Agresja z telewizora
DOROTA CZYŻOWSKA Rzeczpospolita 9-XI-2006.
12-latek, który ogląda filmy pokazujące przemoc nie musi pod ich wpływem wdawać się w bójki z kolegami w szkole, ale jest większe prawdopodobieństwo, że w wieku lat 20 wejdzie w konflikt z prawem Dorota Czyżowska, adiunkt w Instytucie Psychologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, specjalistka w dziedzinie psychologii rozwojowej i wychowawczej
Rz: "Dzieci wierzą telewizji, a ona uczy je, że żyjemy w podłym świecie". Tak w jednym z ostatnich wywiadów mówił Gustaw Herling-Grudziński. Czy współczesna psychologia podziela tę opinię?
Dorota Czyżowska: Telewizja ma ogromny wpływ na dzieci, młodzież i dorosłych, ale oczywiście nie tylko ona kształtuje obraz rzeczywistości.
Gdzie w takim razie szukać przyczyn agresywnego zachowania młodzieży? Takiego jak w gdańskim gimnazjum, które spowodowało samobójstwo jednej z uczennic.
Ekranowa przemoc i okrucieństwo to na pewno niejedyne przyczyny. Ogromny wpływ na młodych ludzi mają bowiem przede wszystkim rodzina i środowisko. Okres dojrzewania to w ogóle czas zwiększonej skłonności do zachowań agresywnych i przestępczych, zwłaszcza u chłopców. Jest to czas, kiedy zmniejsza się wpływ rodziny, a rośnie wpływ kolegów. Większość aktów przemocy i przestępstw młodzi ludzie popełniają w grupie, a ich powodem są nuda, poszukiwanie nowych wrażeń, chęć wyrażenia buntu.
Ale bardzo możliwe jest, że w gdańskim przypadku przyczyną brutalnego zachowania chłopców była przemoc widziana w filmach czy grach.
Czy jakieś badania potwierdzają negatywny wpływ oglądania scen przemocy na wychowanie dzieci?
Oczywiście. Jedno z pierwszych przeprowadzono już na początku lat 60. Udowodniono wtedy, że dzieci po obejrzeniu scen przemocy zachowują się bardziej agresywnie. W jednym z eksperymentów dzieci wprowadzano do sali, w której miały się bawić. W pewnym momencie przypadkowo widziały, jak dorosły znęca się nad lalką. Gdy potem zostały same, nie tylko powtarzały zachowania dorosłego, ale męczyły lalkę na nowe, wymyślone przez siebie sposoby. W wielu eksperymentach stwierdzono też, że po oglądaniu filmów pokazujących sceny przemocy dzieci zachowują się bardziej agresywnie.
Do podobnych wniosków doszli uczeni amerykańscy prowadzący wieloletnie badania ponad 700 rodzin. W wynikach opublikowanych w 2002 roku stwierdzili, że oglądanie przemocy w telewizji zachęca do jej stosowania w życiu. Według nich im częściej dzieci i młodzież oglądają telewizję, tym większe prawdopodobieństwo zachowań agresywnych oraz wejścia w konflikt z prawem. Przy czym efekty widoczne są dopiero po kilku latach. Nie musi być zatem tak, że 12-latek oglądający filmy pełne przemocy pod ich wpływem wdaje się w bójki z kolegami w szkole, ale oglądanie agresji na ekranie telewizora zwiększa prawdopodobieństwo wejścia przez niego w konflikt z prawem, np. gdy będzie miał 20 lat.
Niektórzy twierdzą, że dzieci, oglądając przemoc na ekranie, uodporniają się - rozładowują się w świecie wirtualnym, przez co są spokojniejsze w świecie realnym.
Jeśli przez uodpornienie rozumiemy zmniejszenie wrażliwości na akty agresji, krzywdę ofiary i większą akceptację tego typu zachowań w codziennym życiu, to tak. Co do rozładowywania agresji w świecie wirtualnym, jestem skłonna twierdzić, że przemoc obecna w filmach czy grach komputerowych bardziej jednak sprzyja pojawianiu się zachowań agresywnych niż ich redukowaniu. Nie bez znaczenia jest też kontekst, w jakim pojawiają się oglądane przez dzieci przemoc i agresja. Obserwując sceny przemocy na ekranie, dzieci uczą się agresywnych zachowań łatwiej, bo w filmach lub grach taka przemoc jest często usprawiedliwiona wyższymi racjami i przynosi nagrodę. Dlatego tak ważne jest, czy dzieci oglądają telewizję same czy w obecności dorosłych, którzy mogą im pewne rzeczy wytłumaczyć i skorygować. Rodzice mogą pomóc zrozumieć złe skutki agresji albo wskazać, czym świat na ekranie różni się od rzeczywistego.
