Definicja płciowości ludzkiej
Definiując pojęcie płciowości ludzkiej można, obierając podejście
naukowe, opisać ją z punktu widzenia genetyki, endokrynologii,
fizjologii, anatomii, psychologii, socjologii, prawa... Takie opisy są
naukowo poprawne i ciekawe, ale nie wystarczają, aby zrozumieć ją
całkowicie. Moglibyśmy powiedzieć, że te wyjaśnienia wbrew pozorom nie
traktują seksu zbyt poważnie, bo nie odnoszą się do jego ostatecznego
celu i do jego znaczenia ludzkiego, które ma charakter teleologiczny.
Jednak z punktu widzenia antropologicznego można odkryć, czym jest płciowość dla człowieka, i jaki jest jej sens. Założenie, jakie kryje się za tymi pytaniami, jest takie, że płciowość ludzka ma znaczenie dla człowieka, ponieważ jest czymś wartościowym sama przez się. Nie służy jedynie spełnieniu celów biologicznych, związanych z funkcją reprodukcji, nie służy „samospełnieniu” ani zarabianiu pieniędzy, ale jest ważna sama z siebie, jest z natury czymś dobrym. Z płciowością jak z uśmiechem: nie da się odkryć, czym jest uśmiech, kiedy opisze się go jako „szczególne ułożenie mięśni twarzy” albo „pewna reakcja na niektóre bodźce pozytywne”, jak mogłyby nam powiedzieć fizjologia czy psychologia. Uśmiech jest gestem, który oznacza kilka rzeczy równocześnie: afirmację, radość, akceptację, przyjaźń. Jest to więc gest, który wyraża i ucieleśnia uczucia oraz niektóre cechy charakterystyczne dla miłości.
A więc dobrze, kontynuując to porównanie można powiedzieć, że płciowość jest pewnym wymiarem człowieka, „dzięki któremu osoba jest zdolna do oddania się w darze drugiej”. Płciowość jest udziałem każdej osoby, ale oznacza również zdolność fizyczną i psychiczną do wykonania gestu, który ucieleśnia to, co oznacza: akt seksualny. Ten gest wyraża wzajemne oddanie się dwóch osób, które są sobie przeznaczone. Pełne miłości oddanie mężczyzny i kobiety posiada tę szczególną formę wyrazu i urzeczywistnienia.
Wiemy, że dawanie jest czymś charakterystycznym dla każdej osoby i że akty miłości pozwalają wyrazić tę zdolność na tysiąc sposobów. Należy tu dodać: gest aktu miłości jest manifestacją specjalnego typu miłości, innego od wszystkich innych, który występuje między mężczyzną i kobietą. Nie można zrozumieć płciowości, jeśli nie pojmuje je się jako „szczególnej miłości”, w której odnajduje ona swoje ludzkie znaczenie. Więcej, poza tą miłością płciowość przestaje być czymś pięknym i dobrym i zamienia się jedynie w coś użytecznego, co może się podporządkować prywatnej korzyści i czego właściwe znaczenie może zaniknąć. To wszystko dzieje się, kiedy nie traktuje się płci zbyt poważnie (...).
Płeć oznacza pewien sposób bycia, ale najpierw jest też impulsem zmysłów, pragnieniem seksualnym, biologicznym, organicznym. Jeśli nie przyjmie się tego impulsu, angażując w to sumienie i wolę, dochodzi do konfliktów i braku równowagi. Jeśli jednak to się uda, w sposób szczególny korzysta się wówczas z miłości i jej aktów. Dlatego płciowość jest ważna, ale miłość i jej akty jeszcze ważniejsze: przez miłość można osiągnąć harmonię duszy, godząc impuls seksualny z innymi wymiarami człowieka, uczuciami, wolą, umysłem, itp. (...) Sposobem na to jest „przydzielenie do tego zadania” miłosnej woli, która wyrazi tę miłość i jej akty inaczej, posiłkując się płciowością, wynosząc ją do poziomu uczuć i inteligencji, jednym słowem czynią ją prawdziwie ludzką.
