SAKRAMENTALNE MAŁŻEŃSWO DROGĄ (DO) ŚWIĘTOŚCI
Droga do świętości dla męża jest zawsze i tylko żona, drogą do świętości dla żony jest zawsze i tylko mąż.
1. Małżeństwo – rzeczywistość sakramentalna.
Kiedy stajemy w obliczu zamysłu Bożego wobec małżeństwa, trzeba powiedzieć, iż stajemy wobec tajemnicy. Tajemnicy miłości Boga do człowieka oraz wobec tajemnicy miłości człowieka do człowieka (męża do żony i żony do męża). Ta miłość małżeńska jest znakiem miłości Boga, miłości wiernej Boga Stwórcy. Wkraczamy tu w tajemnicę znaku sakramentalnego.
a) małżeństwo – znakiem świętym
Sakrament małżeństwa jest znakiem niewidzialnej, ale skutecznej łaski. Jest on jednym z siedmiu sakramentów świętych, czyli jednym z siedmiu znaków sprawczych łaski. Powoduje on nie tylko wzrost łaski uświęcającej, lecz daje też łaski uczynkowe, niezbędne do wypełnienia powołania małżeńskiego. Poprzez sakramentalne znaki człowiek dochodzi do spotkania z Bogiem. Jest to spotkanie w dialogu miłości z Chrystusem w Jego Mistycznym Ciele. Jeśli Chrystus mówi, że „cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych mniecie uczynili” to cóż dopiero powiedzieć o tym „najbliższym dla mnie człowieku” jakim jest mój mąż, moja żona. Podkreślam tu zaimek mój, gdyż dla męża najważniejsza jest żona, jak i dla żony najważniejszy jest mąż. To dla niej (dla niego) mam uczynić nie tylko cokolwiek, ale wszystko, co służy budowaniu wspólnoty małżeńskiej.
Sakrament Małżeństwa jako znak ustanowiony przez Chrystusa jest rzeczywistością Bożą, na wskroś przepełnioną łaską, przepełnioną obecnością Bożą. Nie można na nią patrzyć tylko pod kątem psychologii czy socjologii. Jest ona uświęcającą tajemnicą, o której napisze św. Paweł : „Tajemnica to wielka, a ja mówię w odniesieniu do Chrystusa i Kościoła” (Ef 5, 32). Kościół naucza, że Sakrament Małżeństwa jest niezawodnym znakiem spotkania z Chrystusem jako źródłem łaski. Tam „miłość małżeńska włącza się w miłość Bożą i kierowana jest oraz doznaje wzbogacenia przez odkupieńczą moc Chrystusa i zbawczą działalność Kościoła…” (Sobór Watykański II, Gaudium et Spes, nr 48). Encyklika „Casti connubi” Piusa XI (1930 r.) rozpoczynająca się od słów „Jakże ważna jest godność świętego węzła małżeńskiego” podkreśla z całą mocą, że małżeństwa nie stworzył człowiek, ale Bóg, a to znaczy, że małżeństwo w swojej naturze, w celu, prawach jest instytucją Bożą, a nie ludzką. Człowiek nie może praw małżeńskich zmieniać, ani ulepszać według swoich koncepcji. Papież Paweł VI sformułował tę tajemnicę w następujący sposób: „Dla ochrzczonych (…) małżeństwo nabiera godności sakramentalnego znaku łaski, ponieważ wyraża związek Chrystusa z Kościołem” (HV, 8). Jan Paweł II w Adhortacji Apostolskiej „ Familiaris consortio” zaś powie : „Małżeństwo ochrzczonych staje się …rzeczywistym znakiem Nowego i Wiecznego Przymierza, zawartego we Krwi Chrystusa” (FC, 13). Ten znak musi być czytelny dla wszystkich, stąd Jan Paweł II podkreśla ewangelizacyjny aspekt związku małżeńskiego : „ożywiony już we własnym wnętrzu duchem misyjnym, Kościół domowy jest powołany do tego, by był jaśniejącym znakiem obecności Chrystusa i Jego miłości także dla ludzi stojących „daleko”, znakiem dla rodzin, które jeszcze nie wierzą i dla tych rodzin chrześcijańskich, które już nie żyją konsekwentnie wedle otrzymanej wiary: jest wezwany, ażeby „przykładem i świadectwem swoim” oświecał „tych, co szukają prawdy”(FC, 54)
Jako znak sprawczy łaski, małżeństwo uobecnia osobę Zbawiciela w życiu małżonków, co powoduje uświęcenie życia małżeńskiego i rodzinnego. Małżeństwo katolickie jest więc włączone w moc działania i promieniowania samego Chrystusa. Poprzez ten sakrament małżonkowie upodabniają się do Chrystusa. Można by nawet rzec, że są wezwani by być „alter Chrystus” w swoim powołaniu, być „drugim Chrystusem” dla współmałżonka. Tak często o tym zapominamy w codziennym zabieganiu. Tak łatwo odzieramy małżeństwo ze świętości patrząc na nie tylko po ludzku, jako związek czysto ludzki.