Co jeszcze można zrobić?
Wysyp różnych nowych mediów jest stosunkowo nowym zjawiskiem, więc trzeba po prostu nauczyć dzieci mądrego korzystania z tego wszystkiego. Powinna to robić szkoła, ale przede wszystkim rodzice. Szkoła powinna z nimi współpracować, lecz nie może ich zastąpić. Rodzice są przecież najbliżej i mogą reagować najszybciej. Mogą decydować, co dzieci robią, co oglądają i jak długo. Jeśli wprowadzimy różnego typu oznakowania filmów czy gier komputerowych, rodzice będą mogli wpływać na to, aby dziecko nie oglądało nieprzeznaczonych dla niego filmów i nie grało w nieodpowiednie gry.
Istota bowiem leży nie w samym medium, ale w tym, jak się go używa. Problemem nie jest to, że dzieci i młodzież oglądają telewizję, grają w gry komputerowe i korzystają z Internetu, lecz fakt, że robią to bez żadnych ograniczeń i bez żadnej kontroli. I że poświęcają temu dużo czasu kosztem kontaktów z rodziną i rówieśnikami.
Jak można nauczyć dziecko umiaru w korzystaniu z telewizji czy komputera?
Ogromne znaczenie ma przykład płynący od dorosłych. Dzieci obserwują rodziców. Czy często oglądają telewizję, czy jest to dla nich jedyna forma spędzania wolnego czasu. Jeśli rodzice proponują dzieciom oglądanie telewizji zamiast wspólnego spaceru, czytania książek, zabaw, rozmów, to dzieje się coś niedobrego.
rozmawiał Marek Pielach
12-latek, który ogląda filmy pokazujące przemoc nie musi pod ich wpływem wdawać się w bójki z kolegami w szkole, ale jest większe prawdopodobieństwo, że w wieku lat 20 wejdzie w konflikt z prawem Dorota Czyżowska, adiunkt w Instytucie Psychologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, specjalistka w dziedzinie psychologii rozwojowej i wychowawczej
Rz: "Dzieci wierzą telewizji, a ona uczy je, że żyjemy w podłym świecie". Tak w jednym z ostatnich wywiadów mówił Gustaw Herling-Grudziński. Czy współczesna psychologia podziela tę opinię?
Dorota Czyżowska: Telewizja ma ogromny wpływ na dzieci, młodzież i dorosłych, ale oczywiście nie tylko ona kształtuje obraz rzeczywistości.
Gdzie w takim razie szukać przyczyn agresywnego zachowania młodzieży? Takiego jak w gdańskim gimnazjum, które spowodowało samobójstwo jednej z uczennic.
Ekranowa przemoc i okrucieństwo to na pewno niejedyne przyczyny. Ogromny wpływ na młodych ludzi mają bowiem przede wszystkim rodzina i środowisko. Okres dojrzewania to w ogóle czas zwiększonej skłonności do zachowań agresywnych i przestępczych, zwłaszcza u chłopców. Jest to czas, kiedy zmniejsza się wpływ rodziny, a rośnie wpływ kolegów. Większość aktów przemocy i przestępstw młodzi ludzie popełniają w grupie, a ich powodem są nuda, poszukiwanie nowych wrażeń, chęć wyrażenia buntu.
Ale bardzo możliwe jest, że w gdańskim przypadku przyczyną brutalnego zachowania chłopców była przemoc widziana w filmach czy grach.
Czy jakieś badania potwierdzają negatywny wpływ oglądania scen przemocy na wychowanie dzieci?
