Polecam

ekai.pl/blogi/ksignacy

Blog księdza z Opus Dei z Poznania

Ks. Ignacy Soler

Ks. dr Ignacy Soler, urodzony w Alcañiz, w Hiszpanii (1955). Na Uniwersytecie Complutense w Madrycie ukończył studia matematyczne (1977). Stopień naukowy doktora nauk teologicznych uzyskał w 1983 na Uniwersytecie Navarry w Pamplonie. W 1981 został wyświęcony na kapłana prałatury personalnej Opus Dei. Od 1994 mieszka w Polsce.

Na OpusDei.pl
Opus Dei - Szukając Boga w życiu codziennym
Opus Dei jest prałaturą personalną Kościoła katolickiego. Założył je w 1928 r. św. Josemaría Escrivá. Jej zadanie polega na przekazywaniu innym, że praca i zwykłe okoliczności są okazją do spotkania z Bogiem, do służenia innym i do poprawy społeczeństwa.
Opus Dei - Szukając Boga w życiu codziennym
Szuflada Pro life Mniejsze zło to wciąż za mało
REKLAMA
Reklama

PostHeaderIcon Mniejsze zło to wciąż za mało


Rzeczpospolita 24-III- 2007. O. Jacek Salij.
Jan Paweł II nie zachęcał do rezygnacji z dążeń do ustanowienia prawa konsekwentnie antyaborcyjnego "Prawo przestaje być prawem, kiedy zostaje podporządkowane woli silniejszego"

W wydanej w roku 1995 encyklice Evangelium vitae (odtąd: EV) znalazły się trzy stanowcze, wypowiedziane w niezwykle uroczystym tonie, w jakim zazwyczaj ogłaszane są dogmaty, wypowiedzi w obronie życia ludzkiego. Druga z tych wypowiedzi dotyczy aborcji: "Mocą władzy, którą Chrystus udzielił Piotrowi i jego Następcom, w komunii z Biskupami - którzy wielokrotnie potępili przerywanie ciąży, zaś w ramach wspomnianej wcześniej konsultacji wyrazili jednomyślnie - choć byli rozproszeni po świecie - aprobatę dla tej doktryny - oświadczam, że bezpośrednie przerwanie ciąży, to znaczy zamierzone jako cel czy jako środek, jest zawsze poważnym nieładem moralnym, gdyż jest dobrowolnym zabójstwem niewinnej istoty ludzkiej" (EV 62).
W encyklice znalazło się wiele sformułowań i stwierdzeń radykalnych, jakich w debatach publicznych zazwyczaj się unika. Autor encykliki nie zamierzał się bowiem ograniczać do przedstawienia katolickiego stanowiska w debacie publicznej na temat aborcji czy eutanazji. Wobec narastającej w naszych czasach zgody na zabijanie niewinnych istot ludzkich Jan Paweł II chciał mocno, tonem Jana Chrzciciela, zawołać, że prawo wszystkich istot ludzkich do życia wynika nie z wyznaniowych założeń takiej czy innej religii, ale zapisane jest w samym naszym człowieczeństwie.
Szczególnie mocno wybrzmiał w encyklice protest przeciwko skorumpowaniu medycyny i prawa, które dały się wciągnąć do współpracy w zabijaniu najsłabszych, mimo że z samej swojej natury powinny ich chronić. Medycyna "staje się coraz częściej narzędziem czynów wymierzonych przeciw człowiekowi i tym samym zniekształca swoje oblicze, zaprzecza samej sobie i uwłacza godności tych, którzy ją uprawiają" (EV 4).
Równie stanowczo protestuje Jan Paweł II przeciwko takiemu prawu, które zapewnia bezkarność zabijania, zamiast narażonych na zabicie brać w obronę: "Prawo przestaje być prawem, kiedy nie jest już oparte na mocnym fundamencie nienaruszalnej godności osoby, ale zostaje podporządkowane woli silniejszego. (...) W rzeczywistości mamy tu do czynienia jedynie z tragicznym pozorem praworządności, zaś ideał demokratyczny (...) zostaje zdradzony u samych podstaw. Czyż można mówić o godności każdej osoby, kiedy pozwala się na zabijanie tej najsłabszej i najbardziej niewinnej? W imię jakiej sprawiedliwości poddaje się osoby najbardziej niesprawiedliwej dyskryminacji, uznając niektóre z nich za godne obrony, a odmawiając tej godności innym? (...) Rewindykacja prawa do przerywania ciąży, dzieciobójstwa i eutanazji oraz prawne jego uznanie jest równoznaczne z przyjęciem wynaturzonej i nikczemnej wizji ludzkiej wolności, z uznaniem jej za absolutną władzę nad innymi i przeciw innym" (EV 20).
Z punktu widzenia ustawodawstwa szczególnie znamienny jest numer 73. encykliki, w którym papież podjął pytanie, jak powinien się zachować parlamentarzysta w sytuacji, kiedy nie da się uchwalić ustawy konsekwentnie antyaborcyjnej i realnie możliwe jest uchwalenie jedynie takiej ustawy, która przynajmniej istotnie ograniczy liczbę legalnych aborcji. Czy parlamentarzysta, głosując za przyjęciem takiej ustawy, nie przyczynia się do umocnienia w społeczeństwie moralnie nagannego przeświadczenia, jakoby aborcja była niekiedy rozwiązaniem słusznym, a w każdym razie usprawiedliwionym?
Spróbujmy uważnie przestudiować stanowisko Jana Pawła II na ten temat. Wydaje się bowiem, że przypisywanie mu poglądu, jakoby należało się cieszyć z ustawy względnie antyaborcyjnej i zrezygnować z dążeń do ustanowienia prawa konsekwentnie antyaborcyjnego, jest nadinterpretacją wspomnianego fragmentu encykliki.

