Polecam

ekai.pl/blogi/ksignacy

Blog księdza z Opus Dei z Poznania

Ks. Ignacy Soler

Ks. dr Ignacy Soler, urodzony w Alcañiz, w Hiszpanii (1955). Na Uniwersytecie Complutense w Madrycie ukończył studia matematyczne (1977). Stopień naukowy doktora nauk teologicznych uzyskał w 1983 na Uniwersytecie Navarry w Pamplonie. W 1981 został wyświęcony na kapłana prałatury personalnej Opus Dei. Od 1994 mieszka w Polsce.

Na OpusDei.pl
Opus Dei - Szukając Boga w życiu codziennym
Opus Dei jest prałaturą personalną Kościoła katolickiego. Założył je w 1928 r. św. Josemaría Escrivá. Jej zadanie polega na przekazywaniu innym, że praca i zwykłe okoliczności są okazją do spotkania z Bogiem, do służenia innym i do poprawy społeczeństwa.
Opus Dei - Szukając Boga w życiu codziennym
Szuflada Dla księży Niektórzy kapłani mają problem z relacją... z Bogiem
REKLAMA
Reklama

PostHeaderIcon Niektórzy kapłani mają problem z relacją... z Bogiem

Raphael Bonelli, wiedeński psychiatra, o celibacie i seksualności

Data: 18 maja 2010

W kontekście dyskusji o molestowaniu seksualnym nieletnich przez osoby duchowne wiedeński psychiatra Raphael Bonelli mówi w wywiadzie dla dziennika Die Tagespost (8 V 2010) o celibacie kapłańskim, zboczeniach seksualnych i potrzebie podjęcia przez każdego mężczyznę i każdą kobietę wysiłku kształtowania swojej seksualności.

-          Istnieje opinia, że „czynienie z seksualności tabu,” co zarzuca Kościołowi część opinii publicznej, prowadzi do niekorzystnego w skutkach jej kanalizowania. Jest w tym choć nieco prawdy?

 

-         Dziś wiemy, że aby zdrowo i szczęśliwie przeżywać seksualność, należy ją kontrolować. Przemoc na tle seksualnym i pedofilia dowodzą, że przeżywając seksualność bez powściągliwości można doznać szkody. Jednak, co zaskakujące, wciąż wiele osób marzy, by nie było w tej dziedzinie żadnych ograniczeń, sądząc, że nastąpi wówczas raj na ziemi. Jest to przede wszystkim owoc ideologii roku 1968. Wyobrażenie o tłumieniu seksualności odpowiada prymitywnej, mechanicystycznej, Freudowskiej wizji człowieka, wciąż wyznawanej przez wielu, choć dawno powinno się ją odrzucić. Od czasów rewolucji seksualnej przede wszystkim mężczyźni uważają, że powinni realizować się seksualnie, bo powstrzymywanie się od tego może prowadzić do chorób. Seksualność jawi się tu jako imperatyw, nie jako zjawisko kierowane i kontrolowane przez rozum.

 

-          Czy zgorszenie spowodowane przypadkami nadużyć byłoby mniejsze, gdyby katoliccy kapłani nie byli zobowiązani do celibatu?

-          Możliwe, że emocje te nie zniknęłyby nawet gdyby nie wchodził w grę celibat, który jest dla dzisiejszej mentalności zjawiskiem niekorzystnym, ponieważ dowodzi, że człowiek może powstrzymać żądze kierując się wielką miłością. Jest to niewygodne również dla „społeczeństwa przyjemności,” które właśnie z tego powodu uderza w ten bastion. Gdy kapłani zaczną się żenić, przestaną się tak odróżniać od innych, staną się „jednymi z nas.” Co ciekawe, jeśli spojrzymy na Kościoły wschodnie, gdzie są również żonaci księża, okaże się, że bezżennych otacza się tam większym szacunkiem. Również w kulturach monastycznych buddyjskich panuje przekonanie, że życie konsekrowane czy duchowe łączy się z celibatem.

 

Celibat jako otwarcie na transcendencję

 

-          Czy celibat może być początkiem patologii?