Niektórzy mogą zapytać czy samo wzajemne przyrzeczenie sobie miłości, nawet najszczersze nie jest gwarantem tego, że małżonkowie będą miłować się coraz piękniej, doskonalej i bardziej ofiarnie ? Otóż nie ! Bo małżeństwo jest czymś więcej niż tylko zgodą, czym więcej niż decyzją o byciu razem. Bóg zechciał uczynić małżeństwo rzeczywistością uświęcającą i obrazem miłości Boga do człowieka. Oczywiście, że samo przewiązanie rąk stułą, nałożenie sobie obrączek nie załatwi wszystkiego. To nie jest gest magiczny. Trudności i próby przyjdą. Dwoje ludzi, którzy pragną, by Bóg uświęcił ich związek, prosi więc Pana o rzecz najważniejszą, którą tylko Bóg może im dać: o błogosławieństwo. Ono później pomoże im dokonać wielu właściwych wyborów i podjąć wiele dobrych decyzji.
Można powiedzieć, że sakrament małżeństwa to prezent od Boga, który wypływa z samego serca Bożego i jest wyrazem Jego życzliwości i pragnienia szczęścia dla każdego z nas. Sakrament małżeństwa jest świętym darem, który niesie człowiekowi Zbawiciel. Wyczytałem w pewnej książce takie piękne porównanie:
„Wyobraź sobie, ze nosisz w sercu jakieś ogromne pragnienie. Znajduje się człowiek, który mówi, że może te pragnienie spełnić. Mówi <Mój prezent to nie tylko dar, ale i zadanie. Mam moc obdarować cię wszystkim co nie oznacza, że spoczniesz na laurach i już nic nie będziesz musiał robić. Mam dla ciebie taki dar, który wypływa z samej głębi mego istnienia, jest częścią mnie, obrazem mojej miłości do Ciebie> Będę obficie udzielał ci wytrwałości i nosił to co zbyt ciężkie dla ciebie. Mam dla ciebie szczęście nie takie jakie daje świat. Ten dar dla ciebie okupiłem swoją drogocenną krwią i własną śmiercią. Chcesz go przyjąć i zaufać że chce dla ciebie prawdziwego dobra?”
Te słowa dotyczące sakramentu małżeństwa wypowiada do nas sam Bóg. On wie dobrze czym jest budowanie relacji z drugim człowiekiem, jak wiele wymaga samozaparcia, dobrych wyborów i pokonywania trudności. Dlatego chce pomagać małżonkom. Ofiarowuje im dar. Powinni oni przyjąć ten dar sakramentu jako dar Boży i szanować jego świętość. To dwa zasadnicze zobowiązania małżonków wobec Boga. Święty sakrament małżeństwa prowadzi do świętości tych, którzy traktują na poważnie małżeństwo jako drogę.
2. Małżeństwo nadprzyrodzonym powołaniem.
Patrząc na sakramentalne małżeństwo w świetle nauki objawionej, trzeba stwierdzić, ze małżeństwo sakramentalne jest specjalnym powołaniem. Często gdy mówimy o powołaniu myślimy natychmiast o kapłaństwie lub zakonie. A gdy ktoś nie nadaje się do kapłaństwa czy zakonu dedukujemy: jeśli nie ma powołania do zakonu czy kapłaństwa – to na pewno ma powołanie do małżeństwa. Otóż nie ! Tak, jak sprawdza się powołanie do kapłaństwa, tak samo należy sprawdzać powołanie do małżeństwa. Bo istnieje zawsze trzecia droga, którą poszła np. Pani Anna Świderkowa – wspaniały polski biblista, która bardziej umiłowała Pismo Święte niż kawalera, który starał się o jej rękę. Innym przykładem jest Janusz Korczak, znany wychowawca dzieci.
Mamy więc obowiązek rozeznania autentyczności powołania do małżeństwa. Chodzi tu o dojrzałość psychiczną, emocjonalną, o gotowość do podjęcia zadań małżeńskich, macierzyńskich i ojcowskich, itd.
Małżeństwo jest Bożym powołaniem do życia w miłości i we wspólnocie dwojga ludzi, mężczyzny i kobiety. To powołanie jest szczególnym udziałem w realizacji Bożego Planu miłości Stwórcy.
Z tego wyrasta drugi obowiązek przygotowania się do podjęcia zadań małżeńskich i rodzinnych. Myślę tu o przygotowaniu, które zaczyna się już w rodzinie, w szkole (przygotowanie dalsze), przy kościele np. przez katechezę parafialną (przygotowanie bliższe), czy w Poradni Rodzinnej przed samym ślubem (przygotowanie bezpośrednie).
Powołani muszą umieć współpracować z Łaską Bożą, mają bowiem realizować zbawcze zamiary Boga w świecie.
Stąd trzeci obowiązek nieustannego wsłuchiwania się w głos Boga powołującego i posłuszeństwa słowu Bożemu. Mąż i żona żyją na co dzień tą misją, która jest wyrażona w Piśmie Świętym : Oto idę, abym pełnił Twoją Wolę mój Boże. Ale samo wsłuchiwanie się w głos Boży nie wystarczy: trzeba żyć zgodnie z otrzymanym powołaniem. To jest czwarty obowiązek.
