Dzieło z Bożej Woli
"Kod Leonarda da Vinci" i film nakręcony na podstawie książki wywołały zainteresowanie Opus Dei (z łac. - Dzieło Boże). Tylko w maju, podczas premiery filmu, 90 tysięcy internautów odwiedziło ich strony. Wizyta w ośrodkach Dzieła rozczaruje zwolenników spiskowej teorii dziejów. - Chcemy być święci - mówią po prostu opusowcy.
W laptopie Marcina (imię zmienione), dyrektora zarządzającego stuosobowym zespołem w jednej z bydgoskich firm, spotkania i nasiadówki oznaczone są różnymi kolorami. - O, tu mam czas na modlitwę - pokazuje pięciominutowe przerwy. - W życiu najważniejszy jest Bóg, rodzina i praca. W tej kolejności.
I mówi to ktoś, kto spędza w pracy kilkanaście godzin! - Ale codziennie pytam: czy wybierałem dobro? Co dziś zrobiłem dla najbliższych?
Do wyjazdu na rekolekcje w ośrodku Opus Dei namawiano Marcina przez sześć lat. W końcu się zdecydował. Nie należy do Dzieła Bożego, ale twierdzi, że to, czego nauczył się podczas spotkań, pomaga mu w codziennym życiu.
Zwyczajna heroiczność
Przedwojenna willa przy ul. Filtrowej w Warszawie. Ekipa budowlana kończy elewację. Wewnątrz pokoje dla studentów, do wspólnej nauki, świetlica z telewizorem i kaplica z Najświętszym Sakramentem.
- Opus Dei jest instytucją Kościoła katolickiego. Prałaturą Personalną zatwierdzoną przez Jana Pawła II - tłumaczy ks. Stefan Moszoro-Dąbrowski. - Staramy się przypominać zwykłym ludziom, że ich praca, rodzina jest miejscem spotkania z Jezusem Chrystusem.
Zdaniem ks. Moszoro, ludzie uważają, że spotkanie z Jezusem dotyczy sytuacji nadzwyczajny jak np. przyjazd papieża lub wojna. - Nie ma wątpliwości, że heroiczność jest w tych rzeczach, ale dla większości ludzi spotkaniem z Bogiem jest punktualne wstawanie rano, uśmiechanie się przy śniadaniu, porządna praca pomimo zmęczenia. A studenci powinni dobrze się uczyć. Nie ze względu na przyszłą karierę, choć dzisiejsze czasy są momentem dużego egoizmu, ale dlatego, że sprawy ludzkie nie są obce Bogu.
Po wejściu na ekrany filmu "Kod da Vinci" w ogrodzie przy Filtrowej wymieniały się tylko kolejne ekipy telewizyjne. Ks. Moszoro cierpliwie tłumaczył, czym nie jest Opus Dei. - Nie jesteśmy zakonem, ani niczym zbliżonym do instytucji zakonnych. W Kościele pierwszych wieków była grupa ludzi, którzy dobrowolnie decydowali się na to, żeby nie zakładać rodziny. Nie dlatego, że mieli nieudane życie lub gardzą małżeństwem czy rodziną, ale podejmują decyzję swobody. Dziś pojawia się bardzo dużo singli robiących kariery zawodowe. W Opus Dei nie mamy do czynienia z karierą, ale ze służeniem Kościołowi.
"Kodu" nie oglądał, ale ocenia go bardzo krytycznie. Na pytanie, co przyciąga ludzi do Opus Dei, ks. Moszoro odpowiada krótko: - Chrystus. Chrześcijaństwo nie jest mitem. Nie wierzymy w Chrystusa, jak w Saturna czy Izis. To nie mit, który można dowolnie przekształcać, co robi "Kod da Vinci". Nie jest obojętne, czy Chrystus miał żonę czy też nie miał. Czy Piotr był wielkim przyjacielem czy wielkim oszustem? Opus Dei jest instytucją mocno stąpającą po ziemi. Nasze ośrodki są - tak zupełnie po ludzku - atrakcyjne, ładne. Ludzie z Opus Dei są normalni, z krwi i kości.
Boża Wola
Kilkanaście kilometrów za Mińskiem Mazowieckim jest Boża Wola. Nie można było sobie wymarzyć lepszej nazwy dla miejscowości, w której znajduje się "Dworek" - 50-osobowy ośrodek konferencyjny Dzieła.
