Szuflada O pracy Kiedy "prezent" jest łapówką?
REKLAMA
Reklama

PostHeaderIcon Kiedy "prezent" jest łapówką?



Fragment książki Julio de la Vega Prowizja, prezenty czy przekupstwo?


odróżnianie prezentów
      Jednym z problemów, na jakie można się natknąć, kiedy otrzymuje się prezent, jest umiejętność oceny czy ze względu na jego koszt i okoliczności, można go przyjąć, ponieważ nie ma tam „ukrytych intencji”, to znaczy czy jest to tylko prezent (grzecznościowy, wyrażający wdzięczność albo szacunek itd.), czy też kryje coś, co może być łapówką albo prosi się w zamian o jakiś wpływ. Odnosimy się tutaj tylko do prezentów w naturze, dlatego że społeczeństwo pomijając napiwki, które zwykle daje się pewnym pracownikom – portierom, kelnerom, taksówkarzom, fryzjerom, itd. i które w rzeczywistości stanowią wynagrodzenie (usługi opłacane „dowolnie”), pieniądze zwykło uważać za cenę albo dar przynoszący korzyść, natomiast nie zwykło się ich dawać w prezencie. Z tego względu, z wyjątkiem paru sytuacji, ofiarowanie pieniędzy zwykle jest uważane za podejrzane i okazuje się łatwiejsze wiedzieć jakie są intencje tego, kto za tym stoi i w konsekwencji je osądzić. Również z tego powodu czasami spotyka się opłaty pieniężne przebrane w prezenty w naturze jak na przykład – jest to przypadek autentyczny – oferowanie stypendiów studenckich dla dzieci adresata.
      W zasadzie należy określić granice tematu. Po pierwsze, chodzi o prezenty związane z działalnością, którą można określić jako „publiczną”: zawodową, polityczną. Poza tym pozostają prezenty dawane z przyczyn osobistych, co nie oznacza, że zawsze są one moralnie czyste. Po drugie nie bierze się tu pod uwagę prezentów, w których nie ma potencjalnej korzyści w przyszłości. Można zrobić wspaniały prezent lekarzowi za sukces odniesiony w delikatnej operacji wykonywanej na dziecku, ale jest jasne, że hojność wynika tylko z wdzięczności po prostu z tego względu, że nie istnieje inna przyczyna, z której mogłaby wynikać. Nie chodzi tu również o prezenty dawane w celach reklamowych: wystawianie produktu albo rozpowszechnianie marki lub logo itd., jak również te, które przedsiębiorstwo może czynić własnym pracownikom. Wreszcie nie chodzi tu również o prezenty, które mogą być niemoralne z przyczyny odmiennych od omawianego tutaj tematu – łapówek, kupowania przysług albo wpływów – tak jak mogą istnieć prezenty, oznaczające oszustwo wobec dającego je własnego przedsiębiorstwa albo instytucji, dlatego że w rzeczywistości są ukrytymi autoprezentami albo przesadnymi prezentami, albo też bardzo drogimi prezentami, które kupuje się komuś, z kim prowadzi się interes – własnemu przedsiębiorstwu albo przedsiębiorstwu przyjaciela czy krewnego itd.
      Możemy przebadać tę kwestię w świetle przykładu wspomnianego już we wstępie: sędziego piłkarskiego. Zazwyczaj, kiedy będzie sędziował mecz, jest gościem ekipy gospodarzy, dlatego że powinna ona opłacić koszty jego pobytu. Poza tym zwykle obdarowuje się go, przynajmniej czasami, prezentem, relatywnie skromnym, który ma charakter grzecznościowej pamiątki. Jest oczywiste, że nadmiernie drogi prezent jest zachętą do bycia „stronniczym”. Nawet jeżeli wręcza się go po meczu, nie przestaje być zachętą, żeby spoglądać przychylnie na drużynę następnym razem, kiedy przyjdzie mu sędziować jej mecz. Pieniądze byłyby nie do przyjęcia, ponieważ nieomylnie interpretowano by je jako łapówkę, „sprzedaż”. A zatem, gdzie jest granica tego, co dopuszczalne? Pierwsze przybliżenie nie pomaga na uproszczenie pytania, a wprost przeciwnie komplikuje je, ponieważ trzeba powiedzieć, że nie można ustalić granicy. Istnieją pewne zmienne, z których główną jest status osobisty albo kategoria zawodowa obdarowanego, jak również poziom społeczny środowiska, gdzie prowadzona jest dana działalność. W przyjętym przykładzie inna jest sytuacja sędziego pierwszej, drugiej lub trzeciej kategorii… jak również drużyny z pierwszej, drugiej lub trzeciej ligi. Ma to znaczenie zarówno dla podarunku, (którego mogłoby w ogóle nie być), jak dla samego ulokowania sędziego, co jest już konieczne, choć można to zorganizować w inny sposób (na przykład, żeby sędzia wybierał hotel w ramach jednej kategorii i przesyłał fakturę przez federację). – Gdyby trzecioligowa drużyna ulokowała sędziego w pięciogwiazdkowym hotelu, sprawa miałaby zapaszek łapówki. Jednakże również nie wydaje się czymś rozsądnym coś przeciwnego. Jeśli drużyna z ekstraklasy lokuje sędziego w jednogwiazdkowym hoteliku, wydaje się, że nastawia go przeciwko sobie. W każdym razie, byłoby to postrzegane jako sknerstwo. Z tego względu istnieje pewien rodzaj taryfy, dopuszczającej pewien margines, określony pozycją i obyczajem społecznym, którego należy się trzymać. Interesy sprawiają, że to, co jest normą społeczną, powinno być również uważane za normę moralną, przynajmniej jeśli chodzi o to, żeby nie przesadzać.
