Szuflada O rodzinie i wychowaniu Rodzice powinni mieć wolność wyboru
REKLAMA
Reklama

PostHeaderIcon Rodzice powinni mieć wolność wyboru

rz

Rzeczpospolita 15-11-2006.
Wywiad z JOSEP MARIA BARNILS
Na świecie są feministki, które opowiadają się za powrotem do osobnych szkół dla dziewcząt i chłopców. Ich zdaniem w takich szkołach dziewczęta rozwijają się znacznie szybciej i potem mają większe szanse w życiu
Rz: Dlaczego nie podoba się panu koedukacja?
Josep Maria Barnils: Nie mam nic przeciwko koedukacji. Uważam tylko, że każdy uczeń i każda uczennica potrzebują indywidualnego podejścia. Chłopcy i dziewczynki są po prostu różni. Indywidualne podejście łatwiej stosować, jeśli przedstawicieli każdej płci uczy się oddzielnie. Uzyskanie tego samego efektu w szkołach mieszanych wymaga o wiele większego wysiłku kadry.
Jednak szkoły mieszane dominują na świecie.
Do początku XX wieku było odwrotnie. Wszystkie szkoły były podzielone na męskie i żeńskie. Dopiero w połowie XX wieku ruchy feministyczne zaczęły głosić zrównanie szans i możliwości obu płci. Wtedy, bez dogłębnych analiz, zadecydowano, że dziewczęta i chłopcy będą się uczyć wspólnie. I od jakichś 30 lat wszystko zostało zmieszane. W efekcie dziś zostało niewiele zróżnicowanych szkół. Dopiero przez ostatnie pięć - dziesięć lat mówi się, że to nie jest najlepszy sposób na wyrównanie szans. Szkoły mieszane spowodowały przecież wzrost agresji, brak dyscypliny i np. częstsze powtarzanie klas. Szczególnie wśród chłopców.

Są jakieś dowody potwierdzające tę tezę?
Przez kilka ostatnich lat spędzałem lato w Wielkiej Brytanii. W sierpniu - już po egzaminach wstępnych na studia - publikuje się tam listę najlepszych szkół średnich. W Wielkiej Brytanii jest tylko około 1,5 proc. niekoedukacyjnych szkół publicznych. Jednak przez ostatnie dwa lata właśnie te szkoły były zawsze w najlepszej dziesiątce. A w ciągu ostatnich sześciu lat w tym zestawieniu była tylko jedna szkoła koedukacyjna. Podobnie wygląda lista najlepszych szkół prywatnych: w 90 proc. z nich chłopcy i dziewczyny uczą się oddzielnie.
Podobnie jest w innych krajach: cztery najlepsze szkoły w Chile to szkoły niekoedukacyjne, w Kanadzie jedenaście z najlepszej szesnastki. Uczniowie tych szkół mają nie tylko lepsze wyniki w nauce, ale też wyróżniają się poprawnym zachowaniem, porządkiem, szacunkiem wobec innych.

Po co powołano stowarzyszenie, w którym pan działa?
Ruch na rzecz szkół zróżnicowanych powstał po to, aby jak największej liczbie rodziców zapewnić wolność wyboru. Rodzice powinni wybierać najlepsze według swojej opinii szkoły dla własnych dzieci. Szkoły, które pozwolą najlepiej rozwijać charakter i kształtować osobowość.
A naszym zdaniem takie właśnie są szkoły, w których dziewczęta i chłopcy uczą się oddzielnie. Moje stowarzyszenie chce wkrótce uruchomić kursy internetowe dla nauczycieli, także ze szkół mieszanych. Chcemy zwrócić ich uwagę na naturalne różnice między chłopcami a dziewczętami, aby można było lepiej je zrozumieć i poświęcić im więcej czasu. Bo przecież 13-letni chłopiec i 13-letnia dziewczyna są bardzo różni.
To nie ulega wątpliwości. Dziewczęta i chłopcy są różni od urodzenia. Czy dlatego muszą uczyć się oddzielnie?
To prawda - różnią się od urodzenia. Na uniwersytecie w Cambridge dwa lata temu przeprowadzono eksperyment. Zgromadzono w jednym miejscu 200 noworodków: 100 chłopców i 100 dziewczynek. Nagle jedno z dzieci zaczęło płakać. W ciągu pięciu minut płakała już połowa dzieci - wszystkie dziewczynki.
Za dwa miesiące z tymi samymi dziećmi przeprowadzono kolejny eksperyment - po prawej stronie kołyski umieszczano zdjęcie czyjejś twarzy, po lewej - przedmiot, który się ruszał. Okazało się, że na twarze patrzyły same dziewczynki, a na ruszający się obiekt sami chłopcy. Reakcje dzieci są tak różne, że według niektórych powinny być nawet oddzielne przedszkola dla dziewczynek i chłopców. Ja nie posuwałbym się aż tak daleko. Dzieci powinny uczyć się oddzielnie od szóstego - siódmego roku życia.

