Urodziłem się w
Rosario (Argentyna) w kochającej się rodzinie. Ma to, jak pisał Chesterton, swoją negatywodziną stronę, bo nie można wtedy winić innych ludzi za swoje błędy i tłumaczyć je "przykrym dzieciństwem". Mój ojciec,
Kazimierz Wiktor, był z rodziny
polskich Ormian (lub
Fundacja Kultury i Dziedzicta Ormian Polskich). Urodził się w Kołomyji w 1911 r. a potem przeniósł się do Lwowa gdzie ukończył Politechnikę. Moja matka
Ludmiła Dąbrowska jest rodowitą lwowianką. Po wojnie poznali się w Londynie. Niedługo po ślubie wyemigrowali do Argentyny. Mam dwóch braci - Antoniego i Bartłomieja oraz ukochoną siostrę Julię.
W 1969 r. cała rodzina nawiązała kontakt z Opus Dei. Moja matka, brat i ja byliśmy pierwsi, którzy poprosiliśmy o przyjęcie w Opus Dei. Z czasem ojciec i dwóch bratanków poszło w nasze ślady. Jest to często spotykane, gdyż powołanie do Opus Dei rozprzestrzenia się wśród najbliższych jak grypa.