Mówiąc w inny sposób: płciowość odseparowana od rozumu uniezależnia się od niej, będąc jednym z silniejszych popędów człowieka. Jednak pogodzona z pozostałymi wymiarami duszy, przyczynia się do jej harmonii i odnajduje swój ludzki sens: wzajemne oddanie mężczyzny i kobiety.
Traktować seks poważnie
Akt seksualny i stosujące się do niego zachowanie posiadają własne znaczenie, kulminację oraz konsekwencje prawdziwie zaskakujące i niezliczone. To znaczenie rodzi się z właściwego mu sposobu urzeczywistniania się, zgodnego z naturą płci, i sprawia, że seks staje się w pełni tym, czym jest. Można wywnioskować ze wszystkiego tego, że elementem, bez którego seks podlega zubożeniu, jest eros, oddanie charakteryzujące się wzajemnością, trwałością i wyłącznością, między mężczyzną i kobietą, cielesne i otwarte na naturalną płodność, którą posiada z natury, i które wreszcie przyjmuje dziecko jako dar oraz bierze na siebie zadanie stworzenia wspólnoty życia rodzinnego, wewnątrz której możliwe jest wychowanie dzieci. Ta rzeczywistość była zawsze chroniona poprzez instytucję małżeństwa.
1. Trywializacja seksu
Teraz stykamy się ze światem rzeczywistym i pytamy: dlaczego płciowość uległa trywializacji i równocześnie zmieniła się w coś tak nadzwyczaj ważnego w świecie, w którym żyjemy? Bo obie rzeczy są do pogodzenia, choć trąci to paradoksem.
Dochodzi do inflacji seksu, bo jego wartość spada: za niewielkie pieniądze można kupić go mnóstwo. Wcześniej nie było wokół tyle seksu, bo był więcej wart, był dobrem rzadkim: był bardziej chroniony, ukryty za żelaznymi murami wstydliwości i intymności małżeńskiej. Nie podlegał ekshibicjonizmowi. Był uważany za coś zbyt cennego i transcendentnego, aby mógł dostać się do sfery publicznej. Tkwił wtopiony w najskrytszą intymność więzów rodzinnych i można go było posiąść jedynie tam, gdzie znajduje się źródło życia ludzkiego. Istniało wiele barier, które utrudniały dostęp do seksu i w ten sposób udawało mu się zachować swą pozycję. Konsekwencje, jakie niósł ze sobą, były zbyt liczne, aby je zlekceważyć.
Dziś, kiedy seks jest dostępny natychmiast, kiedy „kochać się” z jedną czy drugą osobą nie znaczy więcej niż przelotna przygoda, stracił wyraźnie wiele ze swej tajemnej otoczki, ale również wiele ze swego znaczenia. Pokazać nagie ciało nie oznacza więcej niż wytarcie nosa; to, że ubranie nie zakrywa żadnej części ciała, nie znaczy więcej niż wypicie kolejnego piwa. Seks stał się czymś zbyt mało ważnym. Przez nie traktowanie go na serio, przyjmujemy go w odpowiadającej nam dawce. Dlatego wzmaga się obsesja na jego punkcie, ponieważ częste korzystanie z niego powiększa pragnienie dalszego folgowania sobie, jak dzieje się z wieloma innymi rzeczami. Jeśli nikt nie jest w stanie umieścić seksu na właściwym miejscu, potrafi on powoli wypełnić całą dostępną przestrzeń. Mamy zbyt dużo seksu, bo przestał być transcendentny, jak dzieje się z pieniądzem podczas inflacji.
