Książka Tadeusza Bartosia
W najnowszej swej książce Tadeusz Bartoś, który pisze o Janie Pawle II, nie zapomina także o istnieniu Opus Dei...
Tak samo było w książce Stanisława Obirka "Przed Bogiem". Czy to oznaki, że powstaje "nowy zwyczaj w Polsce" czyli że ex-księża wybierają Dzieło jako obiekt ich krytyk wobec Kościoła?
Czytaj artykuły:
Oto ciekawy cytat z książki Stanisława Obierka:
"Czy Opus Dei to rzeczywiście katolicka masoneria? To trochę obraźliwe dla masonów. Bo jednak masoni to szlachetna organizacja powstała w okresie Oświecenia i kultywująca tradycje wolnościowe. Z pewnością nie była to organizacja, która by zniewalała ludzi czy prała im mózgi, wprost przeciwnie, uczyła niezależności myślenia.Natomiast Opus Dei podporządkowuje człowieka." "Przed Bogiem", 2005 wyd. WAB.
Aby lepiej zrozumieć autora tych słów warto przeczytać notkę o nim podaną na stronie wydawnictwa WAB.
"Wiara jest dla mnie ważniejsza niż zakon” – mówi w książce Przed Bogiem Stanisław Obirek, jezuita, który zdecydował się odejść z zakonu. W wywiadzie-rzece, jaki przeprowadzili z nim dziennikarze Andrzej Brzeziecki i Jarosław Makowski, przedstawia swoje poglądy na temat polskiej religijności i Kościoła, kondycji rodzimego katolicyzmu, dialogu katolicko-żydowskim czy jakości życia zakonnego. Mówi także o przyczynach swojego odejścia.
Stanisław Obirek jest znanym i cenionym komentatorem życia kościelnego i społecznego. Człowiekiem, który – co wielokrotnie udowodnił – ma odwagę mówienia tego, co myśli, a nie tego, co wypada. Uczciwość intelektualna ma jednak swoją cenę. Jako ksiądz i zakonnik Obirek krytycznie komentował działania polskiego Episkopatu, choćby nieobecność biskupów w czasie uroczystości odsłonięcia pomnika w Jedwabnem. Miał odwagę powiedzieć, że „złotym cielcem” polskiego Kościoła – w biblijnym rozumieniu tego słowa - jest Jan Paweł II. Ta wypowiedź dla tygodnika „Przekrój” ściągnęła na niego zakonne kary w postaci zakazu kontaktu z mediami. Zaś po śmierci Papieża mówił dziennikowi „Le Soir”, że odbiór nauczania Papieża-Polaka przez zachodnich katolików nie jest tak jednoznaczny, jak bezkrytyczna jego akceptacja przez polskiego katolika. Rzecz jasna, w kraju Jana Pawła II opinie takie muszą ściągać na wypowiadającego gromy.
Dlatego właśnie zaczął być postrzegany przez Kościół hierarchiczny, jak i swoich zakonnych współbraci jako człowiek, który „kala własne gniazdo”. Posypały się dalsze kary dyscyplinarne - zakaz prowadzenia zajęć w jezuickiej Wyższej Szkole Filozoficzno-Pedagogicznej w Krakowie. Był to zarazem moment, który zdecydował o tym, że Obirek nie chce już głosić swoich poglądów ani jako kapłan, ani jako jezuita. Podjął decyzję, że po dwudziestu latach pracy w Kościele katolickim i zakonie jezuitów, odchodzi.
Stanisław Obirek nie chowa jednocześnie głowy w piasek. Nie ma także poczucia winy, które podpowiadałoby mu założenie wora pokutnego i posypanie głowy popiołem. Dlatego o swoich sporach z Kościołem i zakonem, papieskim nauczaniem i sposobem dyscyplinowania niepokornych „sług Kościoła” postanowił opowiedzieć. Jednak Przed Bogiem nie jest zbiorem pretensji, ale spokojnym namysłem nad kondycją współczesnego katolicyzmu, zarówno polskiego, jak i światowego. Kościół widziany jest tu oczyma człowieka, którego próby szczerego i otwartego dialogu ze współczesną kulturą spotykały się z brakiem akceptacji. Stanisław Obirek nie odchodzi z kapłaństwa i zakonu, gdyż stracił wiarę. Przeciwnie: silna ufność w zamysł Boży podpowiada mu, że można być dobrym chrześcijaninem także poza instytucjonalnymi strukturami Kościoła.