Oczywiście. Jedno z pierwszych przeprowadzono już na początku lat 60. Udowodniono wtedy, że dzieci po obejrzeniu scen przemocy zachowują się bardziej agresywnie. W jednym z eksperymentów dzieci wprowadzano do sali, w której miały się bawić. W pewnym momencie przypadkowo widziały, jak dorosły znęca się nad lalką. Gdy potem zostały same, nie tylko powtarzały zachowania dorosłego, ale męczyły lalkę na nowe, wymyślone przez siebie sposoby. W wielu eksperymentach stwierdzono też, że po oglądaniu filmów pokazujących sceny przemocy dzieci zachowują się bardziej agresywnie.
Do podobnych wniosków doszli uczeni amerykańscy prowadzący wieloletnie badania ponad 700 rodzin. W wynikach opublikowanych w 2002 roku stwierdzili, że oglądanie przemocy w telewizji zachęca do jej stosowania w życiu. Według nich im częściej dzieci i młodzież oglądają telewizję, tym większe prawdopodobieństwo zachowań agresywnych oraz wejścia w konflikt z prawem. Przy czym efekty widoczne są dopiero po kilku latach. Nie musi być zatem tak, że 12-latek oglądający filmy pełne przemocy pod ich wpływem wdaje się w bójki z kolegami w szkole, ale oglądanie agresji na ekranie telewizora zwiększa prawdopodobieństwo wejścia przez niego w konflikt z prawem, np. gdy będzie miał 20 lat.
Niektórzy twierdzą, że dzieci, oglądając przemoc na ekranie, uodporniają się - rozładowują się w świecie wirtualnym, przez co są spokojniejsze w świecie realnym.
Jeśli przez uodpornienie rozumiemy zmniejszenie wrażliwości na akty agresji, krzywdę ofiary i większą akceptację tego typu zachowań w codziennym życiu, to tak. Co do rozładowywania agresji w świecie wirtualnym, jestem skłonna twierdzić, że przemoc obecna w filmach czy grach komputerowych bardziej jednak sprzyja pojawianiu się zachowań agresywnych niż ich redukowaniu. Nie bez znaczenia jest też kontekst, w jakim pojawiają się oglądane przez dzieci przemoc i agresja. Obserwując sceny przemocy na ekranie, dzieci uczą się agresywnych zachowań łatwiej, bo w filmach lub grach taka przemoc jest często usprawiedliwiona wyższymi racjami i przynosi nagrodę. Dlatego tak ważne jest, czy dzieci oglądają telewizję same czy w obecności dorosłych, którzy mogą im pewne rzeczy wytłumaczyć i skorygować. Rodzice mogą pomóc zrozumieć złe skutki agresji albo wskazać, czym świat na ekranie różni się od rzeczywistego.
Co jeszcze można zrobić?
Wysyp różnych nowych mediów jest stosunkowo nowym zjawiskiem, więc trzeba po prostu nauczyć dzieci mądrego korzystania z tego wszystkiego. Powinna to robić szkoła, ale przede wszystkim rodzice. Szkoła powinna z nimi współpracować, lecz nie może ich zastąpić. Rodzice są przecież najbliżej i mogą reagować najszybciej. Mogą decydować, co dzieci robią, co oglądają i jak długo. Jeśli wprowadzimy różnego typu oznakowania filmów czy gier komputerowych, rodzice będą mogli wpływać na to, aby dziecko nie oglądało nieprzeznaczonych dla niego filmów i nie grało w nieodpowiednie gry.
Istota bowiem leży nie w samym medium, ale w tym, jak się go używa. Problemem nie jest to, że dzieci i młodzież oglądają telewizję, grają w gry komputerowe i korzystają z Internetu, lecz fakt, że robią to bez żadnych ograniczeń i bez żadnej kontroli. I że poświęcają temu dużo czasu kosztem kontaktów z rodziną i rówieśnikami.
Jak można nauczyć dziecko umiaru w korzystaniu z telewizji czy komputera?
Ogromne znaczenie ma przykład płynący od dorosłych. Dzieci obserwują rodziców. Czy często oglądają telewizję, czy jest to dla nich jedyna forma spędzania wolnego czasu. Jeśli rodzice proponują dzieciom oglądanie telewizji zamiast wspólnego spaceru, czytania książek, zabaw, rozmów, to dzieje się coś niedobrego.
rozmawiał Marek Pielach
| < Poprzednia | Następna > |
|---|