U źródeł całego zagadnienia wydaje się leżeć istniejąca tendencja, mniej lub bardziej intensywna, do ignorowania właściwego znaczenia aktu miłosnego i do korzystania z niego i z seksualności dla wielu różnych celów:
1) Na pierwszym miejscu, dla prowadzenia analizy „naukowej” płci, kierując się pobudkami nie tylko naukowymi, ale także terapeutycznymi i funkcjonalnymi, według których aktywność seksualna jest konieczna dla zdrowia psychicznego i fizycznego osoby. Czystość przemienia się wówczas w szkodliwą represję sił natury: wielu jest „seksuologów”, którzy starają się osiągnąć równowagę psychiczna osoby z jej płcią, szczególnie opierając się na dostarczaniu obszernej informacji na temat seksu w jego odmianach: seks przemienił się w technikę.
2) Na drugim miejscu, doszło do tego, co można by określić banalizacją ludyczną i komercjalną seksu, w której ten przemienia się w produkt konsumpcji dla klientów, którzy go potrzebują: dochodzi do wykorzystywania erotyki i pornografii w celach komercyjnych, reklamowych i rozrywkowych. Świadomi tego, że „seks dobrze się sprzedaje”, reżyserzy nie wahają się przed pójściem na rękę tym, którzy chcą sprzedać część swojej płci czy erotyzmu poprzez obrazy, czy po prostu striptiz, co skutkuje powstawaniem wielu odmian prostytucji.
3) Na trzecim miejscu dziś twierdzi się, że płeć można wybrać, a własną tożsamość płciowość budować, wychodząc od kilku różnych opcji życia seksualnego, z których wszystkie są równie godne szacunku i wszystkie dają się obronić, ponieważ nie możemy narzucać innym naszych wartości, jak również nie możemy cenzurować tych wyborów, których sami byśmy nie podjęli. To znane powszechnie podejście do wolności i tolerancji rozciąga się również na płciowość, jakby ta była czymś do wyboru lub nawet czymś podlegającym zmianie.
4) Ale być może przede wszystkim poszukuje się dziś seksu bezpiecznego. Według tego podejścia, „kochanie się” to zwykły sposób na miłość między mężczyzną i kobietą, i nie ma w nim nic złego, ponieważ nie zakłada nic podobnego do „winy” czy „grzechu”. Skoro istnieje miłość i uczucie, jest więc normalne okazanie go w ten sposób i nikogo nie można z tego powodu cenzurować.
Na drugim miejscu, ci którzy wyznają szczególną odrazę do trwałych związków, mogą odznaczać się pewną podatnością na miłosne Carpe diem! i szukają w nim przyjemności, do której trzeba się przygotować. To seks przeżywany jako przyjemność, jako zdrowotne i wzmacniające ćwiczenie. Eros, w tym podejściu, jest czymś zbyt poważnym i zbyt problematycznym, aby wrzucić go do środka: wolimy seks bez erosa, bo najlepszym sposobem korzystania z niego jest unikanie zobowiązań, które tylko mogą komplikować życie: seks nie powinien mieć żadnych implikacji afektywnych. To zwykłe przelotne spotkanie, romantyczna noc, którą amerykanie nazywają „randką”, w której po kolacji dochodzi się tam, gdzie się chce, ale nic poza tym. Następnego dnia wszystko jest jak dawniej. Nie stało się nic (w rzeczywistości, w większości takich przypadków ludzie zdają sobie sprawę, że jednak coś się stało).
Te dwa sposoby na rozumienie bezpiecznego seksu zostały już poddane krytyce: pierwszy odziera seks z płodności, drugi z erosa. Oba wymagają, aby seks był bezpieczny, co jest postulatem godnym szczegółowego opisania.