- Czy ja wyglądam jak zakonnica? - pyta z serdecznym uśmiechem Michelle de Haz, jedna z sześciu członkiń Dzieła mieszkająca w "Dworku". Biżuteria, "oko" zrobione, dyskretny zapach dobrych perfum, elegancja w stroju, choć dekolt przysłania szal, a spódnica spływa za kolana.
Michelle jest przykładem, że należy słuchać poważnie tego, o czym mówią szalone 14-latki. Pochodzi z wielodzietnej rodziny. Mama - Hiszpanka wyszła za Francuza. W wieku 14 lat najbardziej interesowali ją chłopcy. Ktoś zaproponował jej udział w rekolekcjach. Prowadzący je ksiądz mówił o Najświętszej Marii Pannie w taki sposób, jakby ona stała obok niego, a on był w niej kompletnie zakochany.
Ksiądz zapytał ją: - Chciałabyś zostać świętą?
- Absolutnie nie!
- Pomódl się - poradził. Im więcej się modliła, tym była coraz bardziej przekonana, że nie tylko zwiąże się z Dziełem, ale i wybierze celibat. Choć zawsze chciała mieć dużo własnych dzieci!
- I do tej pory nie żałuję. Widzę to bardzo jasno - twierdzi Michelle.
Wzięła się ostro do nauki, skończyła studia. Zaczęła pracę jako asystent dyrektora w Komisji Europejskiej. W 1990 roku przyjechała do Polski. Spodobało jej się. W Opus Dei jest już od 36 lat.
Krystyna de Salas, czarnowłosa Hiszpanka w Polsce jest od 15 lat, a w Dziele już ćwierć wieku. Z wykształcenia historyk, wykładowca uniwersytecki. W Dziele uczy teologii. Za chwilę rozpocznie wykład z teologii dla kobiet, które przyjechały do "Dworku" na kurs. W Opus Dei kursy i rekolekcje odbywają się osobno dla kobiet i mężczyzn. Tak postanowił założyciel - święty Josemaria Escriva. W wieku 16 lat, idąc zasypaną śniegiem uliczką rodzinnego miasteczka natknął się na świeże ślady stóp zakonnika od karmelitów bosych. Wtedy doświadczył "przeczucia Miłości". Odpowiedział na nie stworzeniem Opus Dei. W Polsce jest niemal czterystu członków Dzieła. Jedna czwarta z nich to tzw. numerariusze, którzy dobrowolnie zrezygnowali z zakładania rodzin.
Nazwiska wyznawców
Od czasu do czasu Opus Dei musi tłumaczyć się z obecności swoich członków np. w rządzie, polityce lub biznesie. - Gdybyśmy wszyscy nosili habity, to wyróżnialibyśmy się strojem, ale członkowie Opus Dei chodzą ubrani zwyczajnie. Mogą działać w polityce, biznesie - tłumaczy ks. Moszoro. - To wy jesteście mafią polityczno-biznesową! - ludzie wskazują nas palcami. Ludzie chcieliby otrzymać listę członków Opus Dei. A przecież Kościół nigdy nie publikował nazwisk swoich wyznawców. Niech mi ktoś pokaże listę członków gminy żydowskiej? Albo arabskiej? Opus Dei dba o to, żeby nie było powiązań polityczno-biznesowych. Dbamy o czystość intencji, ale wielu ludzi tego nie rozumie, bo sami działają mafijnie i konspiracyjnie.
Marcin Przeciszewski, prezes Katolickiej Agencji Informacyjnej szybko wyliczył, że wśród polskich polityków najwięcej jest byłych oazowiczów z Ruchu Światło-Życie, a nie członków Opus Dei. Pojawiały się sugestie, że w Dziele miał być premier, część ministrów, polityków. - Dlaczego premier tego nie dementuje? Ponieważ nie był w Dziele - denerwuje się ks. Moszoro. - Mój bratanek był jednym z dziesięciu wiceministrów w Ministerstwie Finansów. Był, dziś go nie ma, co w tym dziwnego? Nam wygodniej byłoby powiedzieć: politykom dziękujemy, kto się miesza do polityki, tego wywalamy z Dzieła. Ale to byłoby niesprawiedliwe. Gdzie jest napisane, że katolik nie może być w rządzie?
