Chłopcy i dziewczęta w osobnych klasach

Rzeczpospolita 8-6-2007.
Piotr Podgórski, współzałożyciel Stowarzyszenia Sternik, ojciec czwórki dzieci.
Rz: Po co męskie i żeńskie szkoły?
Piotr Podgórski : To wynik indywidualnego podejścia do każdego dziecka. Dziewczynki i chłopcy inaczej się rozwijają. Do 16. roku życia dziewczynki uczą się szybciej, dokładniej, mają też inne zainteresowania. Statystycznie chłopcy chętniej uczą się przedmiotów ścisłych, dziewczynki humanistycznych. Chłopcy wymagają także większej uwagi od nauczycieli i zdarza się, że ci muszą poświęcać im więcej czasu kosztem dziewczynek.
Nie będzie potem problemu w kontaktach z płcią przeciwną?
Żeby mieć dobre relacje z płcią przeciwną, trzeba najpierw spokojnie poznać własną. W koedukacyjnej szkole dziewczyny rywalizują o chłopaków i odwrotnie. Trudno myśleć o nauce, kiedy parę ławek dalej siedzi szkolna miłość. To nic złego, ale trudno się skoncentrować.
Są jakieś dowody, że to działa?
Od lat mówią o tym psychologowie. Potwierdzają to też rankingi edukacyjne w USA, Kanadzie, Wielkiej Brytanii, gdzie jest najwięcej szkół jednopłciowych. W pierwszej dziesiątce szkół większość stanowią tzw. single sex school. Badania pokazują, że ich absolwenci osiągają sukces w życiu zawodowym i osobistym. Większość szkół przedwojennych w Polsce też była niekoedukacyjna.
| < Poprzednia | Następna > |
|---|