2. Bezpieczny seks
Przede wszystkim bezpieczny seks jest zamknięty na płodność, czyli innymi słowy, na „nieprzyjemne konsekwencje”, jak na przykład na niechcianą ciążę. Polega na pewnej technice „rozdrobnienia” aktu seksualnego i unikaniu konsekwencji, których natura również pozwala uniknąć w oparciu o cykliczność, co mężczyzna i kobieta mogą wziąć pod uwagę w chwili seksualnego zjednoczenia. Ewidentnie jednak naturalna regulacja (która również jest techniką, ponieważ wymaga pewnej wiedzy i obszaru jej zastosowań) nie jest nawet po części tak „bezpieczna” jak środki sztuczne. Z technicznego punktu widzenia, można wyrzucić płodność z aktu seksualnego. To tak normalne jak picie szklanki wody. Dlaczego tak się postępuje? Dla „kochania się” bez konsekwencji. Chodzi więc o pewną interwencję techniczną w naturalnym procesie. Miłość dziś się „robi”, kiedy w rzeczywistości nie można jej „robić”, to nie kiełbasa. Miłości się nie robi, ale się mówi, a akt seksualny jest właściwym sposobem na jej wypowiedzenie, na jej okazanie jako dania siebie w darze kochanej osobie.
Bezpieczny seks pozwala zmienić partnera i zwiększyć częstotliwość doznań tak bardzo, jak tego się pragnie. Co z tego, że dochodzi do niego już być może w pierwszych latach dorastania? Ale jest prawie niemożliwe zjednoczyć go z erosem, ponieważ prawdziwa miłość erotyczna może być skierowana do jednej jedynej osoby w życiu, a jeśli do większej ilości, to dlatego, że ta pierwsza nie odpowiada na miłość. Dlatego doznania te, w których uczestniczy zdolność kochania, będą organiczne, ale nie wewnętrzne. Chodzi tu co najwyżej o przyjaźń dwojga, która wykorzystuje bezpieczny seks jako część „gry” (a jeśli gra się nie udaje, pojawia się problem aborcji). Seks wykorzystuje się jako element przyjaźni lub przyjemnej przygody, kiedy w rzeczywistości nie można go „używać” bez zatracenia jego sensu. Seks nie jest „do dyspozycji”, bo jest darem każdej osoby, a osoba nie może być „do dyspozycji” dla seksu. Wręcz przeciwnie, osoba jest w dyspozycji do pełni miłosnego doświadczenia.
Teza, którą tu się podtrzymuje, jest śliska i niezbyt tolerancyjna na pierwszy rzut oka, ale pewna z punktu widzenia antropologii: bezpieczny seks „zakłada pogwałcenie ludzkiego znaczenia tego aktu”. Powody zostały już przytoczone: nie traktuje się seksu zbyt poważnie, jego znaczenie się dewaluuje przy traktowaniu go w sposób, który sprawia, że bardzo trudno jest uniknąć pokusy podporządkowania go celom rodzącym się z własnego interesu, przede wszystkim z chęci osiągnięcia przyjemności seksualnej. Seks jest czymś zbyt poważnym, aby tak go traktować: na dłuższą metę to się zemści. Nawyk bezpiecznego seksu zmniejsza zdolność do prawdziwej miłości: kiedy doświadcza się wielu doznań seksualnych, zakochanie nie może mu towarzyszyć, ani nawet się go nie szuka.
Traktowanie seksu na serio oznacza pozwolenie mu być tym, czym jest: nie używać go, ale szanować, odkryć jego sens. A jego sens polega na tworzeniu części erosa i współdzielonego projektu życia, wewnątrz którego jest on obecny jako jedna z najwyższych form miłości i kreatywności, które budują najbardziej podstawową instytucję społeczną. Jeśli się go lekceważy, konsekwencje stają się odczuwalne: jego siła się wyczerpuje, staje się jedynie grymasem i wówczas zmienia się partnera, bo zostało naruszone znaczenie tego, czym jest prawdziwa miłość między mężczyzną i kobietą. Bezpieczny seks zamyka drogę dla pełnej miłości seksualnej: dla dziecka.
„Miłość potrafi czekać”. To hasło części młodzieży, która sprzeciwia się bezpiecznej miłości i głosi na nowo wartość zaręczyn, wartość dziewictwa przed zawarciem małżeństwa i przed odkryciem miłości na całe życie. Seks jest rzeczywistością bogatą i delikatną, więc traci swój urok i piękno, kiedy się nim poniewiera i instrumentalizuje.
