Tajemnicze Opus Dei
“Tajemnicze Opus Dei”, autorstwa Ferruccio Pinotti, to zbiór 17 relacji osób, które miały kontakt z prałaturą Opus Dei i które odnoszą się krytycznie do niektórych praktyk ascetycznych i aspektów organizacyjnych życia członków celibatariuszy tej instytucji Kościoła Katolickiego. W tym sensie jest to głos bardzo jednostronny, który przedstawia antypatyczny obraz organizacji, posiadającej obsesję na punkcie kontrolowania, bogactwa i tajemniczości. 14 z tych świadectw było znanych już wcześniej. Trzy były wykorzystane przed 15 laty, w 1991 roku, w książce Petera Hertela. Świadectwo Alberta Moncady, który należał do Opus Dei w latach 60-tych, zostało opublikowane przez mało znaczące czasopismo hiszpańskie. Inne z tych opowiadań krążą już jakiś czas po internecie. Wydaje się, że główny wysiłek autora polegał na zebraniu i przetłumaczeniu historii, które były już znane, wykorzystując zainteresowanie, jakie wzbudzało Opus Dei w opinii publicznej wskutek książki Dana Browna “Kod Da Vinci”.
Książka Pinotti budzi kilka wątpliwości metodologicznych, które dobrze będzie bardziej szczegółowo omówić.
Problem doboru metody
Sam tytuł książki wydaje się wskazywać na wyczerpujące oraz nowatorskie spojrzenie badawcze na rzeczywistość Opus Dei. Jednak nie jest wyczerpujące, bo wybiera tylko tych świadków, którzy opuścili organizację po, ich zdaniem, negatywnych przeżyciach, a milczy zupełnie na temat życia tysięcy członków prałatury, którzy są zadowoleni z przynależności do Dzieła.
Nie ma w niej również nic nowego, bo, jak już zostało powiedziane, świadectwa są stare. Książka to ponowne odgrzanie starych tekstów, już znanych, które rozeszły się dawno po sieci.
Główny problem metodologiczny tkwi w jednorodności źródeł: autor nie przeprowadził wywiadów z członkami Opus Dei, ani z innymi osobami, które były w kontakcie z prałaturą i które darzą ją szacunkiem i wdzięcznością. Podczas lektury książki rzuca się w oczy brak wykorzystania innych stosowanych zwykle środków, które pomogłyby w rzetelnym zmierzeniu się z analizą jakiejkolwiek instytucji, czy grupy etnicznej, geograficznej czy religijnej. Chodzi na przykład o podparcie głównych tez istniejącymi dokumentami, umożliwienie krytykowanym odpowiedzenia na zarzuty, itp.
Odpowiedzenie na każde z oskarżeń rzucanych w “Tajemniczym Opus Dei” wymagałoby książki o co najmniej takiej samej objętości. W dalszej części ograniczę się jedynie do pokazania drugiej strony poruszanych w książce treści, w odniesieniu do następujących tematów:
a) Tajemniczość
Opus Dei chce dać się poznać za pomocą wszelkich środków, które są do dyspozycji, choć nie są one tak skuteczne jak wydział marketingu wydawnictwa Rizzoli. Przed każdym dziennikarzem, który zamierza napisać lub dowiedzieć się czegoś o Opus Dei, drzwi stoją otwarte: setki dziennikarzy włoskich mogło się już o tym przekonać. Instytucje społeczne i wychowawcze Opus Dei są znane wszystkim: wszyscy wiedzą, gdzie się znajdują, kto nimi kieruje, jak są finansowane. Prałatura posiada 4 strony internetowe w 25 językach, które pozwalają odnaleźć nazwiska, numery telefonów, statuty, nadania stanowisk kierowniczych i inne dokumenty. W tym kontekście stwierdzenie, że członkowie Opus Dei muszą ukrywać swą przynależność, wydaje się komiczne. Można się zapytać: jak w takim razie mają apostołować, nie mówiąc o własnej wierze, o własnym życiu i o własnej przynależności do prałatury?
Być może autor odwołuje się do tajemniczości, aby uniknąć podważenia posiadanych już utartych stereotypów przez to, co jest ewidentne. Książka mówi wciąż o “faktycznej władzy”, o posiadaniu banków, firm, gazet i stacji telewizyjnych, o tajnej przynależności do Opus Dei “szefów państw i rządów, ministrów i intelektualistów”, o zasięgu tak rozległym, jak nieprawdziwym. W praktyce autor nie jest w stanie wskazać w sposób jednoznaczny żadnego nazwiska. Dlatego, że są tajne, zapewnia książka. Dlatego, że ich nie ma, oto słuszna odpowiedź. Tym sposobem można stwierdzić dosłownie wszystko i równocześnie temu zaprzeczyć, pozostawiając ciężar dowodów na innych.