Wtedy możemy powiedzieć, że małżonkowie są prawdziwie znakiem wiernej miłości Boga. Przez sposób życia, przez sposób miłowania, objawiacie światu coś o Bogu, o Jego czułości wobec świata.
Wasza wierność, drodzy małżonkowie, jest znakiem Jego wierności. Wasze gesty przebaczenia, które wykonujecie wobec siebie, objawiają przebaczenie, którym obdarza nas Bóg. Przez wasz sposób kochania, sami sprawdzacie, czy miłujecie Boga.
Doświadczenie pokazuje, iż dzieci właśnie w rodzinie uczą się znaczenia dialogu, dzielenia się, szacunku należnego drugiemu człowiekowi. To w rodzinie uczą się przebaczać i przyjmować drugiego człowieka z miłością. W rodzinie każdy z nas rozwijał się i doskonalił i to jakimi jesteśmy zawdzięczamy tej wyjątkowej więzi miłości , jaka łączyła naszego ojca z naszą matką.
W naszym powołaniu małżeńskim nigdy nie jesteśmy sami. Uświęcony dzięki sakramentowi, obecnością i pomocą Chrystusa, związek małżeński zawsze wnosi umocnienie, wzbogacenie i uświęcenie więzi miłości i wspólnoty małżeńskiej. Przemieniając ludzkie przymierze dwojga osób w tajemniczy związek na wzór jedności Chrystusa z Kościołem, z wzajemnego oddania się sobie małżonków czyni środek do realizacji stwórczego i zbawczego zamiaru Boga względem ludzi.
Ten kto nie liczy się z otrzymanym powołaniem okazuje wzgardę samemu Bogu, ale i przekreśla swoja przyszłość. Dlatego tak ważne są tu słowa św. Pawła : „Zachęcam was, ja, więzień w Panu, abyście postępowali w sposób godny powołania, jakim zostaliście wezwani, z całą pokorą i cichością, z cierpliwością znosząc siebie nawzajem w miłości. (Ef 4,1-2).
Powołanie małżeńskie można więc przyjąć lub odrzucić, dorosnąć do niego lub wybrać inną drogę życia. Bóg nigdy do niczego nie przymusza. Zostawia zawsze człowiekowi wolny wybór. Nie jest to jednak tak, ze już na starcie, w dniu zawarcia związku małżeńskiego mąż i żona są już doskonali i nie potrzebują się rozwijać w miłości. Wtedy bylibyśmy Aniołami. A tak nie jest! Do końca życia mamy strać się coraz bardziej kochać Boga, męża, żonę, dzieci. Każdego dnia po ślubie mamy starać się być lepszymi. Łaska buduje na naturze.
3. Miłość jest drogą (do) świętości.
Małżeństwo sakramentalne, miłość małżeńska jest drogą do świętości.
Jeśli chodzi o Pana Boga, który jest źródłem tej miłości - jedna rzecz jest pewna: jedynie Pan Bóg jest zdolny nas kochać zawsze miłością bezinteresowną. Jest zawsze wierny, nawet jeśli my Go zdradzimy. Zawsze ma dla nas czułą, przebaczającą miłość. Nie musi się doskonalić w miłości, bo jest Święty. Zawarł z nami przymierze raz na zawsze i nigdy nie zmieni swej decyzji. Jego miłość przewyższa wszystko co możemy sobie wyobrazić.
My natomiast wciąż musimy pokonywać drogę, udoskonalając się we wzajemnej miłości, mimo, że Bóg nas wspomaga. Ale zbawić nas bez nas nie może.
Niedawno kanonizowany, w 2002 roku, przez Jana Pawła II, święty hiszpański Josemaria Escriva powie: „Małżeństwo jest prawdziwym nadprzyrodzonym powołaniem, działaniem Jezusa wchodzącego w dusze nowożeńców, zaproszeniem do naśladowania Go, aby cale życie małżeńskie przemienić w religijną pielgrzymkę po ziemi.”
Ta religijna pielgrzymka po ziemi wymaga konkretnych wysiłków miłości. Można by te wysiłki streścić w dwóch słowach: wola i sztuka.
A ) WOLA
Co innego jest pragnąć być razem, życzyć sobie tego, marzyć o tym i śnić, a co innego jest chcieć (móc chcieć) tego rzeczywiście. Wspólnoty małżeńskiej nie dostajemy w darze na kobiercu ślubnym. Miłość nie zastąpi wysiłków i zmagań. Tylko silna wola i determinacja są w stanie zrodzić czyny, zbudować konkretną wspólnotę miłości. Czasami to bardzo kosztuje, ale tym bardziej jest cenne. Kto wiele zapłacił za zbudowanie wspólnoty, nie będzie chciał zaraz jej przez nieodpowiedzialny czyn zniszczyć.
Stąd jest konieczne, by małżeństwo było zbudowane na jasnej, klarownej decyzji: kochamy się i chcemy być razem, razem budować. Ta decyzja, to przyrzeczenie, ślub czyniony drugiej osobie przed Panem Bogiem otwiera nas na przyszłość, jest pewnego rodzaju kierunkiem, który obiera łódź małżeńska.