Seks, jeszcze kilkadziesiąt lat temu, był w naszej kulturze bogatym daniem życiowym. Dziś nie jest nawet przystawką. Zaręczyny, dziewictwo i miłość na całe życie są trzema sposobami na przekształcenie go znów w bogate danie. Ale aby nim się stało, należy potrafić czekać, ponieważ obfite dania spożywa się tylko raz na jakiś czas, kiedy nadchodzi ich chwila, okraszona emocjami i uczuciem. W tym właściwym czasie obecne są składniki, które czynią je naprawdę „obfitym”: fakt wzajemnego zakochania i otwarcie na nowe życie. Wówczas miłość przemienia się w święto: narzeczeństwo lub ślub.
A więc dobrze, kontynuując to porównanie można powiedzieć, że płciowość jest pewnym wymiarem człowieka, „dzięki któremu osoba jest zdolna do oddania się w darze drugiej”. Płciowość jest udziałem każdej osoby, ale oznacza również zdolność fizyczną i psychiczną do wykonania gestu, który ucieleśnia to, co oznacza: akt seksualny. Ten gest wyraża wzajemne oddanie się dwóch osób, które są sobie przeznaczone. Pełne miłości oddanie mężczyzny i kobiety posiada tę szczególną formę wyrazu i urzeczywistnienia.
Wiemy, że dawanie jest czymś charakterystycznym dla każdej osoby i że akty miłości pozwalają wyrazić tę zdolność na tysiąc sposobów. Należy tu dodać: gest aktu miłości jest manifestacją specjalnego typu miłości, innego od wszystkich innych, który występuje między mężczyzną i kobietą. Nie można zrozumieć płciowości, jeśli nie pojmuje je się jako „szczególnej miłości”, w której odnajduje ona swoje ludzkie znaczenie. Więcej, poza tą miłością płciowość przestaje być czymś pięknym i dobrym i zamienia się jedynie w coś użytecznego, co może się podporządkować prywatnej korzyści i czego właściwe znaczenie może zaniknąć. To wszystko dzieje się, kiedy nie traktuje się płci zbyt poważnie (...).
Płeć oznacza pewien sposób bycia, ale najpierw jest też impulsem zmysłów, pragnieniem seksualnym, biologicznym, organicznym. Jeśli nie przyjmie się tego impulsu, angażując w to sumienie i wolę, dochodzi do konfliktów i braku równowagi. Jeśli jednak to się uda, w sposób szczególny korzysta się wówczas z miłości i jej aktów. Dlatego płciowość jest ważna, ale miłość i jej akty jeszcze ważniejsze: przez miłość można osiągnąć harmonię duszy, godząc impuls seksualny z innymi wymiarami człowieka, uczuciami, wolą, umysłem, itp. (...) Sposobem na to jest „przydzielenie do tego zadania” miłosnej woli, która wyrazi tę miłość i jej akty inaczej, posiłkując się płciowością, wynosząc ją do poziomu uczuć i inteligencji, jednym słowem czynią ją prawdziwie ludzką.
Mówiąc w inny sposób: płciowość odseparowana od rozumu uniezależnia się od niej, będąc jednym z silniejszych popędów człowieka. Jednak pogodzona z pozostałymi wymiarami duszy, przyczynia się do jej harmonii i odnajduje swój ludzki sens: wzajemne oddanie mężczyzny i kobiety.