      Poprzedni przykład ma inny interesujący aspekt. Jest to istnienie interesu przeciwnego drużynie: interesu drugiej grającej drużyny. A zatem, jest dość oczywiste, że najlepszą gwarancją uczciwości w tej sprawie jest, aby drużyna przeciwnika, tutaj goście, uznała za właściwe postępowanie wobec sędziego. Tym bardziej jeszcze w takim przypadku jak ten, ponieważ prasa zwykła zajmować się meczami i informować o wszystkim, co dzieje się wokół nich, dzięki czemu odkryłaby natychmiast coś, co nie wydawałoby się jej uczciwe. Nie chodzi tylko o to, że z definicji to, co uważa się za nieuczciwe, zwykło się robić potajemnie, ale również o obiektywną gwarancję poprawności. Dlatego zawsze, kiedy pozwalają na to okoliczności, należy dokonywać tego rodzaju podarunków otwarcie nie starając się o jak największą „dyskrecję”. Na ogół uczciwa postawa będzie próbowała uniknąć, żeby ten rodzaj prezentów był wręczany potajemnie, coś przeciwnego zwykle jest złym znakiem, chociaż nie oznacza to, że zawsze powinno się nadawać temu jak największy rozgłos, ponieważ czasami może to być bardziej chwalenie się bardziej typowe dla próżnej dziecinnej postawy niż dla postawy osoby dojrzałej.
      Innym kryterium do rozważenia jest istnienie tego, co moglibyśmy nazwać zasadą „najmniejszej wielkości” (niektórzy nazywają to „zasadą drobiazgu”). Oznacza to, że istnieje rodzaj minimalnego progu, poniżej którego prezenty nie stanowią żadnego problemu. Powód jest bardzo prosty: poniżej tego progu prezent nie ma wystarczającej wagi, żeby być instrumentem przekupstwa. Podarowanie sędziemu z naszego przykładu długopisu o pewnym wyglądzie, ale z nierdzewnej stali czy butelki dobrego wina doradcy dużego przedsiębiorstwa raczej nie może mieć poważnego wpływu na jego decyzję. W tym sensie postawa niektórych osób uważających się za doskonałe wzory uczciwości, dlatego że nigdy nie przyjęły nawet skromniutkiej bombonierki w pracy, może mieć więcej z surowości niż z uczciwości, jak również może nie być wolna od pychy. Być może w zajmującym nas aspekcie surowość i pycha nie mają negatywnych konsekwencji, ale bez wątpienia mają je w innych aspektach stosunków międzyludzkich. Poza tym rozważany tutaj margines zmienia się w zależności od pozycji zawodowej i społecznej osoby (oczywiście tej, która otrzymuje a nie tej, która daje), zaś jego granice mogą być niejasne. Jednakże zdrowy rozsądek i zwykła praktyka zawodowego sektora zwykle wprowadzają dobre rozróżnienia. W każdym razie jest rzeczą nieprzydatną ustalanie granic z matematyczną dokładnością. Życie ludzkie nie pozwala zamknąć się w matematyce ani nie można go oceniać przy pomocy czystych liczb.
      Jednakże, pomijając drobiazgi, zasada ogólna mówi, że kiedy chodzi o interes, zależny od decyzji obdarowanego prezentu za wyjątkiem ścisłych konieczności wynikających z protokołu nie przyjmuje się. Kiedy relacja jest jednorazowa, obdarowujący i obdarowany spotykają się tylko raz, kryterium jest dość jasne. W każdym razie, jeśli chce się coś podarować, lepiej podarować to a posteriori, kiedy odpowiednia decyzja zostanie już podjęta i w sposób umiarkowany, ponieważ w przeciwnym wypadku może dojść do niepożądanych precedensów. Należy zwrócić uwagę, że nie pragnie się stwierdzenia , iż należy podejrzewać intencję łapówki, kiedy odrzuca się prezent. Może jej nie być, przynajmniej w ścisłym sensie. Jednakże nie jest to jedyny element określający. Jest nim również fakt, że prezent pewnej wartości wpływa na wolę, przede wszystkim, kiedy margines, w ramach którego się decyduje, jest wąski. Nie chodzi o wystawianie na próbę własnej cnoty przy pomocy czegoś, do czego się nie ma prawa – niebezpieczeństwem dotknięcia osób trzecich. Jest to co najmniej nieostrożność, którą, jak grzech, mierzy się przede wszystkim niebezpieczeństwem w grze i prawie zawsze pewną wahaniem, które sprzyja późniejszym nieodpowiednim zachowaniom w tej sprawie.