Jak mówił Seneka filozof „ nie jest dobrym wiatrem, ten, który nie wie w jakim kierunku wiać”. W każdym bądź razie jeśli wola ma znaczenie decydujące, nie jest ona wszechmocna. Jesteśmy słabi, ale może właśnie dlatego jesteśmy we dwoje. Potrzeba dwóch osób, by zbudować wspólnotę. Mimo że to często i komplikuje nasze życie, gdyż trzeba wybierać we dwoje, zawierać kompromisy, decydować o przyszłości we dwoje, to ma to i dobre strony. Opór, brak zgody jednej ze stron wymusza szukania innych dróg wyjścia, a żywiołowość, radość życia drugiej może często umocnić w niepowodzeniach, wydobyć ze stagnacji codzienności. Całe szczęście że nie jesteśmy wszechmocni i że jesteśmy we dwoje!
Nie wystarcza więc chcieć, by nasze małżeństwo trwało, trzeba jeszcze wiedzieć jak to zrobić, jak zabezpieczyć jego trwanie. Trzema mieć savoir-vivre’u małżeńskiego.
Czyli jak praktycznie umieć realizować powołanie do świętości w codziennym życiu.
B ) SZTUKA
Małżeństwo w trakcie rozwodu powiedziało kiedyś w poradni rodzinnej: „My się kochamy, ale nie jesteśmy zdolni żyć razem, tak się różnimy od siebie”. Profesor z Louvain powiedział: „Nie chodzi o miłość, ale o to, by być zdolnym żyć razem. A miłości w tym trochę pomoże”. Miłość nie jest jakimś magicznym proszkiem. Jest ona wolą budowania, jest placem budowy, która wymaga talentu i pomysłów. Wiemy dobrze, że małżonkowie tworzą swoje małżeństwo każdego dnia, doświadczając różnych trudności smutków, kłopotów, oraz zwycięstw i radości.
Potrzeba więc savoir-vivre’u. Relacje małżeńskie są bez wątpienia o wiele bogatsze od wszystkich innych (koleżeńskich, dobrosąsiedzkich, przyjacielskich i wielu innych), ale wymagają one o wiele więcej umiejętności i kompetencji. Jest to prawdziwa sztuka budowania. Chcę wymienić kilka praktycznych cech tej sztuki.
- sztuka mówienia „TAK”, ale także sztuka powiedzenia „NIE”. Umiejętność znalezienia wyjścia przy równicy zdań, spokojnie i szczerze, aby nie przerodziło się to w konflikt;
- sztuka otrzymywania, a zarazem dawania. Niektórzy robią tylko jedno albo drugie: albo dają albo tylko biorą. Być bezinteresownym darem miłości dla drugiego musi obowiązywać dwie strony;
- sztuka rozpoznawania potrzeb drugiego, jak równie sztuka mówienia o swoich potrzebach, tak by nie przerodziła się ona w skargę i narzekanie;
- sztuka szacunku wobec inności poglądów, pragnień, zainteresowań współmałżonka, by nie narzucać swoich kryteriów myślenia, oceniania, działania, swego sposobu bycia;
- sztuka dzielenia się swoimi radościami, osiągnięciami, odkryciami; sztuka przeżywania wspólnie świąt, uroczystości, ważnych momentów życia (data ślubu, urodziny, imieniny ), co wymaga intuicji i wyobraźni;
- sztuka gościnności, otwarcia na inne rodziny: gościnny dom, gotowy na przyjęcie gości stół, zdolność zaakceptowania tego, co jest nieprzewidywalne (np. gości);
W domu rodzinnym Jana Pawła II w Wadowicach możemy przeczytać : „Każda rodzina chrześcijańska winna być pogodną oazą, w której głębokie szczere i uczucie, ogromny spokój, owoc prawdziwej miłości, przeżywanej wiary – dominuje nad wszystkimi drobnymi, codziennymi niepowodzeniami (…) nie lekceważcie (…) drobnych powinności i zajęć. Najlepiej spożytkowany jest czas, który poświęca się żonie, mężowi, dzieciom. Najlepszą ofiarą jest wyrzeczenie się wszystkiego, co mogłoby zakłócić życie w rodzinie. Najważniejszym zadaniem, jakie staje przed wami, jest uczynienie, by w waszym domowym ognisku z każdym dniem coraz obficiej owocowała miłość”
Oczywiście nie ma recepty na świętość, ale są drogowskazy. Zachowanie właściwej hierarchii wartości (choćby tej najprostszej : Bóg, rodzina, praca) jest jednym z drogowskazów. Postawienie rzeczy drugorzędnych jako najważniejszy cel zawsze będzie złem. Gdy praca jest ważniejsza niż rodzina, zawsze kończy się to katastrofą.