Odniesienie do “sekretności” zaskakuje szczególnie, kiedy autor nie szukał nawet możliwości otrzymania informacji od dyrektorów Opus Dei, tak łatwo namierzalnych (ich telefony znajdują się w internecie).
b) Umartwienia cielesne
Włosiennica i dyscyplina są używane dobrowolnie przez niektórych członków prałatury, jako część spuścizny ascetycznej Kościoła i tradycji chrześcijańskiej. Te pokorne narzędzia pokutne nie mają wiele wspólnego z fantazyjnym przedstawieniem ich w książce. W rzeczywistości nie wywołują żadnych szkód na zdrowiu, były używane przez większość świętych (na przykład, przez Ojca Pio, Matkę Teresę z Kalkuty, Św. Tomasza Morusa), oraz przez takie osobistości jak Paweł VI, Hans Urs von Balthasar, itp. Należy równocześnie podkreślić, że duch Dzieła stawia ponad umartwienia cielesne małe umartwienia i wyrzeczenia, które uprzyjemniają życie innym, jak i wszystkie, które przekładają się na małe szczegóły w służbie bliźnim.
c) Kwestie finansowe
W odniesieniu do spraw finansowych, prawdziwa nowość Opus Dei polega na tym, że jego członkowie są świeckimi (nie zakonnikami), którzy starają się żyć całkowitym oderwaniem, jak w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, kiedy to wielu kładło swoje dobre u stóp Apostołów. Poza tym, nie jest całkowicie prawdą, że członkowie Opus Dei mają obowiązek sporządzać testament na rzecz Prałatury, co powtarza kilka razy książka.
d) Kobieta
Włosi dobrze wiedzą o tym, że kobiety z Opus Dei prowadzą różnego rodzaju przedsięwzięcia zawodowe: od nauczania na uniwersytecie do angażowania się w politykę, od zajmowania się domem do prowadzenia firmy. Św. Josemaría Escrivá był prekursorem nurtu podkreślającego wartość stanu kobiecego. Świadczy o tym choćby fakt, że prosił on o pozwolenie, żeby kobiety z Opus Dei mogły studiować na wydziałach kościelnych, dzięki czemu w dzisiejszych czasach wiele kobiet – wśród niech także kobiety z Opus Dei – są cieszącymi się uznaniem wykładowcami teologii. Kobiety w Opus Dei nie potrzebują żadnej rewaloryzacji.
e) Książki i lektury
Dla członków Opus Dei, którzy pracują w najliczniejszych zawodach, książki odgrywają ważną rolę. Tych, którzy pracują intelektualnie, jest wiele tysięcy, i potrzebują oni książek do pracy. W każdym razie wszystkim w Opus Dei proponuje się naukę jako codzienny zwyczaj. Książki są również zalecane jako źródło dla formacji duchowej, dla ubogacenia, dla refleksji, dla dojrzałości, poprzez książki teologiczne i duchowe, nie zapominając o tym, że literatura jest niezbędna dla poznania duszy ludzkiej.
W Opus Dei zaleca się zasięgać rady przy doborze lektur, bez naruszania wolności sumień, którą posiada każdy. Chodzi więc o zwyczaj na płaszczyźnie duchowej. To rozróżnienie, co warto czytać, i zachęta do tego, by wybierać książki zgodne z własną wiarą i z własnymi decyzjami życiowymi, dobrowolnie podjętymi. Jakże daleko temu od “indeksu ksiąg zakazanych”, o którym wspomina Pinotti. Prośba o radę sytuuje się w kontekście opisanym przez Jana Pawła II w książce “Wstańcie, chodźmy!”: “Zawsze miałem dylemat: Co czytać? Starałem się wybierać to, co najistotniejsze. Tyle rzeczy się publikuje. Nie wszystkie są wartościowe i pożyteczne. Trzeba umieć wybierać i radzić się, co czytać”.
f) Szacunek dla tych, co cierpieli
Na koniec, chciałem odnieść się do osób, które należały do Opus Dei i zachowują pewną urazę. Wobec negatywnych doświadczeń należy przyjąć postawę pełna szacunku. Powinno się zrozumieć ich cierpienie, nawet kiedy nie podziela się ich interpretacji faktów. Wobec rany, wobec bolesnych wspomnień, odwoływanie kłamstw jest nie na miejscu, bo najmniej istotne jest to, jaką część z ich historii stanowią rzeczy prawdziwe, a jaką rzeczy wymyślone. Chodzi raczej o coś, co odwołuje się na najgłębszych pokładów duszy. Wszyscy, którzy zbliżyli się do Prałatury w jakimś momencie swojego życia, mogą być pewni, że członkowie Opus Dei darzą ich wielkim szacunkiem. Osoby, który nie czuły się dobrze traktowane, prosimy o przebaczenie z całego serca, co wyraził też Prałat pytany w tej sprawie przez autora wspominanej wcześniej książki1.
Wolność wyrazu a obiektywność
Wolność do wyrażania własnych opinii, przekonań i wyborów jest jednym z fundamentów otwartego i pluralistycznego społeczeństwa. Ale korzystanie z niej ma sens jedynie wtedy, gdy czyni się to w sposób najbardziej obiektywny. W innym przypadku grozi nam oglądanie badanego przedmiotu po ciemku. Wówczas uprzedzenia wywołują brak precyzji i powtarzanie błędów, które są niemal komiczne: opis rzekomych wizyt autora w ośrodkach Opus Dei i w siedzibie głównej, na przykład, wywołują śmiech u czytelników, którzy odwiedzili te miejsca przynajmniej raz w życiu.
Podsumowując, Pinotti próbował wykorzystać obecny wzrost zainteresowania Opus Dei, aby przygotować produkt o dużej dozie sensacyjności, ale któremu brakuje niestety rygoru i ciężaru argumentów.
Bruno Mastroianni
1 Por. John Allen, Opus Dei, Warszawa 2006.
| < Poprzednia | Następna > |
|---|