-          Celibat może zaszkodzić, jeśli się prowadzi nieodpowiedni tryb życia. Bezżenność  nigdy nie jest sposobem na życie jako takim, ale, z perspektywy psychodynamicznej, po ludzku patrząc zawsze jest jakimś brakiem, zaburzeniem równowagi, zranieniem. Mimo wszystko ten brak umożliwia nieograniczone otwarcie się na transcendencję, dlatego bezżenność jako forma życia występuje we wszystkich kulturach. Celibatu nie można wyjaśnić bez odniesienia do fenomenu wiary i do miłosnej relacji z Bogiem. Jeśli celibatariusz nie pielęgnuje relacji ze swoją miłością, z Bogiem, więdnie w wymiarze ludzkim, albo nie wytrzymuje.

Istotne jest również, by celibatariusz wiedział, kim jest kobieta i umiał odnosić się do niej prawidłowo. Nadmierna poufałość i otwartość łatwo może doprowadzić do sytuacji bez wyjścia. Z przyczyn zawodowych poznałem wielu kapłanów, uwikłanych w relacje miłosne, których w rzeczywistości wcale nie chcieli. Niemal zawsze osoba dotknięta tym problemem wcześniej nie była szczera wobec samej siebie. Często stwierdzała, że chodzi o potrzebę duszpasterską, aż rosnąca intensywność relacji doprowadzała do aktów cielesnych. Zaczynało się od deficytu emocjonalnego spowodowanego samotnością, który w przypadku zdrowej relacji z Bogiem wypełnia się modlitwą. Jeśli kapłan zaniedbuje modlitwę z powodu stresu czy aktywizmu, albo pozbawia jej treści, nabiera skłonności ku wszelkim ludzkim pożądaniom.

-          Czy celibat może być „lekkim brzemieniem” dla niektórych a jednocześnie bardzo ciężkim, wręcz nie do uniesienia dla innych?

-          Oczywiście. Naturalny popęd ujawnia się na różne sposoby, ale ma to również wiele wspólnego z wcześniejszymi doświadczeniami, z fantazjami i wspomnieniami. Zdolność powściągania instynktu seksualnego i obchodzenia się z nim po ludzku nazywa się cnotą powściągliwości, którą odkryli również niewierzący psychologowie, jak Martin Seligman. Celem jest, jak mówi św. Tomasz z Akwinu, harmonia pokoju wewnętrznego. Wstrzemięźliwość polega na osiąganiu wewnętrznego uporządkowania, w ramach którego własne zachcianki i pragnienia są właściwie oceniane i pielęgnowane bądź też tłumione. Dotyczy to nie tylko seksualności. Odnosząc się do autoobserwacji hipochondrycznej Viktor Frankl powiedział: „Tylko chore oko patrzy samo na siebie.” Podobnie można powiedzieć: „Tylko chory kapłan spogląda na siebie samego, zdrowy pokłada zaufanie i zwraca swoje oczy ku Bogu.” Ktoś, kto poświęcił całe swoje życie, kierując się ku szukaniu siebie lub egoistycznemu realizowaniu siebie, zaczyna się zsuwać w przepaść.

 

-          Niektórzy uważają, że ktoś, kto wybiera celibat, powinien przynajmniej poznać seksualność jako coś, czego się wyrzeka.

-          Tak, oczywiście, powinni wiedzieć, czego się wyrzekają, ale nie muszą tego doświadczać. Psychiatra nie musi próbować heroiny, by być dobrym terapeutą dla narkomanów. Doświadczenie seksualne nie jest wszystkim. Seminarzysta powinien mieć doświadczenie przede wszystkim w duchowości.

 

-          Mówiliśmy wcześniej o ewentualnej szkodliwości celibatu. A pytając od drugiej strony, czy ta forma życia może być atrakcyjna dla osób niepewnych swojej seksualności lub cierpiących na zaburzenia na tym tle?

-          Nie można wykluczyć, że celibat mógłby przyciągać osoby dotknięte tymi patologiami. Osoby, które nie umieją nawiązywać relacji z osobami odmiennej płci znajdują tu taki sposób na życie, że mogą pozostać niezauważone. Jest to problemem szczególnie w tym przypadku, gdy znajdują się osoby, chcące przeżywać swoją seksualność w innej, chorej formie, która krzywdzi inne osoby. Trzeba bardzo ostrożnie przyjmować kandydatów do seminariów, bo tylko mężczyzna zdrowy psychicznie i stateczny jest zdolny pełnić powołanie kapłańskie.

 

-          Czy to możliwe, żeby istnieli mężczyźni o skłonnościach pedofilskich, którzy chowają się pod sutanną, by pozostać niezauważonymi lub chronić się przed własnymi skłonnościami?