Droga do świętości dla męża jest zawsze i tylko żona, drogą do świętości dla żony jest zawsze i tylko mąż. Z tego związku rodzi się ogromna miłość do dzieci, ale nigdy nie może ona przesłonić źródła, jakim jest miłość małżeńska. Miłość do dziecka nigdy nie może odstawić na bok miłości do męża.
ks. dr Andrzej Wachowicz
Kiedy stajemy w obliczu zamysłu Bożego wobec małżeństwa, trzeba powiedzieć, iż stajemy wobec tajemnicy. Tajemnicy miłości Boga do człowieka oraz wobec tajemnicy miłości człowieka do człowieka (męża do żony i żony do męża). Ta miłość małżeńska jest znakiem miłości Boga, miłości wiernej Boga Stwórcy. Wkraczamy tu w tajemnicę znaku sakramentalnego.
a) małżeństwo – znakiem świętym
Sakrament małżeństwa jest znakiem niewidzialnej, ale skutecznej łaski. Jest on jednym z siedmiu sakramentów świętych, czyli jednym z siedmiu znaków sprawczych łaski. Powoduje on nie tylko wzrost łaski uświęcającej, lecz daje też łaski uczynkowe, niezbędne do wypełnienia powołania małżeńskiego. Poprzez sakramentalne znaki człowiek dochodzi do spotkania z Bogiem. Jest to spotkanie w dialogu miłości z Chrystusem w Jego Mistycznym Ciele. Jeśli Chrystus mówi, że „cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych mniecie uczynili” to cóż dopiero powiedzieć o tym „najbliższym dla mnie człowieku” jakim jest mój mąż, moja żona. Podkreślam tu zaimek mój, gdyż dla męża najważniejsza jest żona, jak i dla żony najważniejszy jest mąż. To dla niej (dla niego) mam uczynić nie tylko cokolwiek, ale wszystko, co służy budowaniu wspólnoty małżeńskiej.
Sakrament Małżeństwa jako znak ustanowiony przez Chrystusa jest rzeczywistością Bożą, na wskroś przepełnioną łaską, przepełnioną obecnością Bożą. Nie można na nią patrzyć tylko pod kątem psychologii czy socjologii. Jest ona uświęcającą tajemnicą, o której napisze św. Paweł : „Tajemnica to wielka, a ja mówię w odniesieniu do Chrystusa i Kościoła” (Ef 5, 32). Kościół naucza, że Sakrament Małżeństwa jest niezawodnym znakiem spotkania z Chrystusem jako źródłem łaski. Tam „miłość małżeńska włącza się w miłość Bożą i kierowana jest oraz doznaje wzbogacenia przez odkupieńczą moc Chrystusa i zbawczą działalność Kościoła…” (Sobór Watykański II, Gaudium et Spes, nr 48). Encyklika „Casti connubi” Piusa XI (1930 r.) rozpoczynająca się od słów „Jakże ważna jest godność świętego węzła małżeńskiego” podkreśla z całą mocą, że małżeństwa nie stworzył człowiek, ale Bóg, a to znaczy, że małżeństwo w swojej naturze, w celu, prawach jest instytucją Bożą, a nie ludzką. Człowiek nie może praw małżeńskich zmieniać, ani ulepszać według swoich koncepcji. Papież Paweł VI sformułował tę tajemnicę w następujący sposób: „Dla ochrzczonych (…) małżeństwo nabiera godności sakramentalnego znaku łaski, ponieważ wyraża związek Chrystusa z Kościołem” (HV, 8). Jan Paweł II w Adhortacji Apostolskiej „ Familiaris consortio” zaś powie : „Małżeństwo ochrzczonych staje się …rzeczywistym znakiem Nowego i Wiecznego Przymierza, zawartego we Krwi Chrystusa” (FC, 13). Ten znak musi być czytelny dla wszystkich, stąd Jan Paweł II podkreśla ewangelizacyjny aspekt związku małżeńskiego : „ożywiony już we własnym wnętrzu duchem misyjnym, Kościół domowy jest powołany do tego, by był jaśniejącym znakiem obecności Chrystusa i Jego miłości także dla ludzi stojących „daleko”, znakiem dla rodzin, które jeszcze nie wierzą i dla tych rodzin chrześcijańskich, które już nie żyją konsekwentnie wedle otrzymanej wiary: jest wezwany, ażeby „przykładem i świadectwem swoim” oświecał „tych, co szukają prawdy”(FC, 54)
Jako znak sprawczy łaski, małżeństwo uobecnia osobę Zbawiciela w życiu małżonków, co powoduje uświęcenie życia małżeńskiego i rodzinnego. Małżeństwo katolickie jest więc włączone w moc działania i promieniowania samego Chrystusa. Poprzez ten sakrament małżonkowie upodabniają się do Chrystusa. Można by nawet rzec, że są wezwani by być „alter Chrystus” w swoim powołaniu, być „drugim Chrystusem” dla współmałżonka. Tak często o tym zapominamy w codziennym zabieganiu. Tak łatwo odzieramy małżeństwo ze świętości patrząc na nie tylko po ludzku, jako związek czysto ludzki.