Hojność w uczuciach
- Jeśli chcemy żyć wiecznie z Bogiem, to musimy się o to starać - Katarzyna Dobrzyńska nie ma żadnych wątpliwości. Rozmawiamy w Bożej Woli. W Opus Dei jest od kilkunastu lat. Mąż również. Po studiach pracowała w Uniwersytecie Warszawskim. Od 12 lat na urlopie wychowawczym. Mama pięciorga dzieci. - Czasem mnie pytają, czy to Opus Dei mnie do tego namówiło, ale uważam, że w życiu trzeba być hojnym, także w uczuciach. Przypomina, że duże wrażenie zrobiło na niej homilia założyciela Dzieła o namiętnym kochaniu świata. Tak właśnie trzeba robić.
Marta Stokłosa, wicedyrektor szkoły, matka trzech synów nie wyobraża sobie życia bez Dzieła. Cierpliwie wyjaśnia, że siłę bierze z codziennej mszy św. Modli się dużo w ciągu dnia, rozmawia w ten sposób z Bogiem. Należy do Opus Dei siedem lat. Kiedyś syn powiedział jej: jakaś dziwna się zrobiłaś, mamo. Przestałaś krzyczeć.
- Trzeba codziennie ćwiczyć duszę. Zmieniasz siebie, a nie innych. Stajesz się lepszą matką, żoną, nauczycielką - zachęca Marta.
Pieniądze na Dzieło
- Od trzydziestu lat oddaję swoje pieniądze Opus Dei. Co jest w tym złego? - pyta ks. Stefan Moszoro. - Co w tym złego, że człowiek na wysokim stanowisku oddaje wszystkie pieniądze na cele dobroczynne i wcale się z tym nie afiszuje?
Przypomina, że jak była kanonizacja założyciela, to w ciągu pięciu lat zebrali na całym świecie milion euro na Afrykę. Warunkiem było przeznaczenie tych pieniędzy na inicjatywy wychowawcze lub zdrowotne, niekoniecznie związane z Opus Dei. I w internecie jest rozliczenie, siedem proc. poszło na wydatki organizacyjne. - Musisz być hojny i ufać Bogu. Jesteśmy dla świeckich sposobem przeżywania ubóstwa. Są osoby, które oddają wszystko. Co nie znaczy, że nie płacą składki emerytalnej, nie inwestują w swój rozwój albo w rodziny.
Akademik "Na skarpie" mieści się przy ul. Górnośląskiej w Warszawie. Tu można zastać Erharda Gastę, rzecznika prasowego Opus Dei. - Człowiek musi zachowywać się godnie, a to wymaga wysiłku i codziennej praktyki. Trzeba trzymać poziom, a nie marnować czas na to, żeby pojeść, popić czy posiedzieć przed telewizorem. Podziwiamy tych, którzy chodzą na siłownię, stosują diety, a za gorszych mamy tych, którzy zachowują w piątki post. O czym to świadczy? - pyta Gasta. - Na Filipinach luzie dają się przybijać do krzyża, muzułmanie chłoszczą się do krwi, a my mamy problem ze zrozumieniem umartwienia?
Ascetyka i umartwienie.
- My nie odcięliśmy się od Ignacego z Loyoli, Świętej Teresy czy siostry Faustyny - przypomina ks. Moszoro. - Siostra Faustyna mocno się umartwiała. Korzystała z tradycyjnych, chrześcijańskich metod. Znane były włosiennice, łańcuszki do biczowania lub zakładane np. na udo, żeby przeszkadzały i przypominały o podstawowym celu naszego działania. Opus Dei nie afiszuje się z tym. "Kod da Vinci" wyeksponował to, jakby Dzieło było grupą wariatów. Kiedy w Kościele zapomina się o ascetyce, to wtedy pojawiają się w nim różne skandale i nadużycia. Wolę ludzi panujących nad sobą, umiarkowanych, niż skandale.
Erhard Gasta przypomina, że z tych form umartwiania wolno korzystać tylko nielicznym i to za zgodą spowiednika.
- Pytają nas, w jakim celu nosi się lub używa łańcuszków do biczowania? A po co w Kościele jest post? Dlaczego musimy dźwigać za Chrystusem krzyż, przecież bez niego byłoby nam lżej! Chrześcijaństwo jest ściśle związane z krzyżem.
- Wiara szuka poznania - przypomina ks. Moszoro. - W Dziele Bożym nie jesteśmy sprinterami,a długodystansowcami.
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
| < Poprzednia | Następna > |
|---|