      Kiedy chodzi o bardziej trwałe stosunki albo takie, które mogą się stać trwałe, sprawa trochę się komplikuje. Miesza się uznanie i wdzięczność za sprawy przeszłe z możliwym wpływem w przyszłości. Logicznie rzecz biorąc, nie ma powodu do żadnych prezentów tam, gdzie nie trzeba uznania ani wdzięczności. Jednakże może się zdarzyć, że byłby i w tym wypadku. Na ogół przyjmuje się, że wypada dać prezent w rozsądnie skromnych granicach. Ma to sens, chociaż nie przestaje zawierać niebezpieczeństw. Z tego względu rozszerza się praktykę ustanawiania pewnego rodzaju regulaminu zawodowego, regulującego tę kwestię. Na ogół przyjmuje się możliwość, że osoby pracujące dla instytucji wydającej taki regulamin, mogą przyjmować jakieś prezenty, przy czym podejmuje się odpowiednie środki starając się, żeby nie stały się pasem transmisyjnym niewłaściwych wpływów. Zwykle jest to sprawiedliwa norma, w związku z czym należy jej przestrzegać w sumieniu.
      Na jednym krańcu znajduje się całkowity zakaz przyjmowania czegokolwiek za wykonywanie swojego zawodu. Typowym przykładem jest sędzia w odniesieniu do sprawowania władzy sądowniczej (może otrzymywać upominki za inną działalność jak głoszenie wykładów). Zwykle chodzi o zawody bardzo wrażliwe, jeśli chodzi o sprawiedliwe decyzje, w związku z czym powinny być szczególnie chronione.
      W innych wypadkach ustanawia się obowiązek zgłaszania instytucji każdego upominku otrzymanego w związku z pełnieniem swojej funkcji. Dotyczy to zwykle parlamentarzystów i odnosi się także do niektórych przedsiębiorstw. Wewnętrzny organizm kontroluje otrzymane upominki udzielając w zależności od przypadku zgody czy też milczącego lub jawnego przyzwolenia. Logicznie rzecz biorąc niektóre z tych regulacji ustanawiają minimalną wartość szacunkową, poniżej której nie zajmują się sprawą.
      Są tacy, którzy rozwiązują temat z pewną wyobraźnią. Na przykład zarządzając, żeby prezenty szły do wspólnego worka, a okresowo, przede wszystkim po Świętach Bożego Narodzenia, są losowane partiami wśród pracowników, dzięki czemu zyskują wszyscy, którzy nie pracują na stanowiskach związanych za bardzo z public relations. Podaje się nawet przypadek przedsiębiorstw, które proszą swoich klientów, żeby wpłacili na konto przeznaczone na specjalny fundusz kwoty, które zamierzali wydać na upominki. Jak można zobaczyć, nie brakuje rozwiązań, jeśli ktoś ich poszukuje.
      W każdym razie, wszystkie przedstawione tutaj parametry pozwoliłyby znaleźć najbardziej odpowiednie rozwiązanie dla tych, którzy chcą postępować uczciwie. Dlatego że to pragnienie jest podstawowe w momencie obiektywnej oceny. Chodzi o dostrzeganie w każdym wypadku tego, co jest najbardziej ostrożne, zaś ostrożność polega właśnie na słusznej racji stosowanej w działaniu. Samo doświadczenie o tym mówi: chciwość – nadmierna miłość do pieniędzy – dąży do zniekształcenia sądu. Natomiast w przypadku wątpliwości podstawowym wymogiem ostrożności jest prośba o radę kogoś, kto jest w stanie dać dobrą radę, a równocześnie może sądzić bezstronnie, czemu sprzyja nie posiadanie niczego do wygrania ani do stracenia w sprawie. Poza tym, żeby dobrze postąpić, ważny jest również ten sojusznik moralności zwany zdrowym rozsądkiem. Ma również swój ciężar właściwy branie pod uwagę tego, co jest powszednie w środowisku, o które chodzi. Jednakże uwaga: to co jest powszednie nie oznacza tego, co „zwykle się robi”, tylko tego, co się uważa powszechnie za uczciwe w tym społeczeństwie.


Szukaj
Na OpusDei.pl
Opus Dei - Szukając Boga w życiu codziennym
Opus Dei jest prałaturą personalną Kościoła Katolickiego, założoną w 1928r. przez świętego Josemarię Escrivá. Jej zadanie polega na przekazywaniu innym, że praca i zwykłe okoliczności są okazją do spotkania z Bogiem, do służenia innym i do poprawy społeczeństwa.
Opus Dei - Szukając Boga w życiu codziennym
Kup książki