali uderzeniowej zmiótł balkon a ona, bardzo ciężko ranna, zmarła po kilku dniach. Niedługo miała skończyć studia pedagogiczne.
      Dla mnie w ten właśnie, niezwykle bolesny sposób rozpoczęła się wojna!
      Już od czwartej rano Polska została zaatakowana przez Wehrmacht, czyli niemieckie siły zbrojne. W części zachodniej wybuchły zacięte walki wzdłuż całej granicy. Nieprzyjacielskie wojska zdobywały teren…
      Rząd zalecał ludziom, aby chronili się na wschodzie kraju. W owym czasie wraz z zaprzyjaźnioną rodziną udaliśmy się do gospodarstwa znajdującego się na południowy wschód od Lwowa, w pobliżu Brzeżan. Każdego dnia przybywało coraz więcej ludzi, którzy uciekali ze swoich miejsc zamieszkania w poszukiwaniu bezpiecznego miejsca.
      W owych dniach do naszego gospodarstwa przybyli piloci z lotniska we Lwowie, w drodze za granicę, zgodnie z poleceniami swoich przełożonych. Opowiadali, że kiedy udali się na poszukiwanie amunicji, znaleźli w opakowaniach tylko wyposażenie treningowe na poligon (czyli ślepą amunicję). Było to sabotażowe działanie tak zwanej piątej kolumny Wehrmachtu. Chodziło o obywateli pochodzenia niemieckiego (czyli mniejszość niemiecką w Polsce), którzy przez lata zajmowali się szpiegostwem i sabotażem.
      W tym pełnym napięcia stanie doczekaliśmy połowy września. W przeddzień siedemnastego września słuchaliśmy przez radio rozkazów w języku rosyjskim nakazujących siłom zbrojnym ZSRS przekroczenie granicy sowiecko-polskiej. Oznaczało to, że Stalin ręka w rękę z Hitlerem zaatakował Polskę. Po zmroku zobaczyliśmy na horyzoncie łunę pożogi w przygranicznych wioskach. Tak zainicjowany został drugi front tej wojny – front wschodni. W ten sposób Polska została wzięta w dwa ognie. Jednak to nie było jeszcze wszystko. Musieliśmy na dodatek chronić się przed trzecim niebezpieczeństwem.
      Od połowy dziewiętnastego wieku ludność ruska tych ziem, która przez sześć wieków żyła z Polakami w zgodzie, była podburzana, opłacana i organizowana przez Austriaków i Niemców zgodnie z zasadą divide et impera6.
      Wykorzystując sytuację, w której znalazła się Polska, ruszyły do walki różne ekstremistyczne grupy ukraińskie (niektóre z nich bezpośrednio tworzyły jednostki hitlerowskich SS), uzbrojone i wyszkolone przez niemieckich wojskowych. Zaatakowały polskie gospodarstwa, majątki, folwarki i domy.
      Bladym świtem zebraliśmy najpotrzebniejsze rzeczy i przenieśliśmy się do Brzeżan. Następnego dnia, na opustoszałych ulicach miasteczka pojawili się pierwsi milicjanci z karabinami i czerwonymi opaskami, w większości Żydzi będący członkami tak zwanych jaczejek, nielegalnych komórek Komunistycznej Partii Polski. Były to pierwsze oznaki działającej władzy komunistycznej.
      W ciągu kilku godzin wjechały sowieckie czołgi przejeżdżając po ulicach i okolicach miasta i opanowując je… I tak Polacy znaleźli się w nowej rzeczywistości historycznej, która miała napisać jedne z najbardziej tragicznych stron ich egzystencji.
      Dużo płakałam, wszyscy płakali. Niemniej jednak, trzeba było wytrzeć łzy i pozwolić, żeby płakało tylko serce. Cały naród i każdy z jego członków musiał stać się silny, bardzo silny, niczym podpora dla innych, dlatego że walka trwała. Rozpoczynała się ponownie przy pomocy innej broni i na innych zasadach.
Cała książka