Polecam

ekai.pl/blogi/ksignacy

Blog księdza z Opus Dei z Poznania

Ks. Ignacy Soler

Ks. dr Ignacy Soler, urodzony w Alcañiz, w Hiszpanii (1955). Na Uniwersytecie Complutense w Madrycie ukończył studia matematyczne (1977). Stopień naukowy doktora nauk teologicznych uzyskał w 1983 na Uniwersytecie Navarry w Pamplonie. W 1981 został wyświęcony na kapłana prałatury personalnej Opus Dei. Od 1994 mieszka w Polsce.

Na OpusDei.pl
Opus Dei - Szukając Boga w życiu codziennym
Opus Dei jest prałaturą personalną Kościoła katolickiego. Założył je w 1928 r. św. Josemaría Escrivá. Jej zadanie polega na przekazywaniu innym, że praca i zwykłe okoliczności są okazją do spotkania z Bogiem, do służenia innym i do poprawy społeczeństwa.
Opus Dei - Szukając Boga w życiu codziennym
Szuflada O rodzinie i wychowaniu Jasełka to męska rzecz?
REKLAMA
Reklama

PostHeaderIcon Jasełka to męska rzecz?


Gazeta Wyborcza. Stołeczna 07-01-2008. Urszula Jabłońska
Ci z zerówek byli aniołkami, pierwszaki - pasterzami, drugoklasiści - niewolnikami. W jasełkach przygotowanych przez uczniów męskiej szkoły Żagle, a wystawionych w sobotę w Teatrze Buffo wystąpiło wszystkich 172 uczniów.



Archanioł Gabriel nie chce zwiastować Maryi. Woli grać w piłkę i jeść lody. Jeżeli nie zgodzi się wypełnić swej misji, Zbawiciel się nie narodzi. Aby namówić go do zwiastowania, jego kolega anioł zabiera go w podróż po Biblii. Oglądają raj Adama i Ewy, budowanie wieży Babel, niewolę egipską. Jednak wszystkie te historie przedstawiające cierpienie ludzi na ziemi nie przekonują kapryśnego archanioła. Zwiastować decyduje się dopiero, gdy widzi II wojnę światową. - Jasełka to u nas tradycja - mówi Robert Mazelanik, dyrektor szkoły Żagle prowadzonej przez stowarzyszenie Sternik. - Organizujemy je od czterech lat. Pierwsze trzy przedstawienia odbywały się na terenie szkoły, bo mieliśmy kilkudziesięciu uczniów. Teraz mamy 172 dzieci, więc musiały wystąpić na prawdziwej scenie.

W przygotowania zaangażowali się wszyscy nauczyciele i rodzice. Michał Szulakowski, który uczy muzyki, wziął na siebie scenografię i reżyserię. Rodzice zamienili się w charakteryzatorów: szyli skrzydła dla aniołów, załatwiali mundury i karabiny dla żołnierzy. - Najgorsze było wypychanie 20-metrowego węża, który pojawia się na scenie podczas scen w raju - wspomina jedna z mam.

Młodzi aktorzy swoje role ćwiczyli od miesiąca. Nie mieli tremy. - Ja już w przedszkolu brałem udział w przedstawieniach - wyjaśniał zerówkowicz Jaś, który grał anioła sprzątającego scenę. Jego kolega Bruno: - Fajnie jest być aniołem, ale mój brat ma lepiej, bo jest drzewem w raju i na końcu umiera!

Dyrektor Mazelanik zapewnia, że szkoła będzie kontynuować jasełkową tradycję, nawet gdy będzie w niej tysiąc uczniów. - Tylko chyba będziemy musieli wybudować własną scenę - śmieje się.