Traktować seks poważnie
Akt seksualny i stosujące się do niego zachowanie posiadają własne znaczenie, kulminację oraz konsekwencje prawdziwie zaskakujące i niezliczone. To znaczenie rodzi się z właściwego mu sposobu urzeczywistniania się, zgodnego z naturą płci, i sprawia, że seks staje się w pełni tym, czym jest. Można wywnioskować ze wszystkiego tego, że elementem, bez którego seks podlega zubożeniu, jest eros, oddanie charakteryzujące się wzajemnością, trwałością i wyłącznością, między mężczyzną i kobietą, cielesne i otwarte na naturalną płodność, którą posiada z natury, i które wreszcie przyjmuje dziecko jako dar oraz bierze na siebie zadanie stworzenia wspólnoty życia rodzinnego, wewnątrz której możliwe jest wychowanie dzieci. Ta rzeczywistość była zawsze chroniona poprzez instytucję małżeństwa. 1. Trywializacja seksu
Teraz stykamy się ze światem rzeczywistym i pytamy: dlaczego płciowość uległa trywializacji i równocześnie zmieniła się w coś tak nadzwyczaj ważnego w świecie, w którym żyjemy? Bo obie rzeczy są do pogodzenia, choć trąci to paradoksem.Dochodzi do inflacji seksu, bo jego wartość spada: za niewielkie pieniądze można kupić go mnóstwo. Wcześniej nie było wokół tyle seksu, bo był więcej wart, był dobrem rzadkim: był bardziej chroniony, ukryty za żelaznymi murami wstydliwości i intymności małżeńskiej. Nie podlegał ekshibicjonizmowi. Był uważany za coś zbyt cennego i transcendentnego, aby mógł dostać się do sfery publicznej. Tkwił wtopiony w najskrytszą intymność więzów rodzinnych i można go było posiąść jedynie tam, gdzie znajduje się źródło życia ludzkiego. Istniało wiele barier, które utrudniały dostęp do seksu i w ten sposób udawało mu się zachować swą pozycję. Konsekwencje, jakie niósł ze sobą, były zbyt liczne, aby je zlekceważyć.
Dziś, kiedy seks jest dostępny natychmiast, kiedy „kochać się” z jedną czy drugą osobą nie znaczy więcej niż przelotna przygoda, stracił wyraźnie wiele ze swej tajemnej otoczki, ale również wiele ze swego znaczenia. Pokazać nagie ciało nie oznacza więcej niż wytarcie nosa; to, że ubranie nie zakrywa żadnej części ciała, nie znaczy więcej niż wypicie kolejnego piwa. Seks stał się czymś zbyt mało ważnym. Przez nie traktowanie go na serio, przyjmujemy go w odpowiadającej nam dawce. Dlatego wzmaga się obsesja na jego punkcie, ponieważ częste korzystanie z niego powiększa pragnienie dalszego folgowania sobie, jak dzieje się z wieloma innymi rzeczami. Jeśli nikt nie jest w stanie umieścić seksu na właściwym miejscu, potrafi on powoli wypełnić całą dostępną przestrzeń. Mamy zbyt dużo seksu, bo przestał być transcendentny, jak dzieje się z pieniądzem podczas inflacji.
U źródeł całego zagadnienia wydaje się leżeć istniejąca tendencja, mniej lub bardziej intensywna, do ignorowania właściwego znaczenia aktu miłosnego i do korzystania z niego i z seksualności dla wielu różnych celów:
1) Na pierwszym miejscu, dla prowadzenia analizy „naukowej” płci, kierując się pobudkami nie tylko naukowymi, ale także terapeutycznymi i funkcjonalnymi, według których aktywność seksualna jest konieczna dla zdrowia psychicznego i fizycznego osoby. Czystość przemienia się wówczas w szkodliwą represję sił natury: wielu jest „seksuologów”, którzy starają się osiągnąć równowagę psychiczna osoby z jej płcią, szczególnie opierając się na dostarczaniu obszernej informacji na temat seksu w jego odmianach: seks przemienił się w technikę.
2) Na drugim miejscu, doszło do tego, co można by określić banalizacją ludyczną i komercjalną seksu, w której ten przemienia się w produkt konsumpcji dla klientów, którzy go potrzebują: dochodzi do wykorzystywania erotyki i pornografii w celach komercyjnych, reklamowych i rozrywkowych. Świadomi tego, że „seks dobrze się sprzedaje”, reżyserzy nie wahają się przed pójściem na rękę tym, którzy chcą sprzedać część swojej płci czy erotyzmu poprzez obrazy, czy po prostu striptiz, co skutkuje powstawaniem wielu odmian prostytucji.