Niektórzy mogą zapytać czy samo wzajemne przyrzeczenie sobie miłości, nawet najszczersze nie jest gwarantem tego, że małżonkowie będą miłować się coraz piękniej, doskonalej i bardziej ofiarnie ? Otóż nie ! Bo małżeństwo jest czymś więcej niż tylko zgodą, czym więcej niż decyzją o byciu razem. Bóg zechciał uczynić małżeństwo rzeczywistością uświęcającą i obrazem miłości Boga do człowieka. Oczywiście, że samo przewiązanie rąk stułą, nałożenie sobie obrączek nie załatwi wszystkiego. To nie jest gest magiczny. Trudności i próby przyjdą. Dwoje ludzi, którzy pragną, by Bóg uświęcił ich związek, prosi więc Pana o rzecz najważniejszą, którą tylko Bóg może im dać: o błogosławieństwo. Ono później pomoże im dokonać wielu właściwych wyborów i podjąć wiele dobrych decyzji.
Można powiedzieć, że sakrament małżeństwa to prezent od Boga, który wypływa z samego serca Bożego i jest wyrazem Jego życzliwości i pragnienia szczęścia dla każdego z nas. Sakrament małżeństwa jest świętym darem, który niesie człowiekowi Zbawiciel. Wyczytałem w pewnej książce takie piękne porównanie:
„Wyobraź sobie, ze nosisz w sercu jakieś ogromne pragnienie. Znajduje się człowiek, który mówi, że może te pragnienie spełnić. Mówi <Mój prezent to nie tylko dar, ale i zadanie. Mam moc obdarować cię wszystkim co nie oznacza, że spoczniesz na laurach i już nic nie będziesz musiał robić. Mam dla ciebie taki dar, który wypływa z samej głębi mego istnienia, jest częścią mnie, obrazem mojej miłości do Ciebie> Będę obficie udzielał ci wytrwałości i nosił to co zbyt ciężkie dla ciebie. Mam dla ciebie szczęście nie takie jakie daje świat. Ten dar dla ciebie okupiłem swoją drogocenną krwią i własną śmiercią. Chcesz go przyjąć i zaufać że chce dla ciebie prawdziwego dobra?”
Te słowa dotyczące sakramentu małżeństwa wypowiada do nas sam Bóg. On wie dobrze czym jest budowanie relacji z drugim człowiekiem, jak wiele wymaga samozaparcia, dobrych wyborów i pokonywania trudności. Dlatego chce pomagać małżonkom. Ofiarowuje im dar. Powinni oni przyjąć ten dar sakramentu jako dar Boży i szanować jego świętość. To dwa zasadnicze zobowiązania małżonków wobec Boga. Święty sakrament małżeństwa prowadzi do świętości tych, którzy traktują na poważnie małżeństwo jako drogę.
2. Małżeństwo nadprzyrodzonym powołaniem.
Patrząc na sakramentalne małżeństwo w świetle nauki objawionej, trzeba stwierdzić, ze małżeństwo sakramentalne jest specjalnym powołaniem. Często gdy mówimy o powołaniu myślimy natychmiast o kapłaństwie lub zakonie. A gdy ktoś nie nadaje się do kapłaństwa czy zakonu dedukujemy: jeśli nie ma powołania do zakonu czy kapłaństwa – to na pewno ma powołanie do małżeństwa. Otóż nie ! Tak, jak sprawdza się powołanie do kapłaństwa, tak samo należy sprawdzać powołanie do małżeństwa. Bo istnieje zawsze trzecia droga, którą poszła np. Pani Anna Świderkowa – wspaniały polski biblista, która bardziej umiłowała Pismo Święte niż kawalera, który starał się o jej rękę. Innym przykładem jest Janusz Korczak, znany wychowawca dzieci.
Mamy więc obowiązek rozeznania autentyczności powołania do małżeństwa. Chodzi tu o dojrzałość psychiczną, emocjonalną, o gotowość do podjęcia zadań małżeńskich, macierzyńskich i ojcowskich, itd.
Małżeństwo jest Bożym powołaniem do życia w miłości i we wspólnocie dwojga ludzi, mężczyzny i kobiety. To powołanie jest szczególnym udziałem w realizacji Bożego Planu miłości Stwórcy.
Z tego wyrasta drugi obowiązek przygotowania się do podjęcia zadań małżeńskich i rodzinnych. Myślę tu o przygotowaniu, które zaczyna się już w rodzinie, w szkole (przygotowanie dalsze), przy kościele np. przez katechezę parafialną (przygotowanie bliższe), czy w Poradni Rodzinnej przed samym ślubem (przygotowanie bezpośrednie).
Powołani muszą umieć współpracować z Łaską Bożą, mają bowiem realizować zbawcze zamiary Boga w świecie.
Stąd trzeci obowiązek nieustannego wsłuchiwania się w głos Boga powołującego i posłuszeństwa słowu Bożemu. Mąż i żona żyją na co dzień tą misją, która jest wyrażona w Piśmie Świętym : Oto idę, abym pełnił Twoją Wolę mój Boże. Ale samo wsłuchiwanie się w głos Boży nie wystarczy: trzeba żyć zgodnie z otrzymanym powołaniem. To jest czwarty obowiązek.