-          Wiele osób o skłonnościach pedofilskich zawiera małżeństwa, inni zostają kapłanami. Odkrywając w sobie te inklinacje uważają, że za wszelką cenę powinni żyć swoim życiem. Może myślą, że utrzymają je pod kontrolą, albo że wyświęcenie na księdza je uleczy. Zygmunt Freud potwierdza, że seksualność ma różne oblicza i że ma swoją perwersyjną stronę i ma w tym sporo racji. W normalnej relacji seksualnej kobieta jest pewnym odniesieniem. Ale jeśli seksualność jest przeżywana w samotności, w warunkach autoerotyzmu i pornografii, wówczas nie istnieją już żadne ograniczenia. Powstrzymywanie seksualności jest zasadniczo dobroczynne, w przypadku istnienia wynaturzonych skłonności. Chodzi mi o kontrolowanie własnych myśli, pragnień, nie oglądanie bezkrytycznie telewizji. W ten sposób pozbywamy się większości fantazji dewiacyjnych, które zawsze związane są z hiperseksualnością, a zdrowe skłonności seksualne pozostają.

 

Wykryć zaburzenia osobowości.

-          Relatywizacja pedofilii w wymiarze społecznym dokonuje się na różnych polach.

-          Psychologia dekady lat 70-tych próbowała wmawiać ludziom, że nie istnieje nic wewnętrznie złego, a nawet, że wszystko jest dobre, o ile stosunek jest dobrowolny. W latach 70-tych i 80-tych istniały ruchy wyzwolenia seksualnego podejmujące się obrony pedofilii. Pewien znany polityk niemieckiej Partii Zielonych już w 1988 r. zażądał depenalizacji dobrowolnej pedofilii, od czego wkrótce potem się odżegnał. Był wówczas członkiem ruchu na rzecz depenalizacji i „depatologizacji” alternatywnych form seksualności.

 

-          Na co należy zwrócić największą uwagę w formacji kapłanów? Czy jest możliwe wychwycenie dewiacyjnych inklinacji seksualnych w celu usuwania dotkniętych tym problemem kandydatów?

-          Ogólnie w ciągu lat wspólnego życia z kandydatami widać, czy są to właściwe osoby. Pedofile zwykle cierpią na inne zaburzenia osobowości, które można wychwycić. Widać, na przykład, jak ktoś odnosi się do innych, czy jest gotów służyć, czy jest zdolny do posłuszeństwa. Są to niemodne cnoty, ale wskazują one, czy ktoś jest zdrowy psychicznie, czy jest zdolny do nie stawiania siebie na pierwszym miejscu, ale służyć innym. Gdy ktoś musi stawiać na pierwszym planie siebie, gdy musi błyszczeć, dowodzi, że zajmuje go bardziej własne ego niż inni ludzie. To niebezpieczne.

 

-          Czy można w seminarium nauczyć czystości i celibatu?

-          Tak, i jest to absolutnie konieczne. Seminarium istnieje po to, by uczyć czystości kapłańskiej. Pełna akceptacja własnej seksualności i godności przygotowuje kapłana by jako duszpasterz był ojcem swoich wiernych. Wiąże się to również z uczeniem młodych mężczyzn rozwijania swojej seksualności w perspektywie miłości, w jakiej się ją naturalnie zwykle ujmuje.

 

-          Co może psychiatra doradzić kapłanowi, który upada w tej dziedzinie?

-          Musi przestać zwracać się ku samemu sobie i zwrócić się ku innym, ku swojej relacji z Bogiem i ku swojej służbie kapłańskiej. Zazwyczaj problemy z czystością są problemami osób, które poświęcają zbyt wiele czasu samym sobie. Jeśli ktoś surfuje godzinami po internecie, nie może się dziwić, że dopadają go głupie pomysły. Samotność i poczucie, że własne życie nie ma sensu są konsekwencją braku relacji z Bogiem. Zajmuję się osobami uzależnionymi od seksu w internecie i prawie wszystkie one mają problemy w relacjach z innymi. Dlatego twierdzę, że kapłani dotknięci tym problemem mają problem z relacją miłosną z... Bogiem. I „ja” jest zdeformowane wielowymiarowo. Jeśli pojawia się problem, należy uznać jego wymiar patologiczny i nie wstydząc się szukać profesjonalnej pomocy.