3) Na trzecim miejscu dziś twierdzi się, że płeć można wybrać, a własną tożsamość płciowość budować, wychodząc od kilku różnych opcji życia seksualnego, z których wszystkie są równie godne szacunku i wszystkie dają się obronić, ponieważ nie możemy narzucać innym naszych wartości, jak również nie możemy cenzurować tych wyborów, których sami byśmy nie podjęli. To znane powszechnie podejście do wolności i tolerancji rozciąga się również na płciowość, jakby ta była czymś do wyboru lub nawet czymś podlegającym zmianie.
4) Ale być może przede wszystkim poszukuje się dziś seksu bezpiecznego. Według tego podejścia, „kochanie się” to zwykły sposób na miłość między mężczyzną i kobietą, i nie ma w nim nic złego, ponieważ nie zakłada nic podobnego do „winy” czy „grzechu”. Skoro istnieje miłość i uczucie, jest więc normalne okazanie go w ten sposób i nikogo nie można z tego powodu cenzurować.
Na drugim miejscu, ci którzy wyznają szczególną odrazę do trwałych związków, mogą odznaczać się pewną podatnością na miłosne Carpe diem! i szukają w nim przyjemności, do której trzeba się przygotować. To seks przeżywany jako przyjemność, jako zdrowotne i wzmacniające ćwiczenie. Eros, w tym podejściu, jest czymś zbyt poważnym i zbyt problematycznym, aby wrzucić go do środka: wolimy seks bez erosa, bo najlepszym sposobem korzystania z niego jest unikanie zobowiązań, które tylko mogą komplikować życie: seks nie powinien mieć żadnych implikacji afektywnych. To zwykłe przelotne spotkanie, romantyczna noc, którą amerykanie nazywają „randką”, w której po kolacji dochodzi się tam, gdzie się chce, ale nic poza tym. Następnego dnia wszystko jest jak dawniej. Nie stało się nic (w rzeczywistości, w większości takich przypadków ludzie zdają sobie sprawę, że jednak coś się stało).
Te dwa sposoby na rozumienie bezpiecznego seksu zostały już poddane krytyce: pierwszy odziera seks z płodności, drugi z erosa. Oba wymagają, aby seks był bezpieczny, co jest postulatem godnym szczegółowego opisania.
2. Bezpieczny seks
Przede wszystkim bezpieczny seks jest zamknięty na płodność, czyli innymi słowy, na „nieprzyjemne konsekwencje”, jak na przykład na niechcianą ciążę. Polega na pewnej technice „rozdrobnienia” aktu seksualnego i unikaniu konsekwencji, których natura również pozwala uniknąć w oparciu o cykliczność, co mężczyzna i kobieta mogą wziąć pod uwagę w chwili seksualnego zjednoczenia. Ewidentnie jednak naturalna regulacja (która również jest techniką, ponieważ wymaga pewnej wiedzy i obszaru jej zastosowań) nie jest nawet po części tak „bezpieczna” jak środki sztuczne. Z technicznego punktu widzenia, można wyrzucić płodność z aktu seksualnego. To tak normalne jak picie szklanki wody. Dlaczego tak się postępuje? Dla „kochania się” bez konsekwencji. Chodzi więc o pewną interwencję techniczną w naturalnym procesie. Miłość dziś się „robi”, kiedy w rzeczywistości nie można jej „robić”, to nie kiełbasa. Miłości się nie robi, ale się mówi, a akt seksualny jest właściwym sposobem na jej wypowiedzenie, na jej okazanie jako dania siebie w darze kochanej osobie. Bezpieczny seks pozwala zmienić partnera i zwiększyć częstotliwość doznań tak bardzo, jak tego się pragnie. Co z tego, że dochodzi do niego już być może w pierwszych latach dorastania? Ale jest prawie niemożliwe zjednoczyć go z erosem, ponieważ prawdziwa miłość erotyczna może być skierowana do jednej jedynej osoby w życiu, a jeśli do większej ilości, to dlatego, że ta pierwsza nie odpowiada na miłość. Dlatego doznania te, w których uczestniczy zdolność kochania, będą organiczne, ale nie wewnętrzne. Chodzi tu co najwyżej o przyjaźń dwojga, która wykorzystuje bezpieczny seks jako część „gry” (a jeśli gra się nie udaje, pojawia się problem aborcji). Seks wykorzystuje się jako element przyjaźni lub przyjemnej przygody, kiedy w rzeczywistości nie można go „używać” bez zatracenia jego sensu. Seks nie jest „do dyspozycji”, bo jest darem każdej osoby, a osoba nie może być „do dyspozycji” dla seksu. Wręcz przeciwnie, osoba jest w dyspozycji do pełni miłosnego doświadczenia.