Tak samo było w książce Stanisława Obirka "Przed Bogiem". Czy to oznaki, że powstaje "nowy zwyczaj w Polsce" czyli że ex-księża wybierają Dzieło jako obiekt ich krytyk wobec Kościoła?
Czytaj artykuły:
- Tygodnik Powszechny słowa abp. Józefa Życińskiego (prawdopodobnie nawiązują do tej książki) link
- Rzeczpospolita
- pozytywna recenzja w "NIE"
Oto ciekawy cytat z książki Stanisława Obierka:
"Czy Opus Dei to rzeczywiście katolicka masoneria? To trochę obraźliwe dla masonów. Bo jednak masoni to szlachetna organizacja powstała w okresie Oświecenia i kultywująca tradycje wolnościowe. Z pewnością nie była to organizacja, która by zniewalała ludzi czy prała im mózgi, wprost przeciwnie, uczyła niezależności myślenia.Natomiast Opus Dei podporządkowuje człowieka." "Przed Bogiem", 2005 wyd. WAB.
Aby lepiej zrozumieć autora tych słów warto przeczytać notkę o nim podaną na stronie wydawnictwa WAB.
"Wiara jest dla mnie ważniejsza niż zakon” – mówi w książce Przed Bogiem Stanisław Obirek, jezuita, który zdecydował się odejść z zakonu. W wywiadzie-rzece, jaki przeprowadzili z nim dziennikarze Andrzej Brzeziecki i Jarosław Makowski, przedstawia swoje poglądy na temat polskiej religijności i Kościoła, kondycji rodzimego katolicyzmu, dialogu katolicko-żydowskim czy jakości życia zakonnego. Mówi także o przyczynach swojego odejścia.
Stanisław Obirek jest znanym i cenionym komentatorem życia kościelnego i społecznego. Człowiekiem, który – co wielokrotnie udowodnił – ma odwagę mówienia tego, co myśli, a nie tego, co wypada. Uczciwość intelektualna ma jednak swoją cenę. Jako ksiądz i zakonnik Obirek krytycznie komentował działania polskiego Episkopatu, choćby nieobecność biskupów w czasie uroczystości odsłonięcia pomnika w Jedwabnem. Miał odwagę powiedzieć, że „złotym cielcem” polskiego Kościoła – w biblijnym rozumieniu tego słowa - jest Jan Paweł II. Ta wypowiedź dla tygodnika „Przekrój” ściągnęła na niego zakonne kary w postaci zakazu kontaktu z mediami. Zaś po śmierci Papieża mówił dziennikowi „Le Soir”, że odbiór nauczania Papieża-Polaka przez zachodnich katolików nie jest tak jednoznaczny, jak bezkrytyczna jego akceptacja przez polskiego katolika. Rzecz jasna, w kraju Jana Pawła II opinie takie muszą ściągać na wypowiadającego gromy.
Dlatego właśnie zaczął być postrzegany przez Kościół hierarchiczny, jak i swoich zakonnych współbraci jako człowiek, który „kala własne gniazdo”. Posypały się dalsze kary dyscyplinarne - zakaz prowadzenia zajęć w jezuickiej Wyższej Szkole Filozoficzno-Pedagogicznej w Krakowie. Był to zarazem moment, który zdecydował o tym, że Obirek nie chce już głosić swoich poglądów ani jako kapłan, ani jako jezuita. Podjął decyzję, że po dwudziestu latach pracy w Kościele katolickim i zakonie jezuitów, odchodzi.
Stanisław Obirek nie chowa jednocześnie głowy w piasek. Nie ma także poczucia winy, które podpowiadałoby mu założenie wora pokutnego i posypanie głowy popiołem. Dlatego o swoich sporach z Kościołem i zakonem, papieskim nauczaniem i sposobem dyscyplinowania niepokornych „sług Kościoła” postanowił opowiedzieć. Jednak Przed Bogiem nie jest zbiorem pretensji, ale spokojnym namysłem nad kondycją współczesnego katolicyzmu, zarówno polskiego, jak i światowego. Kościół widziany jest tu oczyma człowieka, którego próby szczerego i otwartego dialogu ze współczesną kulturą spotykały się z brakiem akceptacji. Stanisław Obirek nie odchodzi z kapłaństwa i zakonu, gdyż stracił wiarę. Przeciwnie: silna ufność w zamysł Boży podpowiada mu, że można być dobrym chrześcijaninem także poza instytucjonalnymi strukturami Kościoła.
| < Poprzednia | Następna > |
|---|