Trzy zasady

Otóż swoje rady dla parlamentarzystów, jak powinni się zachować w trakcie kształtowania i uchwalania ustawy tylko względnie antyaborcyjnej, Jan Paweł II poprzedził jasnym przypomnieniem trzech następujących zasad:
1. "Przerywanie ciąży i eutanazja są zbrodniami, których żadna ludzka ustawa nie może uznać za dopuszczalne".
2. "Ustawy, które to czynią, nie tylko nie są w żaden sposób wiążące dla sumienia, ale stawiają wręcz człowieka wobec poważnej i konkretnej powinności przeciwstawienia się im poprzez sprzeciw sumienia".
3. "W przypadku prawa wewnętrznie niesprawiedliwego, jakim jest prawo dopuszczające przerywanie ciąży i eutanazję, nie wolno się nigdy do niego stosować ani uczestniczyć w kształtowaniu opinii publicznej przychylnej takiemu prawu, ani też okazywać mu poparcia w głosowaniu".
Dopiero na fundamencie tych trzech zasad czymś moralnie usprawiedliwionym jest głosowanie na rzecz takiej ustawy antyaborcyjnej, która jednak dopuszcza jakiś margines legalnych aborcji: "W sytuacji, kiedy nie jest możliwe odrzucenie ani całkowite zniesienie ustawy o przerywaniu ciąży, parlamentarzysta, którego osobisty absolutny sprzeciw wobec przerywania ciąży jest jasny i znany wszystkim, postąpi słusznie, udzielając swego poparcia propozycjom, których celem jest ograniczenie szkodliwości takiej ustawy".
Zauważmy dwa warunki, jakie - zdaniem papieża - powinny być spełnione, ażeby parlamentarzyście wolno było tak właśnie się zachować: 1) uchwalenie ustawy konsekwentnie antyaborcyjnej nie jest w danej sytuacji możliwe, 2) parlamentarzysta nie ukrywa swojego radykalnego sprzeciwu wobec wszelkiej aborcji.
Jak widzimy, cały problem autor encykliki ustawia w duchu tradycyjnych rozstrzygnięć na temat mniejszego zła. Mianowicie nigdy nie wolno nam pod pozorem wyboru mniejszego zła czynić zła moralnego; jedyna sytuacja, kiedy takie zło wolno nam wybrać, dotyczy zła czynionego przez kogoś innego, kogo nie potrafimy przed czynieniem zła powstrzymać, a od nas zależy jedynie to, czy uczyni on zło mniejsze czy też większe. Jeśli na przykład bandyta realnie daje nam do wyboru: "pieniądze albo życie", powinniśmy się tak zachować, aby raczej nas obrabował, niż zabił, mimo że rabunek również jest bardzo ciężkim grzechem. W przypadku teraz przez nas omawianym parlamentarzysta zdecydowanie przeciwny wyjęciu jakichkolwiek dzieci spod ochrony prawa może się jedynie przyczynić do tego, ażeby prawo chroniło przynajmniej jak największą liczbę dzieci.
Słuszność tej interpretacji potwierdza ostatnie zdanie owego 73. numeru encykliki: "Tak postępując bowiem, nie współdziała się w sposób niedozwolony w uchwalaniu niesprawiedliwego prawa, ale raczej podejmuje się słuszną i godziwą próbę ograniczenia jego szkodliwych aspektów".

Hańba eugeniki

To jeszcze dodajmy, że Jan Paweł II zdecydowanie potępiał również aborcję eugeniczną i w ogóle wszelkie zabijanie dziecka poczętego: "Mentalność eugeniczna dopuszcza selektywne przerywanie ciąży, aby zapobiegać narodzinom dzieci dotkniętych przez różnego rodzaju anomalie. Tego rodzaju mentalność jest haniebna i w najwyższym stopniu naganna, ponieważ rości sobie prawo do mierzenia wartości ludzkiego życia wyłącznie według kryteriów "normalności" i zdrowia fizycznego, otwierając tym samym drogę do uprawomocnienia także dzieciobójstwa i eutanazji" (EV 63).
Sądzę, że Jan Paweł II tylko w jednym przypadku zastanawiałby się nad tym, czy wolno podjąć próbę naprawy prawa, które wprawdzie nie chroni wszystkich dzieci, chroni jednak ogromną ich większość: gdyby istniało poważne ryzyko, że próba ta skończy się zmianą prawa na jeszcze gorsze.
U nas próba objęcia ochroną prawną także tych najsłabszych, których obecne prawo nie chroni, została już podjęta. Ufajmy, że skończy się sukcesem. Tak czy inaczej, stanęliśmy - jako społeczeństwo - wobec szansy większego uświadomienia sobie, że zgoda na przemoc wobec najsłabszych jest czymś szczególnie nieludzkim. Zauważmy, że zgoda na aborcję eugeniczną jest nie tylko agresją skierowaną przeciwko tym, którzy są w jej wyniku zabijani. Jest również agresją przeciwko tym wszystkim, którzy się urodzili obarczeni jakąś ciężką chorobą.
Dobitnie wyraziła to pani Andrea Halder, osoba dotknięta zespołem Downa, uczestniczka apelu "Nie zabijajcie nas", jaki w grudniu 2003 r. Europejskie Stowarzyszenie Osób z Zespołem Downa skierowało do Parlamentu Europejskiego. Pani Halder wypowiedziała wtedy słowa wstrząsające: "Ile razy słyszę, że stwierdzenie u dziecka zespołu Downa jest podstawą do aborcji, tyle razy czuję się tak, jakbym była atakowana osobiście. To tak, jakby mówiono do mnie? również ciebie byśmy usunęli, tylko nie spostrzegliśmy się w porę, że masz zespół Downa".
Jacek Salij