Teza, którą tu się podtrzymuje, jest śliska i niezbyt tolerancyjna na pierwszy rzut oka, ale pewna z punktu widzenia antropologii: bezpieczny seks „zakłada pogwałcenie ludzkiego znaczenia tego aktu”. Powody zostały już przytoczone: nie traktuje się seksu zbyt poważnie, jego znaczenie się dewaluuje przy traktowaniu go w sposób, który sprawia, że bardzo trudno jest uniknąć pokusy podporządkowania go celom rodzącym się z własnego interesu, przede wszystkim z chęci osiągnięcia przyjemności seksualnej. Seks jest czymś zbyt poważnym, aby tak go traktować: na dłuższą metę to się zemści. Nawyk bezpiecznego seksu zmniejsza zdolność do prawdziwej miłości: kiedy doświadcza się wielu doznań seksualnych, zakochanie nie może mu towarzyszyć, ani nawet się go nie szuka.
Traktowanie seksu na serio oznacza pozwolenie mu być tym, czym jest: nie używać go, ale szanować, odkryć jego sens. A jego sens polega na tworzeniu części erosa i współdzielonego projektu życia, wewnątrz którego jest on obecny jako jedna z najwyższych form miłości i kreatywności, które budują najbardziej podstawową instytucję społeczną. Jeśli się go lekceważy, konsekwencje stają się odczuwalne: jego siła się wyczerpuje, staje się jedynie grymasem i wówczas zmienia się partnera, bo zostało naruszone znaczenie tego, czym jest prawdziwa miłość między mężczyzną i kobietą. Bezpieczny seks zamyka drogę dla pełnej miłości seksualnej: dla dziecka.
„Miłość potrafi czekać”. To hasło części młodzieży, która sprzeciwia się bezpiecznej miłości i głosi na nowo wartość zaręczyn, wartość dziewictwa przed zawarciem małżeństwa i przed odkryciem miłości na całe życie. Seks jest rzeczywistością bogatą i delikatną, więc traci swój urok i piękno, kiedy się nim poniewiera i instrumentalizuje.
Seks, jeszcze kilkadziesiąt lat temu, był w naszej kulturze bogatym daniem życiowym. Dziś nie jest nawet przystawką. Zaręczyny, dziewictwo i miłość na całe życie są trzema sposobami na przekształcenie go znów w bogate danie. Ale aby nim się stało, należy potrafić czekać, ponieważ obfite dania spożywa się tylko raz na jakiś czas, kiedy nadchodzi ich chwila, okraszona emocjami i uczuciem. W tym właściwym czasie obecne są składniki, które czynią je naprawdę „obfitym”: fakt wzajemnego zakochania i otwarcie na nowe życie. Wówczas miłość przemienia się w święto: narzeczeństwo lub ślub.
| < Poprzednia | Następna > |
|---|