Wtedy możemy powiedzieć, że małżonkowie są prawdziwie znakiem wiernej miłości Boga. Przez sposób życia, przez sposób miłowania, objawiacie światu coś o Bogu, o Jego czułości wobec świata.
Wasza wierność, drodzy małżonkowie, jest znakiem Jego wierności. Wasze gesty przebaczenia, które wykonujecie wobec siebie, objawiają przebaczenie, którym obdarza nas Bóg. Przez wasz sposób kochania, sami sprawdzacie, czy miłujecie Boga.
Doświadczenie pokazuje, iż dzieci właśnie w rodzinie uczą się znaczenia dialogu, dzielenia się, szacunku należnego drugiemu człowiekowi. To w rodzinie uczą się przebaczać i przyjmować drugiego człowieka z miłością. W rodzinie każdy z nas rozwijał się i doskonalił i to jakimi jesteśmy zawdzięczamy tej wyjątkowej więzi miłości , jaka łączyła naszego ojca z naszą matką.
W naszym powołaniu małżeńskim nigdy nie jesteśmy sami. Uświęcony dzięki sakramentowi, obecnością i pomocą Chrystusa, związek małżeński zawsze wnosi umocnienie, wzbogacenie i uświęcenie więzi miłości i wspólnoty małżeńskiej. Przemieniając ludzkie przymierze dwojga osób w tajemniczy związek na wzór jedności Chrystusa z Kościołem, z wzajemnego oddania się sobie małżonków czyni środek do realizacji stwórczego i zbawczego zamiaru Boga względem ludzi.
Ten kto nie liczy się z otrzymanym powołaniem okazuje wzgardę samemu Bogu, ale i przekreśla swoja przyszłość. Dlatego tak ważne są tu słowa św. Pawła : „Zachęcam was, ja, więzień w Panu, abyście postępowali w sposób godny powołania, jakim zostaliście wezwani, z całą pokorą i cichością, z cierpliwością znosząc siebie nawzajem w miłości. (Ef 4,1-2).
Powołanie małżeńskie można więc przyjąć lub odrzucić, dorosnąć do niego lub wybrać inną drogę życia. Bóg nigdy do niczego nie przymusza. Zostawia zawsze człowiekowi wolny wybór. Nie jest to jednak tak, ze już na starcie, w dniu zawarcia związku małżeńskiego mąż i żona są już doskonali i nie potrzebują się rozwijać w miłości. Wtedy bylibyśmy Aniołami. A tak nie jest! Do końca życia mamy strać się coraz bardziej kochać Boga, męża, żonę, dzieci. Każdego dnia po ślubie mamy starać się być lepszymi. Łaska buduje na naturze.
3. Miłość jest drogą (do) świętości.
Małżeństwo sakramentalne, miłość małżeńska jest drogą do świętości.
Jeśli chodzi o Pana Boga, który jest źródłem tej miłości - jedna rzecz jest pewna: jedynie Pan Bóg jest zdolny nas kochać zawsze miłością bezinteresowną. Jest zawsze wierny, nawet jeśli my Go zdradzimy. Zawsze ma dla nas czułą, przebaczającą miłość. Nie musi się doskonalić w miłości, bo jest Święty. Zawarł z nami przymierze raz na zawsze i nigdy nie zmieni swej decyzji. Jego miłość przewyższa wszystko co możemy sobie wyobrazić.
My natomiast wciąż musimy pokonywać drogę, udoskonalając się we wzajemnej miłości, mimo, że Bóg nas wspomaga. Ale zbawić nas bez nas nie może.
Niedawno kanonizowany, w 2002 roku, przez Jana Pawła II, święty hiszpański Josemaria Escriva powie: „Małżeństwo jest prawdziwym nadprzyrodzonym powołaniem, działaniem Jezusa wchodzącego w dusze nowożeńców, zaproszeniem do naśladowania Go, aby cale życie małżeńskie przemienić w religijną pielgrzymkę po ziemi.”
Ta religijna pielgrzymka po ziemi wymaga konkretnych wysiłków miłości. Można by te wysiłki streścić w dwóch słowach: wola i sztuka.
A ) WOLA
Co innego jest pragnąć być razem, życzyć sobie tego, marzyć o tym i śnić, a co innego jest chcieć (móc chcieć) tego rzeczywiście. Wspólnoty małżeńskiej nie dostajemy w darze na kobiercu ślubnym. Miłość nie zastąpi wysiłków i zmagań. Tylko silna wola i determinacja są w stanie zrodzić czyny, zbudować konkretną wspólnotę miłości. Czasami to bardzo kosztuje, ale tym bardziej jest cenne. Kto wiele zapłacił za zbudowanie wspólnoty, nie będzie chciał zaraz jej przez nieodpowiedzialny czyn zniszczyć.
Stąd jest konieczne, by małżeństwo było zbudowane na jasnej, klarownej decyzji: kochamy się i chcemy być razem, razem budować. Ta decyzja, to przyrzeczenie, ślub czyniony drugiej osobie przed Panem Bogiem otwiera nas na przyszłość, jest pewnego rodzaju kierunkiem, który obiera łódź małżeńska.