Są jednak dziewczyny uwielbiające grać w piłkę i chłopcy, którzy - jak większość dziewcząt - wolą muzykę.
Oczywiście. Matematyka i fizyka też nie są tylko dla chłopców. Są kobiety, które świetnie grają w futbol. W Barcelonie, skąd pochodzę, mieszka pewna Meksykanka, która wybitnie gra w piłkę. Barcelona to nie tylko Ronaldinho... i ja (śmiech).
Gdyby ta Meksykanka uczyła się w szkole z samymi dziewczętami, pewnie musiałaby szydełkować, a nie trenować futbol.
Myślę, że nie. Chłopcy i dziewczynki w wieku szkolnym spędzają w szkole tylko jedną czwartą swojego czasu. Przez trzy czwarte mogą robić, co chcą. Mogą spotykać się z innymi, rozwijać swoje pasje. Szkoła to nie jest całe życie.

Czy oprócz psychologii za oddzielnymi szkołami dla chłopców i dziewcząt nie stoi też ideologia? Silne podkreślanie odmiennych ról społecznych chłopców i dziewcząt jest elementem nauki Kościoła katolickiego.
Jest też na świecie wiele feministek, takich jak niemiecka socjalistka Heidi Simonis, które są za powrotem do osobnych szkół dla dziewcząt i chłopców. One argumentują, że w takich szkołach dziewczęta rozwijają się znacznie szybciej i potem w codziennym życiu mają większe szanse.
Warto też dodać, że dziś powstawanie szkół niekoedukacyjnych nie jest inspirowane religijnie. Przecież większość szkół katolickich to szkoły mieszane. A moja działalność na rzecz oddzielnych szkół dla chłopców i dziewcząt jest po prostu walką z monopolem, jaki w tej dziedzinie obecnie panuje w edukacji. Gdyby nagle się okazało, że na przykład w Polsce wszystkie szkoły są niekoedukacyjne, sam pierwszy założyłbym szkołę mieszaną.

Wspomniał pan o Polsce. Ostatnio głośny był u nas przypadek samobójstwa 14-letniej uczennicy molestowanej przez kolegów z klasy. Czy szkoły zróżnicowane mogłyby zapobiegać takim właśnie niebezpieczeństwom?
Opowiadano mi tę historię. Wiem, że w Polsce, ale też w innych krajach, jest dość wysoka liczba samobójstw nastolatków. Można się tylko zastanawiać, czy to skutek agresji w szkole mieszanej. Możemy przypuszczać, że agresja w szkołach ma wpływ na wzrost liczby samobójstw. A agresja w szkole
mieszanej jest na wyższym poziomie niż w zróżnicowanej - niekoedukacyjnej.

A co pan sądzi o pomyśle polskiego ministra edukacji, który chce dzieci agresywne izolować, umieszczać w zamkniętych ośrodkach?
Na pierwszy rzut oka to dobry pomysł, o ile nauczyciele w ośrodkach będą przygotowani do takiej pracy. Przynajmniej część z nich powinna umieć radzić sobie z agresją, z przypadkami porażek edukacyjnych i z problemami rodzin rozbitych. Wiele z tych trudnych dzieci ma przecież problemy dlatego, że pochodzą z rodzin niepełnych. Jeśli jednak jedynym działaniem będzie usunięcie uczniów, którzy mają problemy, ze szkoły i zgromadzenie ich w ośrodku o specjalnym nadzorze, to nie ma to sensu.

JOSEP MARIA BARNILS, przewodniczący European Association Single-sex Education (Europejskiego Stowarzyszenia Edukacji Zróżnicowanej), do którego należy ponad 2000 szkół w 16 krajach Europy, w tym dwie w Warszawie, rozmawiał Marek Pielach

Szukaj
Na OpusDei.pl
Opus Dei - Szukając Boga w życiu codziennym
Opus Dei jest prałaturą personalną Kościoła Katolickiego, założoną w 1928r. przez świętego Josemarię Escrivá. Jej zadanie polega na przekazywaniu innym, że praca i zwykłe okoliczności są okazją do spotkania z Bogiem, do służenia innym i do poprawy społeczeństwa.
Opus Dei - Szukając Boga w życiu codziennym
Kup książki