Jak mówił Seneka filozof „ nie jest dobrym wiatrem, ten, który nie wie w jakim kierunku wiać”. W każdym bądź razie jeśli wola ma znaczenie decydujące, nie jest ona wszechmocna. Jesteśmy słabi, ale może właśnie dlatego jesteśmy we dwoje. Potrzeba dwóch osób, by zbudować wspólnotę. Mimo że to często i komplikuje nasze życie, gdyż trzeba wybierać we dwoje, zawierać kompromisy, decydować o przyszłości we dwoje, to ma to i dobre strony. Opór, brak zgody jednej ze stron wymusza szukania innych dróg wyjścia, a żywiołowość, radość życia drugiej może często umocnić w niepowodzeniach, wydobyć ze stagnacji codzienności. Całe szczęście że nie jesteśmy wszechmocni i że jesteśmy we dwoje!
Nie wystarcza więc chcieć, by nasze małżeństwo trwało, trzeba jeszcze wiedzieć jak to zrobić, jak zabezpieczyć jego trwanie. Trzema mieć savoir-vivre’u małżeńskiego.
Czyli jak praktycznie umieć realizować powołanie do świętości w codziennym życiu.
B ) SZTUKA
Małżeństwo w trakcie rozwodu powiedziało kiedyś w poradni rodzinnej: „My się kochamy, ale nie jesteśmy zdolni żyć razem, tak się różnimy od siebie”. Profesor z Louvain powiedział: „Nie chodzi o miłość, ale o to, by być zdolnym żyć razem. A miłości w tym trochę pomoże”. Miłość nie jest jakimś magicznym proszkiem. Jest ona wolą budowania, jest placem budowy, która wymaga talentu i pomysłów. Wiemy dobrze, że małżonkowie tworzą swoje małżeństwo każdego dnia, doświadczając różnych trudności smutków, kłopotów, oraz zwycięstw i radości.
Potrzeba więc savoir-vivre’u. Relacje małżeńskie są bez wątpienia o wiele bogatsze od wszystkich innych (koleżeńskich, dobrosąsiedzkich, przyjacielskich i wielu innych), ale wymagają one o wiele więcej umiejętności i kompetencji. Jest to prawdziwa sztuka budowania. Chcę wymienić kilka praktycznych cech tej sztuki.
- sztuka mówienia „TAK”, ale także sztuka powiedzenia „NIE”. Umiejętność znalezienia wyjścia przy równicy zdań, spokojnie i szczerze, aby nie przerodziło się to w konflikt;
- sztuka otrzymywania, a zarazem dawania. Niektórzy robią tylko jedno albo drugie: albo dają albo tylko biorą. Być bezinteresownym darem miłości dla drugiego musi obowiązywać dwie strony;
- sztuka rozpoznawania potrzeb drugiego, jak równie sztuka mówienia o swoich potrzebach, tak by nie przerodziła się ona w skargę i narzekanie;
- sztuka szacunku wobec inności poglądów, pragnień, zainteresowań współmałżonka, by nie narzucać swoich kryteriów myślenia, oceniania, działania, swego sposobu bycia;
- sztuka dzielenia się swoimi radościami, osiągnięciami, odkryciami; sztuka przeżywania wspólnie świąt, uroczystości, ważnych momentów życia (data ślubu, urodziny, imieniny ), co wymaga intuicji i wyobraźni;
- sztuka gościnności, otwarcia na inne rodziny: gościnny dom, gotowy na przyjęcie gości stół, zdolność zaakceptowania tego, co jest nieprzewidywalne (np. gości);
W domu rodzinnym Jana Pawła II w Wadowicach możemy przeczytać : „Każda rodzina chrześcijańska winna być pogodną oazą, w której głębokie szczere i uczucie, ogromny spokój, owoc prawdziwej miłości, przeżywanej wiary – dominuje nad wszystkimi drobnymi, codziennymi niepowodzeniami (…) nie lekceważcie (…) drobnych powinności i zajęć. Najlepiej spożytkowany jest czas, który poświęca się żonie, mężowi, dzieciom. Najlepszą ofiarą jest wyrzeczenie się wszystkiego, co mogłoby zakłócić życie w rodzinie. Najważniejszym zadaniem, jakie staje przed wami, jest uczynienie, by w waszym domowym ognisku z każdym dniem coraz obficiej owocowała miłość”
Oczywiście nie ma recepty na świętość, ale są drogowskazy. Zachowanie właściwej hierarchii wartości (choćby tej najprostszej : Bóg, rodzina, praca) jest jednym z drogowskazów. Postawienie rzeczy drugorzędnych jako najważniejszy cel zawsze będzie złem. Gdy praca jest ważniejsza niż rodzina, zawsze kończy się to katastrofą.
Droga do świętości dla męża jest zawsze i tylko żona, drogą do świętości dla żony jest zawsze i tylko mąż. Z tego związku rodzi się ogromna miłość do dzieci, ale nigdy nie może ona przesłonić źródła, jakim jest miłość małżeńska. Miłość do dziecka nigdy nie może odstawić na bok miłości do męża.
ks. dr Andrzej Wachowicz
| < Poprzednia | Następna > |
|---|







